Wnętrze głównej siedziby Lwów Nowej Północy. Masyw od środka przypomina wysoką komnatę tronową. Naprzeciw dosyć niewielkiego w"/> <font color=#3d49ea>Skalisko</font> :: Skalisko
Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Skalisko
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Skalisko
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 1:44 pm    Temat postu: Skalisko Odpowiedz z cytatem

<font color="#9DA7FF">Wnętrze głównej siedziby Lwów Nowej Północy.
Masyw od środka przypomina wysoką komnatę tronową. Naprzeciw dosyć niewielkiego wejścia, po drugiej stronie groty, znajdują się płaskie płyty skalne, na których stado najczęściej odpoczywa w swoim towarzystwie lub rozmawia z władcą, który zajmuje swe miejsce na najwyższej płycie.
Za "tronem" umieszczona jest skalna ściana; po lewej stronie duży, pionowy głaz oparty o nią, a pomiędzy nimi mniejsze skałki tworzące swego rodzaju schody, które pną się na szczyt Skaliska.


_____________________</font>

Shahaz powoli wszedł do środka. Zastanawiał się, ile zbrodni to miejsce pamięta. Miejsce, w którym teraz będzie czuł się bezpiecznie. Ironia losu, prawda?
Lew natknął się na leżącą na ziemi opaskę, którą jeszcze niedawno nosił na głowie. Widocznie znalazła się tutaj jakimś cudem, jakby nie pozwalając zapomnieć o przeszłości. Była pamiątką, starą pamiątką. Ciemnogrzywy postanowił zatrzymać ją i trzymać na niesprawnym ślepiu. Zawiązał ją sobie na łbie. Uczucie, to dziwnie irytujące uczucie, gdy chociaż masz rozwarte powieki a nic nie widzisz, minęło, kiedy ślepe oko zostało przysłonięte.
Samiec rozejrzał się po grocie, powoli sunąc ku leżu które wcześniej służyło królom. Czy teraz on powinien na nim odpoczywać? Zasługuje na to?
Dotarłszy do miejsca gdzie niedawno zamordował białego uzurpatora, Shahaz wspiął się na skalną płytę i położył się. Krwi nie było. Poddani szaleńca zlizali ją.
I co teraz?


Ostatnio zmieniony przez Nazeatu Shahaz dnia Sro Maj 16, 2012 2:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 9:07 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 3:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wściekłe krowy już dawno zniknęły z "radaru" Kovasy, jednakże ona nadal przesadzała wielkimi susami gęsty las. W końcu drzewa się skończyły, a zaczęły skały. Wcześniej były to tereny raczej niezamieszkane... toteż Kovasa susami szybkimi wskoczyła na jedną z wielkich płyt skalnych.. była przed czymś w rodzaju pieczary... nie rozglądała się... Stała z łbem zwieszonym w dół, dysząc, jak po długim maratonie, co zresztą nie mijało się mocno z prawdą.
- Niech to.. - sapnęła wściekła.. zapewne rozwaliłaby coś ze złości kłębiącej się w niej, ale dlatego właśnie biegła by wyzbyć się nadmiaru adrenaliny... adrenaliny, która wzrosła nie przez spotkanie z krowami.. ale przez to, że Kovasa powstrzymała się przed atakowaniem ich... mogła zmądrzeć, ale nadal styl 'Kovasy' w jakim wychowała ją Asavok był przytłaczający.
Zdała sobie jednak sprawę, że taki bieg w nieznany teren nie jest mądry. Uspokoiła oddech i serce, po czym zaczęła się rozglądać.. Czuła zapach lwów.. niezbyt mocny i niezbyt wielu, ale jeden z nich był dość świeży. Rozwarła pysk definiując płeć jego właściciela. Samiec. Obcy.
Westchnęła rozglądając się by zrozumieć, gdzie dokładniej jest.

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wokół panowała cisza, idealnie współgrająca z rytmicznym szumem oceanu. Shahaz wpadł w trans wsłuchując się w fale, i wtedy coś zakłóciło ten uporządkowany koncert.
