Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Królestwo Podmroku

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Amarth Shetani SkoirArato
Szeol
Pani Gehenny
<b>Szeol</b><br><i>Pani Gehenny</i>


Dołączył: 09 Sie 2008
Posty: 9573

PostWysłany: Nie Lut 08, 2009 9:58 pm    Temat postu: Królestwo Podmroku Odpowiedz z cytatem

Zainspirowane wspaniałymi książkami R.A. Salvatore.

To wstęp. Chcę poznac Waszą opinię, zanim zacznę pisać to na poważnie. Będe wdzięczna za uwagi. Krótkie to cudeńko, bo i trzecia w nocy i lędźwia krzyczały o spoczynek.

,,- Hej, obudź się. Drizztcie Do’Urden, wstawaj… - mruczał jakiś cichy głos. Był nadzwyczaj melodyjny, jednocześnie będąc chrapliwym. Delikatny, acz gardłowy. Brzmiał niczym strumień, tuż przy swym bracie, wodospadzie.
Młody drow otworzył oczy, wolno, pozwalając im przyzwyczaić się do światła. Zamrugał kilka razy, rozglądając się, zaskoczony. Poderwał się do pozycji siedzącej. Znajdował się małej jaskini, której ściany oświetlał fluorescencyjny mech. Zielonkawa poświata unosiła się na metr. Ściany były gładkie, a wyjście tylko jedno. Jeżeli ktokolwiek był w grocie i coś mówił, dawno musiał wyjść. Drizzt nic nie słyszał.
Wstał niepewnie, szukając swych przyjaciół, bliźniaczych sejmitarów. Nie miał ich. Coraz bardziej zdziwiony, zorientował się, że nie posiada też onyksowej figurki pantery, swej najlepszej przyjaciółki, Guenhwyvar. Wyszedł z wolna z jaskini, delikatnie wychylając. Pustki. Jego lawendowe ślepia zmrużyły się nieufnie. Znów stał się Łowcą, walczącym o przetrwanie. Szedł powoli, kroki stawiając niczym kot. Cicho i bezszelestnie. Skręcił w lewo, idąc już szerszym korytarzem.
Podmrok był zaskakującym miejscem. Jednego dnia mogłeś trafić na potwory za każdym zakrętem. Innego panował spokój, by nie powiedzieć, święty spokój. I właśnie ten święty spokój najczęściej gubił podróżnych, łowców czy też wojowników. Nie można było sobie pozwolić na jakiekolwiek rozkojarzenie. Fałszywy ruch, strach, zaskoczenie… To tylko trzy z setek niebezpieczeństw.
Drizzt, wygnaniec z wyboru, młody mroczny elf, doskonale o tym wiedział. Sunął cicho pod ścianą, rozglądając się badawczo. Gdy doszedł do ogromnej jaskini, przystanął. Jasne, lawendowe oczy zdawały się muskać każdy centymetr skał. Cichy szelest z prawej sprawił, że drow kucnął, wtapiając się w cień. Ujrzał jedynie skrawek czarnego materiału.
Zmysły Dizzta krzyczały, by odpuścił. Odszedł w drugą stronę, szukając schronienia. Acz ciekawość i chęć sprawdzenia były większe. Przeczesał białe, gęste włosy palcami. Szybko ruszył za uciekinierem. Kluczył pomiędzy głazami, nasłuchując. Co jakiś czas słychać szmer bądź chrzęst kamieni. Przeskakiwał niczym pantera, rozglądając się uważnie. Wnet zatrzymał się raptownie.
Chuda, niewielka postać siedziała na krańcu półki skalnej. Na głowę miała zarzucony kaptur, a całe ciało opatulone płaszczem. Zdawała się nieświadoma obecności drowa. Elf podszedł do niej na niewielką odległość. Przygotowany na atak, kopnął kamień w jej stronę. Postać nie drgnęła. Drizzt syknął:
- Kim jesteś…?
Czarna sylwetka odwróciła z wolna głowę. Pierwsze, co ujrzał, to czerwone tatuaże na bokach twarzy. Następnie krwiste ślepia i białe kosmyki włosów.
- A więc obudziłeś się, Drizztcie Do’Urden. – mruknęła elfka, wstając. Była niższa od drowa, więc uniosła lekko głowę, by móc patrzeć mu prosto w oczy. Przechyliła się lekko w lewo.
Drizzt, zaskoczony, odsunął się od nieznajomej. Nigdy jej nie widział. Miała ciemniejszą skórę od niego. Jej oczy, trochę inne od typowych dla mrocznych elfów, patrzyły na niego uważnie i z rozbawieniem.
- Kim jesteś? – zapytał jeszcze raz, głośniej, starając się, by jego głos zabrzmiał groźniej. Tak naprawdę kobieta mogła go zabić na raz. Sam był bezbronny, zdany jedynie na swą zręczność. Nieznajoma jednak spokojnie odpowiedziała:
- Nie znasz mnie, Drizztcie, acz poznasz. Jestem sprzymierzeńcem. Zwą mnie Amarth, a me imię poznasz niedługo. A teraz się obudź. – szepnęła. Pstryknęła.
Drizzt obudził się na hamaku, w domu swego przyjaciela. Przetarł zaspane oczy, oddalając znużenie. Co to było…?"

