K [b:b513516365]O[/b:b513516365] <font color=3d49ea>Zgłoszenia do Lwów Nowej Północy</font> :: Zgłoszenia I
Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Zgłoszenia I

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Zgłoszenia -> Zgłoszenia do Lwów Nowej Północy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nazeatu Shahaz
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 12:35 pm    Temat postu: Zgłoszenia I Odpowiedz z cytatem

<center><font color="#3D49EA">K</font><font color="#3D52EA"> </font><font color="#FFEB9E">O</font><font color="#3D63EB"> </font><font color="#3D6CEB">D</font><font color="#3E75EB"> </font><font color="#3E7DEB">E</font><font color="#3E86EB"> </font><font color="#3E8FEC">K</font><font color="#3E97EC"> </font><font color="#3EA0EC">S</font></center>
<font color="#9DA7FF">
1. Każdy członek stada Nowego Brzasku ma obowiązek przestrzegać niżej zawartych praw.
2. Król sprawuję władzę absolutną, poddani mają jednak prawo podważać decyzje władcy i doradzać mu, w takim przypadku Król nadal ma prawo do ostatecznego osądu.
3. Działanie na szkodę stada lub ukrywanie informacji istotnych dla społeczności będzie karane stosownie do szkód spowodowanych tymi działaniami.
4. Stosunki z członkami innych stad nie są ograniczane do czasu, gdy nie są one niezgodne z punktem 3 kodeksu stadnego.
5. Odchodzenie ze stada nie jest zakazane, jeśli lew pragnie zostać samotnikiem lub członkiem innego (nie wrogiego) stada ze względu na rodzinę. W takim wypadku powrót do Nowej Północy jest możliwy bez większych przeszkód. Inne sytuacje podlegają osądowi Władców i stada, kara śmierci lub banicji nie jest wykluczona.
6. Każdy, niezależnie od płci, pochodzenia i stanu fizycznego ma obowiązek uczestniczyć w życiu stada oraz treningach.
7. Postępowanie niezgodne z ogólnie przyjętymi zasadami, nawet niepisanymi, będzie potępiane. Stado Nowej Północy nie toleruje używania siły fizycznej jak i psychicznej przeciwko innym jeśli nie ma ku temu powodu. Najczęściej takie działania będą aprobowane przez władcę podczas wojen lub innych konfliktów i tylko wtedy.
8. Wykorzystywanie luk w kodeksie będzie karane stosownie do czynów.
9. Wzorowe sprawowanie będzie nagradzane.
</font></center>


Kod:
[color=#3d49ea][b]Imię:[/b][/color]
[color=#3d49ea][b]Wiek:[/b][/color]
[color=#3d49ea][b]Charakter:[/b][/color]
[color=#3d49ea][b]Rodzina:[/b][/color]
[color=#3d49ea][b]Dlaczego tutaj?:[/b][/color]

[color=#3d49ea][b]Historia:[/b][/color]

[color=#3d49ea][b]Ozdoby i ich pochodzenie:[/b][/color]

[color=#3d49ea][b]Regulamin przeczytany?:[/b][/color]
[color=#3d49ea][b]Hasło wysłane?:[/b][/color]


Do stada przyjmuje Król Miles.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 10:49 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 3:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Kovasa
Wiek: ok 3 lat

Charakter: uparta, okrutna, oziębła, butna, bezwzględna... z kamiennym sercem... Tak można by opisać jej charakter krótkimi słowami. Jest uparta i złośliwa... wredna... nie dostrzega sensu życia ani radości... Serce ma z kamienia, co jednak ułatwia bardzo wiele spraw. Kto wie... może ciężko jej pokonać charakter Kovasy kimkolwiek dla niej był? Obecnie jej charakter może ulec zmianie... zależy od tego czy spotka kogoś lub coś dzięki czemu może sobie coś przypomnieć... Na razie bowiem jest niczym zagubione lwiątko gotowe walczyć z samymi demonami piekieł.
Po powrocie jej zachowanie uległo nieco zmianie... Stała się bardziej złośliwa, samolubna, egoistyczna i leniwa, gdy tego zapragnie. Ale wie już na czym polega przyjaźń.