Jakieś ciche tupanie, sapanie. Coś mu podpowiadało, że to nie jest ktoś, kogo zostawił na wzgórzu nieopodal, na piasku.
Dlatego ciemnogrzywy podniósł się i wychylił z wnętrza, stając oko w oko z nieznajomą lwicą. Wyglądała jakby właśnie zakończyła nieudane polowanie.
Jako właściciel tych ziem, Shahaz powinien jakoś się zachować. Tylko jak? Co, jeśli to jedna z tych "złych"? Nie, niemożliwe. Oni wszyscy odeszli w swoją stronę.
-Coś... Się stało?- zapytał.
Powrót do góry
Satele
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 4:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tymczasem nieopodal pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś kogo pierwsza lepsza osoba nie spodziewała się na tych ziemiach. Tym kimś była lamparcica, lecz nie taka zwykła, bowiem była to lamparcica pochodząca z terenów śnieżnych. Co więc robiła w miejscu, gdzie było zero śniegu i było dużo cieplej? Ktoś pierwszy z brzegu pomyślałby, że nie ma prawa tu przeżyć. Nic z tych rzeczy. Lamparty takie jak Satele wprawdzie nie są przyzwyczajone do tych temperatur, co nie znaczy, że nie potrafią w nich żyć. Kwestia przyzwyczajenia. Jednak wiadomym jest, że pewniej i ogólnie lepiej jest tam gdzie pełno śniegu. O tak! Satele to wiedziała. Czemu więc tu przyszła? Ostatnio zaczęła wyczuwać, że w okolicy jej domu pojawił się ktoś nowy. Ktoś nowy tu mieszkał i samica zastanawiała się, czy ten ktoś jej nie wyrzuci przypadkiem ze Śnieżnego Lasu. O nie, nie chciała tego. Dlatego tu przybyła, by wyjaśnić sytuację jak wygląda. No i poznać potencjalnych sąsiadów. Zapachy jakie wyczuwała dochodziły z pewnej formacji skalnej. Nie wiedziała jednak skąd konkretnie, a tych skał było tu mnóstwo. Mimo to lamparcica ruszyła dalej. Po pewnym czasie jej oczom ukazała się grota. Ostrożnie wyłoniła się zza rogu, by zerknąć do środka. Tam wewnątrz jaskini ujrzała lwy. Trochę ją to zaniepokoiło, bo nie wiedziała, jak lwy zareagują na jej widok. Dotąd starała się je unikać, a teraz? Teraz mieszkają blisko jej jamy w lesie. O nie. Co ona ma zrobić? Może uciec? Albo wejść do środka i zagadać? W końcu postanowiła się przełamać. Wyszła powoli naprzeciw wejścia i wkroczyła tylko trochę do środka. Szybko się zatrzymała i zachowując bezpieczną odległość od lwów przyglądała im się.
-Emm... witam.- przywitała się dość niepewnym głosem pozostając na równych łapach. Chciała w razie czego mieć możliwość ucieczki, gdyby te lwy okazały się na tyle agresywne, że nie chciałyby jej tu.
Powrót do góry
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 4:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dochodziła już do siebie, gdy nagle usłyszała głos. Zajęta rozeznawaniem się, gdzie jest nie spodziewała się nagłego pojawienia lwa. Z drugiej strony zapach zgadzał się z tym, co tu odczuwała.. to musiał być ten lew, którego wyczuła wcześniej. Mimo wszystko i tak odkaszlnęła z zaskoczenia i prychnęła przez nos patrząc na lwa uważnie.
Oceniała czy może jej zagrażać i czy ma wrogie zamiary.. wyglądał jednak spokojnie i nie wydawał się skory do walk.
Rozluźniła się i uniosła łeb strzygąc uszami z zainteresowaniem. Nie ruszyła się z miejsca, a jej ogon drgał lekko wyrażając jej zaciekawienie i lekką niepewność.