_________________
<center>.G H E T T O E L E C T R O.
Stop this Monster!


??????? ???????? ????????

No matter how many deaths that I die, I will never forget.
No matter how many lifes that I live, I will never regret.



There is a fire inside of this heart and a riot about to explode into flames.
Where is your
G o d? Where is your G o d? Where is your G o d?!


{...}I DON'T WANNA BECOME THE FUCKIN' GARBAGE LIKE YOU.{...}


||THE reverse side of beauty it dyed by beloved FILTH. ||
</center>

Avatar (c) Levis
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:36 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Arham
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 2437

PostWysłany: Pon Lut 09, 2009 1:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mi się podoba, umiesz ładnie opisywać i w ogóle ('krótka' ocena, ale rzadko mi się zdarza 'dłuższa'...). ;)
_________________
<center></center>

Avatar (c) 19sheri93
Logo (c) Basheerah
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mal Ombre
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 4002

PostWysłany: Pon Lut 09, 2009 11:34 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nie lubię Drizzta.
za jego charakter, o. i za to że tak "odbiega" od reszty drowów.

zapowiada się ciekawie, przykuwa uwagę. podoba mi się, krótko mówiąc.

a postać Amarth? hmmh, to z miłości własnej? xp

_________________
<center>lubi? gdy strach zagl?da w oczy
lubi? gdy kapu? krzyczy "pomocy!"


</center>

Avatar (c) Malaika4
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Amarth Shetani SkoirArato
Szeol
Pani Gehenny
<b>Szeol</b><br><i>Pani Gehenny</i>


Dołączył: 09 Sie 2008
Posty: 9573

PostWysłany: Pon Lut 09, 2009 3:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Postać Amarth z miłości własnej. Każda postać każdego fanfick'a nazywa się Amarth Shetani Skoir-Arato. Spaczenie.

Ja właśnie Drizzta lubię za ta inność i Guenhwyvar.

_________________
<center>.G H E T T O E L E C T R O.
Stop this Monster!


??????? ???????? ????????

No matter how many deaths that I die, I will never forget.
No matter how many lifes that I live, I will never regret.



There is a fire inside of this heart and a riot about to explode into flames.
Where is your
G o d? Where is your G o d? Where is your G o d?!


{...}I DON'T WANNA BECOME THE FUCKIN' GARBAGE LIKE YOU.{...}


||THE reverse side of beauty it dyed by beloved FILTH. ||
</center>

Avatar (c) Levis
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Freya
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1834

PostWysłany: Pią Cze 12, 2009 8:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Łoł. Po prostu... ŁoŁ.

Doskonałe opisy, tekst czyta się ciekawie i fajnie.

Shetani, masz kobieto taki talent, że zabiłabym, żeby go dostać. Zazdroszczę serdecznie i czekam na dalsze części.