Rodzina: Podobno ojcem był Kovasa, którego przypomina w 99% (nie ma grzywy jedynie), a ciotką Asavok. Prawda jest inna i bardziej tajemnicza... tylko szamanka Asavok, która zmarła, znała odpowiedzi...
(bla bla .. innymi słowy - brak rodziny)

Dlaczego tutaj?:
Ideały stada najbardziej odpowiadają Kovasie... po za tym aklimatyzacja w pełnym członków, starym stadzie nie jest jej zbyt na rękę, ze względu na charakter.. łatwiej jej być w stadzie nowym i pomóc w jego rozbudowie...

Historia:
Od czego by zacząć? Och tak... wiele lat temu Kovasa - jeden z niezależnych przywódców Stada Złotej Gwiazdy odszedł... był mądrym władcą, który zrobił wiele dobrego i miał wspaniałą rodzinę. Niestety wraz z narodzinami jego synka Faraona bogowie odwrócili się chyba od niego... Rodzina została zmiażdżona... W jaki sposób? Ciężko powiedzieć... jego partnerka zniknęła, dziecko zostało rozszarpane przez hieny, a i sam Kovasa powiadają zamknął się w sobie i zmarł z powodu wieku i ran mu zadanych. Żałoba była niezbyt długa bo pewnie przetrzepałby łby tym, którzy by za nim ryczeli. No dobrze... To w takim razie skoro podobno Kovasa nie żyje to może ktoś wyjaśnić, co robi tutaj samica o tym samym imieniu i wyglądająca identycznie... tylko bez grzywy. Nawet siostra Kovasy nie była tak uderzająco podobna. Po za tym na jej zadzie jest znamię gwiazd... jakby te naznaczyły ją... lub może Kovasę. Ona sama uważa, że jest jego córką, ale sama tego nie wie. Kto wie? Może Kovasa dostał nową szansę? Na nowe życie? Nie wiadomo... ale jedno jest pewne... samica właśnie przekroczyła tereny tego stada i kieruje się do jego centrum zupełnie jakby wiedziała gdzie iść...
Prawda jest, jednak zupełnie inna... Matką Kovasy była siostra dawnego władcy - Asavok... nawiedzona szamanka. Dziecko nazwała Kovasa... wychowywała je tak samo jak Kovasa był chowany - miała identyczne dzieciństwo... Zmarły lew widząc, co wyczynia siostra stał się duchem stróżem imienniczki by ją bronić. Byli tak podobni, że momentami można by się zdawać, że część dawnego Kovasy przemawia przez lwicę.
No właśnie... lwica... Asavok to się nie podobało, ale niestety miała trzy córki. Jedną zostawiła na pożarcie hienom, a drugą wygnała po pewnym czasie na pustynie - zupełnie tak samo jak ona została wygnana za młodu. Kovasa miała te same blizny i te same "wypadki"... Musiała walczyć o jedzenie gdy była jeszcze lwiątkiem, choć rozmiary miała dorosłego samca.
Wreszcie Asavok zmarła... Tak jak matka Kovasy i jej samej skoczyła w przepaść z tęsknoty za swym ukochanym, tak ona skoczyła... Wszystko robiła by Kovasa była identyczna... A mimo tego, że lwicy wbijano to wszystko do łba to ma też nieco swojego własnego pomyślunku. Domyśla się, że była najpewniej córką Asavok z czego dumna nie jest... Domyśla się wiele ale nic nie mówi... tak ją wytresowano. Ma nadzieję, że z czasem ktoś pomoże jej odnaleźć prawdziwe "ja"...
(....)
Po pewnym czasie nie mogąc odnaleźć się w miejsc, do którego wysłała ją 'matka', ruszyła na poszukiwanie swego miejsca. Sporo przeszła i nie znalazła wielu odpowiedzi... no ale to historia na kiedy indziej. W każdym razie powróciła szukając swego miejsca.