- Krowy - powiedziała jedno słowo dość kwaśno.
Sposób w jaki się wypowiadała nigdy nie pasował do jej niskiego, ale też bardzo delikatnego i miłego dla ucha głosu.
- Nie znoszę tych wielkich, wrednych kup mięcha - dodała jakby to miało wyjaśniać wszystko.
EDIT
Wtem pojawiła się... cętkowana lwica... taka była pierwsza myśl Kovasy, która zagapiła się na kota rozkojarzona lekko.
Potem potrząsnęła łbem i usiadła z lekkim sapnięciem zaciekawienia. Miała na końcu języka pytanie, czy to jakaś hybryda, ale w sumie sama była mieszańcem, więc wolała nie korzystać z obusiecznego miecza.
- Taak... Witam.. - jakby ją olśniło, że należałoby to powiedzieć. Miała dość zabawną mnę pełną zdumienia.

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 5:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Samiec kiwnął łbem gdy do jego ucha wpadło słowo "krowy", jednocześnie unosząc brew do góry. Musiał wyglądać nieco zabawnie, ale co poradzić, nie spodziewał się takiej "spontanicznej" odpowiedzi.
Wiedział, o co chodzi, a szczerze mówiąc to domyślił się kiedy lwica dopowiedziała kilka słów.
-Ale wszystko w porządku, prawda?- upewnił się. Chyba skończyło się tylko na strachu.
I wtedy dopiero zwrócił łeb w stronę nieśmiało zbliżającej się lamparcicy.
-Witaj...- odpowiedział.
Był sam i nagle ta samotność zniknęła.
-Mam na imię Shahaz.- przedstawił się obu samicom, początku rozmów zawsze miał trudne. No bo co w takiej sytuacji począć? O pogodzie koty raczej nie rozprawiają?
Powrót do góry
Satele
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 5:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lamparcica wkroczyła powolnym krokiem do jaskini akurat w momencie, gdy lwica się wypowiadała. Dlatego nie zdołała do końca dosłyszeć o co jej chodziło. Zmierzyła ją dokładnie wzrokiem, a następnie swoją uwagę skupiła na lwie, który się przedstawił wraz z przywitaniem. Shakaz. Ciekawe imię. Ma ten swój wydźwięk. No ale co? Skoro on się przedstawił to chyba wypadało, aby ona również? Gdyby tego nie zrobiła wyszłaby na jakąś chamską, a taka nie była.
-Ja jestem Satele.- rzekła do ciemnowłosego samca, choć było to też skierowane do lwicy. Zastanawiała się tylko, czy ona się przedstawi. Znała życie i wiedziała, że niektórzy po prostu z pewnych powodów nie lubią wyjawiać imion. Tak jest i tego się już raczej nie zmieni, prawda? Właśnie. Po coś tu przyszła. Sprawdzić nowych sąsiadów lub potencjalnych sprawców jej przyszłej przeprowadzki.
-Od jakiegoś czasu zauważyłam, że w okolicy mieszka ktoś nowy. Zakładam, że to wy?- po tym pytaniu Satele zaczęła się rozglądać po "twarzach" Shakaza i tej drugiej samicy.
Powrót do góry
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 5:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wysunęła pazury i wbiła je w swą grubą sierść na szyi, w celu podrapania się. Tej czynności towarzyszyła mina pełna wysiłku spowodowanego myśleniem.
Słysząc dwa imiona westchnęła i podniosła się. Przednie łapy zrobiły po kroku przed siebie zostawiając tylne z tyłu. W ten sposób Kovasa przeciągnęła się leniwie i podeszła parę kroków bliżej. Następnie... znów usiadła.. widać lubiła siedzieć.
- Taa.. cóż.. pora zepsuć 'czas wspaniałych imion', gdyż i ja się przedstawię... Kovasa... - powiedziała mruknąwszy wpierw ironicznie z rozbawieniem.