_________________
<center>

It's just ten percent luck
Twenty percent skill
Fifteen percent concentrated power of will
Five percent pleasure
Fifty percent pain
And a hundred percent reason to remember the name

</center>


Avatar (c) kira-immoral (ja)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Amarth Shetani SkoirArato
Szeol
Pani Gehenny
<b>Szeol</b><br><i>Pani Gehenny</i>


Dołączył: 09 Sie 2008
Posty: 9573

PostWysłany: Sro Cze 24, 2009 10:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dalsze części, pisane przed chwilą.

1. Koniec Starego Początku

Ile to już lat Drizzt Do'Urden żył na powierzchni? Ileż to już lat opuścił ciepłe jak i ciemne Podziemię, by zdać się na łaskę Powierzchni? Ten świat... Tak zupełnie odmienny od skalnych korytarzy Podmroku. Codziennie smagany wiatrem, na łaskę i niełaskę słońca. Biel śniegu, która oślepiała jak i pozwalała zobaczyć. Tak wiele czasu minęło... A otwarte rany wciąż krwawiły.
Drogi przyjacielu, Belwarze... Postanowiłem iść sam w podróż mego życia. Podróż, która zupełnie odmieniła mój świat. Moje obyczaje. Czy stałem się dzieciem Powierzchni...?
Nie.
I pewnie nigdy nim nie będę.
Czyż puste rozmyślenia nie były upokorzeniem dla tego Drowa? Pewnie były. Ale Drizzt nigdy o tym nie rozmyślał. Nigdy nie miał czasu. On, pozostawiony w gąszczy ludzkich dróg w Dolinie, wraz z wiernymi sejmitarami jak i Guenhwyvar, kochaną przyjaciółką, zwalczają Los, który wyraźnie z nich drwi.
Jednakże nie byli tak samotni. Co dziwnego, ich towarzyszami byli niezwykłe istoty. Krasnolud Bruenor, ludzka kobieta Catti-Brie, barbarzyńca Wulfgar i halfling Regis. Ich odważył się nazwać przyjaciółmi. Tylko ta garstka sprawiała, ze czuł się szczęśliwy. I tylko to potrafiło powstrzymać Łowcę, jego mroczne alter-ego. Acz on był jak na razie przeszłością, tak samo jak Menzoberranzan, jego rodzime miasto. Tam, gdzie zostawił Swą matkę, Opiekunkę Malice i całą rodzinę. Wraz ze Swym ojcem, Zaknafeinem, które podła opiekunka podarowała w ofierze Pajęczej Królowej.
Lolth, bogini mrocznych elfów... Przepełniona nienawiścią i złem istota, którą wyznawali ciemnoskórzy bracia Elfów Wysokich.
Ciepły krzyk radości ocucił Drizzta z rozmyślań. Catti biegła przez śniegi, a jej jasne włosy falowały na wietrze. Drow wstał i uśmiechnął się na widok tej istoty. Owa dziewczyna sprawiała, że jego życie było wyraźnie jaskrawsze i bardziej wartościowe. Tak, Catti-Brie była jego przyjaciółką...
Rzuciła mu się w ramiona, mocno obejmując.
- Drizzt! Ojciec mówi, że masz dzisiaj przyjść do Nas...! - Rozpromieniła się, patrząc w lawendowe ślepia mężczyzny. Elf zaskoczony propozycją, kiwnął jedynie głową.