Ozdoby i ich pochodzenie:
Znak księżyca na lewym udzie nadany jej przez przyjaciółkę podczas podróży.. oznacza, iż nawet w najczarniejszą jest światło.. i mimo, iż nie świeci samo z siebie, to jego blask oświetla innym drogę... Naturalnie Kovasa uznała to za największy i najbardziej odrażający przejaw sentymentalizmu, ale nie odmówiła znaku..

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Tak

_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Satele
Gość





PostWysłany: Nie Maj 13, 2012 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Satele
Wiek: 3 lata
Charakter: Jaka ona jest? Na pewno nie można powiedzieć, że obecnie radosna. Wprawdzie cieszy się życiem i w ogóle, lecz tęskni za rodzicami. Mimo takiego wieku, bo ma 3 lata, to wciąż o nich myśli. Po tak długim czasie. Jednak gdy ktoś z nią porozmawia odkryje, że potrafi być dobrą przyjaciółką. Lamparcicą na którą można polegać. Jako jednak, że z natury zwierzęta te są samotnikami to nie tyle boi się towarzystwa, co tego, czy zostanie zaakceptowana. Zawsze tak ma, gdy spotyka kogoś innego. Można powiedzieć, że jest realistką. Wie, jak życie potrafi być okrutne, jednak niekiedy też umie oddać się marzeniom. Jaka będzie w przyszłości? Kto wie. Ponoć charakter kształtuje się przez całe życie pod wpływem nie tylko środowiska, ale też innych czynników.
Rodzina: Jej rodzina jest mała i gdzie indziej. Jej rodzice w pewnym momencie postanowili wyruszyć w podróż by znaleźć inne miejsce, gdzie mogliby zamieszkać. Satele nie chciała odchodzić z miejsca, które nazwała już domem, więc się rozdzielili. Od tamtego momentu jej jedyna rodzina żyje gdzieś na świecie. Nie wie gdzie.
Dlaczego tutaj?: Ponieważ stado przyjmuje nie tylko lwy, a także inne zwierzęta. Dało to możliwość wykreowania przeze mnie takiej postaci. Poza tym uważam, że będzie pasować do stada.

Historia: Życie Satele nie jest przepełnione niezwykłymi wydarzeniami. Nie straciła całego stada, jej rodzice nie zginęli, nie przytrafiło jej się żadne z miliona typowych rzeczy. Wręcz przeciwnie. Jej życie od samego początku było względnie... normalne. Jeśli tak to można nazwać. Urodziła się jako córka dwóch lampartów z czego jedynie jej matka była tak jak ona lamparcicą żyjącą głównie na zaśnieżonych terytoriach. Było więc 50/50, że będzie taka jak ona i rzeczywiście. Gdy Satele przyszła na świat była wiadomo, że po matce odziedziczyła większość cech, a po ojcu, który był lampartem pochodzącym z nizinnych obszarów odziedziczyła tylko kolor oczu i rozkład cętek na sierści. W każdym razie małemu lampardziątku wiodło się dobrze. Zawsze było co jeść, choć oczywiście zdarzały się okresy głodu. Mimo to jej rodzina jakoś przeżywała to i trwała dalej. Niedługo po osiągnięciu dojrzałości, czyli w wieku dwóch lat, jej rodzice postanowili wyruszyć na inne tereny, lecz ona nie chciała. Chciała tu zostać nie chcąc opuszczać domu. Z drugiej strony było jej głupio zostawić matkę i ojca. Jednak jej rodzicielka uznała , podobnie jak ojciec później, że Satele jest już na tyle dorosła, że sama może o sobie decydować. Na tym polega życie powiedziała. Na podejmowaniu własnych decyzji i jeśli przyjdzie co do czego płacić za nie pewnymi konsekwencjami. Tak więc gdy para lampartów odeszła ona została tu. Na terenach, które po roku jej życia stały się terenami stada Nowej Północy. Czy uda jej się z nimi jakoś dogadać, a może zechcą ją wyrzucić stamtąd? Pewne jest to, że życie jest jeszcze przed ni i to w jej łapach.

Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Owszem
Hasło wysłane?: Tak
Powrót do góry
Waacheni
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 12 Maj 2012
Posty: 18

PostWysłany: Pon Maj 14, 2012 6:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Samiczka nosi miano Waacheni, co w języku Suahili oznacza cierpieć.
Wiek: Jest bardzo młoda, ma zaledwie pięć miesięcy.
Charakter: Waacheni to typowe lwiątko, chociaż przeżyła tak "wiele". Jest bardzo radosna oraz uwielbia się bawić. Uwielbia słuchać różnych opowieści. Raczej ciężko ją zranić, po prostu przyjmuje wszystko z godnością. Jednakże ma coś ze swojego ojca. Za wszelką cenę ochraniałaby swoich najbliższy. Czasami też trochę narcystyczna. Po matce odziedziczyła pewność siebie oraz gadatliwość.
Rodzina: Cherubin – ojciec, Imani – zmarła matka, Huzuni – zmarły przybrany brat, Sherkhan – zmarły dziadek od strony ojca.
Dlaczego tutaj?: Bo jej ojciec ma zamiar tu pójść.

Historia: Gdzieś daleko, poza Krainą Czterech Stad, narodziła się Waacheni. Jej ojcem był Cherubin, syn Sherkhana, wielkiego władcy Płonącej Ziemi, a matką Imani, która była samotniczką. Samiczka była wychowywana w wielkiej miłości. Jednakże pewnego dnia zdarzyła się tragedia. Najgorszy wróg liliowookiego samca zabił matkę Waacheni oraz jej przybranego brata, Huzuniego. Ojciec zabrała wtedy trzymiesięczną samiczkę ze sobą i wyruszyli na wyprawę do Krainy Czterech Stad. W tym czasie samiczka poznała pewnego karakala, który podarował jej rzemyk z piórami papugi. Cherubin wraz ze swoją córką wędrowali tak przez dwa miesiące, on wyrównał rachunki ze swym wrogiem, a ona zapomniała o tym co się wydarzyło i znowu zaczęła cieszyć się życiem. Teraz są szczęśliwą rodziną, chociaż niepełną. Młoda pobiera nauki od swojego ojca oraz słucha jego różnych opowieści o stadach oraz jego wędrówkach.

Ozdoby i ich pochodzenie: Rzemyk, do którego doczepione są pióra papugi.

Regulamin przeczytany?: Tak i to ile razy.
Hasło wysłane?: Tak, przed chwilą.

_________________
<center>
Gdybym tylko mog?a,
Zawrze? uk?ad z Bogiem,
Przekona? go do zamiany naszych miejsc,
By musia? biec t? drog?,
Wdrapywa? na t? gór?,
Wspina? do tych budowli.

</center>
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Cherubin
Morderca
<b>Morderca</b>


Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 85

PostWysłany: Wto Maj 15, 2012 5:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Cherubin
Wiek: 3-4 lata

Charakter: Można by rzec, że skoro ma takie, a nie inne imię to jest sympatycznym aniołkiem. Nic bardziej mylnego! To jedna z najbardziej przebiegłych i podstępnych kreatur tego świata. Myślisz, że to twój najlepszy przyjaciel, a po chwili wbija ci kły w szyję. No cóż.. to przenośnia, ale Cherubin może dążyć do celu po trupach. Wrogów unicestwia, a przyjaciół ochrania. Jest jednak niezwykle dumny i zapatrzony w siebie... odrobinę narcystyczny... Potrafi bardzo okrutnie traktować samice, bo w przeszłości wiele naśmiewało się z jego prawego profilu.. pozostała mu wściekłość na nie za to... Jego zdaniem inni muszą się ciebie bać by cię szanować... Matka też tak robiła... Brakuje mu wielu rad, których mógłby udzielać samcowi ojciec. Może teraz, gdy go spotka będzie w stanie się zmienić i "otworzyć"?

Rodzina: Ojciec: Sherkhan i pewnie masa przyrodniego rodzeństwa... matki imienia nie wspomnę bo co ono komu da.. Córka: Waacheni... Jego syn oraz matka obojga dzieciaków zostali zabici przez rywala i wroga Cherubina... nikomu nie wyjawia kim on jest, a i Waacheni go nie zna... Ponad to ma pewnie masę innych dzieciaczków poczętych...