Nie lubiła dużo mówić, ale jak już mówiła to dość.. elokwentnie i... dziwnie, jak widać...
- Jak też widać, nie mam ślad kopyt na ciele, więc spotkanie z krowami uznajmy za zakończone bez jakichkolwiek ubytków - dodała patrząc na samca i po chwili w bok dość kwaśno, bo i krowy wyszły cało z sytuacji...
Zastrzygła uszami na pytanie cętkowanej kocicy.
- Eee.. my? - spojrzała na samca wybałuszając oczy, jakby dziwiła się, bo przecież zdawało jej się, iż widać, że się nie znają... ale to Kovasa w końcu.. ona zawsze myślała, że jak coś jest oczywiste dla niej to i dla innych będzie..
- Nie jestem stąd.. właściwie to znikąd nie jestem - zaczęła się plątać i znów wbiła pazury w swą sierść na szyi w zakłopotaniu.

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 5:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Samiec zerkał to na jedną, to na drugą panią. Uśmiechnął się lekko, po czym pozwolił sobie usiąść.
Kovasa zdążyła wyjaśnić, że tu nie mieszka.
-Rzekłbym, że dosłownie przed chwilą odzyskałem te ziemie... Długa historia...- lew wyraźnie nie chciał do tego wracać, bynajmniej nie teraz.
-W pobliżu jest moja rodzina, to z nimi tutaj mieszkam.- uśmiechnął się do lamparcicy starając się nieco ją uspokoić, wyglądała na nerwową.
Zwrócił się teraz do Kovasy. Chyba nie lubi swojego imienia...
-Myślę, że to bardzo dumnie brzmiące imię.- wyszczerzył się lekko w zawadiackim uśmiechu, zupełnie niepodobnym do tego zazwyczaj przygnębionego samca.
Nie wierzył też, że można być "znikąd". Lwica najwyraźniej uciekała od przeszłości albo coś ją bolało. Wolał nie wtrącać się w takie rzeczy, doskonale wiedział, że nie wszyscy sobie tego życzą.
-A, tak.- ocknął się ze swoich myśli i powrócił do rozmowy.- Witam na moich ziemiach. Ziemiach Nowej Północy.
Powrót do góry
Satele
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 6:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Skinęła głową do dwójki obecnych tu zwierząt w geście mówiącym coś w style, że jest jej miło ich poznać. Wciąż jednak zachowywała z początku bezpieczną odległość, chociaż w pewnym momencie zbliżyła się jeszcze kilka kroków do towarzystwa. Kovasa mówiła o jakiś krowach, więc Satele mogła się jedynie domyślać o co mogło lwicy chodzić. Nie zamierzała jednak zabierać głosu w tej konkretnej sprawie. Gdy zadała pytanie czekała przez moment, aż zauważyła zdziwienie malujące się na pysku lwicy, co dało jej do myślenia. Najwyraźniej Kovasa tu nie mieszkała. W takim razie Shahaz... tylko wysłuchała jeszcze lwicy, a gdy skończyła przeniosła wzrok na ciemnowłosego lwa. Czyli faktycznie tu mieszka wraz ze swoją rodziną. Ciekawe jak duża ona jest. Słowo rodzina strasznie kojarzyło jej się z rodzicami. Nie bez powodu, choć dlatego, że oni żyją teraz gdzieś na świecie, a ona nawet nie wie gdzie.
-Rozumiem. Ja mieszkam tu, a w zasadzie niedaleko w lasach i chciałam się przekonać z kim mam do czynienia.- stwierdziła pewnym głosem lamparcica i wkroczyła jeszcze głębiej do jaskini w taki sposób, że znalazła się blisko swoich rozmówców. Mimo to jeszcze nie zamierzała usiąść. Aż tak bardzo im nie zaufała, by stracić jeszcze trochę czujności. No tak swoją wypowiedzią Satele pokazała, że niekiedy potrafiła być niepewna, a za chwilę przechodziła do rzeczy.