Krzyki i harmider w karczmie były czymś normalnym. Pijackie twarze zabijaków, rozcierających tłuszcz i pianę piwa po brodach, obserwowały smukłe barmanki i kelnerki. Te natomiast, by bardziej denerwować klientów, zmysłowo poruszały biodrami przy każdym kroku, a pełne, czerwone niczym wino usta, szeptały słówka tak słodkie jak miód. Głośna muzyka toczyła si przez noc. Skrzypek wskoczył na krzesło, grając tak skoczną melodię, iż prawie wszyscy, nawet Ci ledwo żywi, stukali palcami o blat stołu bądź przytupywali . Światło ze świec, rozwieszonych po całej gospodzie, dawały ciepłe refleksy. Gdzieś rozległo się rozbicie szkła, a czyiś kufel roztrzaskał się o ziemię. Kolejna bójka. Nieodłączna towarzyska wiejskich zabaw w karczmach. Gospodarz z miotła rozdzielał walczących, delikatnym sposobem uderzania gdzie popadnie. Któż by pomyślał, że owe narzędzie sprzątające jest tak przydatną bronią do walki z moczymordami?
Postać skryta czarnym płaszczem jakoś nie wydawała się zadowolona owym faktem. Ta istota nigdy nie była zadowolona. Dłoń, odziana w równie czarną, skórzaną rękawicę, smagała delikatnie podłokietnik krzesła. Smukłe palce ślizgały się po wypolerowanym drewnie. Druga dłoń, ułożona na stole, trzymała kieliszek z czerwonym winem. Kwaskowaty smak napitku sprawił, iż usta wykrzywiły się w lekkim grymasie. Ależ winiacz, rozcieńczony wodą... Barmanka nie wiedziała z kim zadziera. Jednak owej istocie nie chciało się tłumaczyć płasko myślącej kobiecinie, co znaczy prawdziwe wino.
Nasunęła jeszcze bardziej kaptur, jakby bojąc się, iż niedługo blask ogników rozświetli jej twarz, wydając tajemnicę. Tuż obok przeleciała butelka. I w tym momencie tajemnicza postać wstała. Rzuciła srebrną monetę kelnerce i czym prędzej ruszyła przez gospodę, nie zaszczyciwszy spojrzeniem nikogo z zebranych. Dopiero, gdy drzwi karczmy zamknęły się za nią z cichym szczękiem zamka, zatrzymała się. Księżyc jasno oświetlał drogę, a białe połacie śniegu sprawiały, iż noc zdawała się zmierzchem. Wskoczyła na wiernego wierzchowca, czarniejszego od głębin Podmroku. Ruszył miarowym krokiem, chociaż sprawne oko dostrzegłoby, iż jeździec nawet się nie poruszył.
Ta dziwna istota nawiedzała okoliczne miasta od kilku dni, a nikt nie widział jej twarzy. I chociaż jeden bardzo próbował, skończył w ziemi, zdobiąc biel na ciemny kolor krwi. Od tej pory nikt nie ingerował w sprawnego zabójcę. Nawet generał broni stwierdził, że chce jeszcze pożyć. Zostawiając mrocznego jeźdźca w spokoju, zaakceptowali fakt jego odmienności.
Kaptur opadł na plecy, odsłaniając włosy koloru śniegu i cerę koloru ciemnego mahoniu. Ciemnobordowe oczy, nakrapiane złotem i przebłyskujące krwią badały każde drzewo, każdy głaz, każdy ślad na ziemi... Po chwili został uwolniony też długi warkocz, związany przy końcu czarną wstążką. Zwisały smętnie, targane raz na jakiś czas wichrem północy.
Drowka przybyła tu, by zrozumieć. I pojąć... To, co kierowały najmłodszym dzieckiem ósmego, byłego domu Menzoberranzan.

_________________
<center>.G H E T T O E L E C T R O.
Stop this Monster!


??????? ???????? ????????

No matter how many deaths that I die, I will never forget.
No matter how many lifes that I live, I will never regret.



There is a fire inside of this heart and a riot about to explode into flames.
Where is your
G o d? Where is your G o d? Where is your G o d?!


{...}I DON'T WANNA BECOME THE FUCKIN' GARBAGE LIKE YOU.{...}


||THE reverse side of beauty it dyed by beloved FILTH. ||
</center>

Avatar (c) Levis
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:36 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Nijobi
Gość





PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 8:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobre i do tego wciągające.Nie jest też zbyt długie, co może zachęcić takie leniwe osoby jak ja na zainteresowanie się tym ;)
i powiem jeszcze jedno..Czekam na ciąg dalszy, bo nie wierze abyś tak to pozostawiła XP a jeśli tak, licz się z mekką z mej strony ;)
tyle..
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group