Powrót do góry
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 6:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Siedziała chwilę nieruchomo, po czym parsknęła i walnęła się na ziemię do pozycji leżącej, a następnie na grzbiet. Teraz widziała ich do góry nogami.
- Może i brzmi dumnie, ale przez to, że ten kto je nosił przede mną był idolem mej szurniętej, nawiedzonej opiekunki - powiedziała i wyciągnęła się.
Korzystała z tego, że może się chwilę polenić w spokoju, bo potem pewnie znów będzie się musiała pałętać.
Rodzina... jej źle to się kojarzyło, chociaż w sumie nie posiadała rodziny.
- Hmm miło.. rodzinka w stylu, tatuś, mamusia, ukochana, i trójka uroczych dzieci, czy może źle rozumuję? - zapytała z wyraźnym w głosie dystansem do tego typu rodzin.. no bo skoro takowych nie znała..
Wtem lew dodał coś jeszcze o Nowej Północy.
- Hmm nie słyszałam o tym stadzie, gdy byłam tu ostatnio... - powiedziała z nutą zainteresowania w głosie i uniosła się do siadu. Zachowywała się czasem jak taki kot.. robiła co chciała i kiedy chciała.. więc kładzenie się i siadanie były na porządku dziennym, nawet w towarzystwie.
- Ja należałam dawniej do Złotej Gwiazdy... mój imiennik był jej twórcą można by rzec - mruknęła w zamyśleniu.
- Ale słyszałam, że tego stada już nie ma.. i dobrze.. chciałabym dołączyć do stada, które nie przypomina mi o tej całej paplaninie mej ciotki - przewróciła ślepiami.
- Bo samemu ciężko jest polować na krówki - dodała po chwili z bólem w głosie, że taka kupa mięcha mogła ją przegonić... w stadzie by tak nie było... teraz wcinała by pyszne mięso...

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Pon Maj 14, 2012 6:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ponownie obdarzył lamparcicę ciepłym uśmiechem. Nie miała się czego obawiać, lew nie miał zamiaru wyganiać ze Śnieżnego Lasu nikogo, dopóki nie będzie stanowił zagrożenia. Dosyć dobrze znał się na tym, komu zaufać. Życie go tego nauczyło. I wiedział, że Satele jest godna zaufania.
-Czuj się jak u siebie.- odezwał się po chwili. Te ziemie także były jej.
Następnie zwrócił pysk w kierunku Kovasy. Jej słowa całkiem go zaciekawiły, z drugiej strony wydawało mu się, że lwica wcale swym imieniem zachwycona nie jest, cokolwiek znaczyło i jak brzmiało.
Uśmiechnął się pod nosem. On również nie przepadał za swym obecnym imieniem. Kiedyś nosił zupełnie inne, wielokrotnie zastanawiał się nad powrotem do niego. Wiązało się z nim o wiele więcej miłych wspomnień, ale czy lew nazywany "Nazeatu" wzbudza szacunek już w opowieściach? Z resztą, zmiana imienia to nie taka łatwa sprawa. Prawda...?
Na słowa o rodzinie zaśmiał się krótko.
-Nie nazwałbym tak tego...- owszem, tatuś, mamusia i córusia byli, ale tatuś i mamusia nie byli ze taką przykładną parą...
-Dla mnie rodzina to nie tylko krewni, całe stado i wszyscy przyjaciele są dla mnie rodziną... To znaczy, stado na razie jest malutkie, ale kiedyś było ogromne... To była naprawdę wielka rodzina.- zamilkł na chwilę by wziąć głębszy oddech. -To stado w prawdzie dopiero powstaje... Jak wspominałem dopiero odbiliśmy te ziemie. Wcześniej istniało tutaj stado, które nigdy nie należało do Czterech z Krainy. Było zupełnie neutralne i samowystarczalne, skupione na sobie. Teraz próbuję odtworzyć je w lepszej wersji, by stworzyć dom dla rodziny.-
Samiec zarzucił łbem lekko by odgarnąć grzywkę łaskoczącą go w ślepie.
-Złota Gwiazda... Pamiętam... Przez krótki czas należałem do tego stada, niestety już nie pamiętam, dlaczego odszedłem. A może nie chcę pamiętać... Nieważne. Tak czułem, że skądś kojarzę twe imię. Dlatego wydało mi się takie wyniosłe i dumne, dlatego, że nosił je ktoś, kogo nazywano legendą. Ciekawe...- ostatnie słowo dopowiedział już ciszej, do siebie.
-Wiesz, ja zaczynam nowe życie, możemy zrobić to razem. Jeśli chcesz, możesz tutaj zostać, wsparcie ze strony grupy każdemu się przyda.- uśmiechnął się delikatnie w stronę lwicy a potem zerknął na drugą rozmówczynię.
-Tak, nie ukrywając, zapraszam was do mej rodziny.-
Powrót do góry
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Pon Maj 14, 2012 7:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pazury przestały czochrać szorstkie futro na szyi, gdy usłyszała propozycję. Siedziała tak jak wryta przez moment zastanawiając się dokładnie, co jak i w ogóle...
To było dość dziwne.. Normalnie nikt jej nie chciał u siebie, bo była "dziwna", jak to mawiali.. taka.. "nietypowa", a i ona zawsze robiła ze wszystkiego problemy bo nie chciała być jak jej imiennik.
- Ja.. um.. cóż.. - zająknęła się, co wyglądało zabawnie.
Właściwie to czuła się wzruszona.. czy ro znaczy, że jeśli dołączy do nich to wreszcie będzie miała rodzinę..?
- Dziękuję.. będę zaszczycona mogąc stać się częścią tej rodziny.. - powiedziała z łagodnym, wdzięcznym uśmiechem. To był tzw. "epic rare" w jej wykonaniu... tak delikatny, subtelny uśmiech i ciepły głos.. Korzystajcie, bo nie prędko to ujrzycie, mógłby ktoś krzyknąć.
Zabawne, że zawsze konkurowała z samcami... jednak z tym jakoś nie miała ochoty... jego charakter jej ani trochę nie drażnił ani nie prowokował.

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Pon Maj 14, 2012 8:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiwnął łbem z aprobatą. Tak naprawdę po maską dumy kryło się dziecko cieszące się z nowego przyjaciela. Po tak wielu latach wiecznych porażek nareszcie coś zaczęło się układać.
-W takim razie czuj się jak u siebie, Kovaso.- odwzajemnił uśmiech.
Teraz nagle zapanowała taka błoga cisza, prawda? Dość niezręczna, ale z drugiej strony przyjemna.
Samiec zadarł łeb do góry. Niebo i gwiazdy. Dawno ich nie widział. Będzie... ze 3 lata?
Nagle jego łeb wypełnił się setkami wspomnień. Tęsknił za czasami nim stracił wzrok. Było zupełnie inaczej. Życie nie było takie trudne. Miał wtedy niecały rok, jego matka żyła, czuł, że go kocha. Nawet, jeśli nie była jego prawdziwą matką.
Mimowolnie jego wargi wygięły się w szerokim uśmiechu, jakby lew obserwował coś naprawdę przesłodkiego i wzruszającego.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 9:07 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Pon Maj 14, 2012 10:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oderwała w końcu pazury od swej szyi i podeszła w stronę swego obecnego władcy widząc, że się zamyślił. Zatrzymała się dopiero tuż obok niego, po czym stanęła pod takim kątem by mogła widzieć to co on.
Zaczęła intensywnie wgapiać się w horyzont próbując dostrzec cóż takiego on ujrzał. Wysiłek malował się na jej pychu i wyglądała przez to doprawdy zabawnie i uroczo.
- Umm.. - mruknęła zakłopotana, że nie wie, z czego Shahaz się tak cieszy, bo myślała, że to ciekawy widok, więc usiadła i znów wbiła ostre pazury w grube, sztywne futro na szyi.

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Skalisko Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group