Dlaczego tutaj?: Córka się uparła, a nie zostawi jej samej... Dziwne prawda? o.o Po za tym u Kami dostałby po tyłku, a w Lwiej Ziemi dostałby mdłości od tych "miłości" - rym specjalny xD

Historia:
Urodził się w ciemnej, cuchnącej jamie. Jego wychudzona i dość wulgarna matka dała mu w życiu nieźle popalić. Ciągle to narzekała na jego ojca, który zrobił jej dzieciaka i polazł sobie - no tak właśnie mawiała. Cherubin z kolei wyrastał na osobistość zupełnie przeciwną do swego imienia. W końcu matka miała dość syna siedzącego jej niemal na głowie, więc "wykopała" go z domu.. Właściwie to sam chętnie poszedł jak tylko zobaczył, ze matka go już nie potrzebuje. Widać zbliżały się dla niej ostatnie dni, bo przecież to on ostatnimi czasy polował i pilnował jej oraz jamy. No ale takie życie...
Na nowej drodze życia postanowił odnaleźć ojca... Ruszył, więc w stronę lwich ziem szukając lwa imieniem Sherkhan..
(DODANE)
Podczas "wielkiej zawieruchy", jak to Cherubin miewa w zwyczaju, wycofał się na z góry upatrzoną pozycję.. Dobra nie.. wyjątkowo tym razem nie uciekł.. a w każdym razie nie do końca. Udał się do miejsca, gdzie się urodził w celu wyrównania rachunków z pewnym lwem, który tak go urządził (blizny). Teraz wrócił i.. szuka znajomych pysiów.

Ozdoby i ich pochodzenie: None.. chyba, że blizny to ozdoby...

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Tak

_________________
<center>
*Mój G?os*

</center>

Avatar (c) model: Malaika4; art: ja
Logo (c) Levisovaa dla mnie
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Slide
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 06 Sty 2012
Posty: 60

PostWysłany: Sro Maj 16, 2012 9:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię:
Slide
Wiek:
1.5 Roku
Charakter:
Neutralny
Rodzina:
Brak
Dlaczego tutaj?:
Ano bo wiążą go z Tym stadem dawne dzieje ;)

Historia:
Spłodzony daleko.. a niechciany został wyrzucony ze swego rodzinnego stada. Młody kilkumiesięczny lwiak został przygarnięty przez jakiegoś starszego lwa. Nie znał go, lecz owy lew był dobrze obeznany co do imienia czarnego. [bla, bla]
Lew przyprowadził Slide`a na tereny swych podwładnych.. tam młody rozwijał się i dorastał pod trochę innym nadzorem.. pod nadzorem cholernych i bezdusznych lwic które źle na niego wpływały.. i to właśnie przez nie Slide dostał "bzika". Był wariatem.. tak! Zabijał lwiątka.. no dobra zabił te jedno :D a potem uciekł gdy nikt na niego oka nie miał. Przez podróż wiele się zmieniło. Złotooki stał się zwykłym pospolitym lwiątkiem które przywędrowało na tereny Północy.. a reszta historii jest już znana..

Ozdoby i ich pochodzenie:
Brak

Regulamin przeczytany?:
Tak
Hasło wysłane?:
Tak

_________________
<center></center>

Avatar/Logo (c) KaruiHana
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Miles
Król
<b>Król</b>


Dołączył: 13 Sty 2012
Posty: 65

PostWysłany: Sro Maj 16, 2012 6:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Miles
Wiek: Trzy i pół roku
Charakter: Rozbrykany, niepoważny, roztrzepany, wieczny śmieszek. Nawet w najtrudniejszych chwilach stara się rozbawić towarzystwo. Rzadko ponury i poważny, a takim jest gdy zostanie sam ze swoimi myślami.
Rodzina: W tej chwili nie ma zupełnie nikogo.
Dlaczego tutaj?: Chce być wśród najbliższych.

Historia: Od małego wychowywany był w Stadzie Brzasku przez samą matkę i inne w tamtejszym stadzie samice. Jego życie można by nazwać szczęśliwym gdyby w życiorysie można było skreślić chorobę na którą zmarł jego ojciec, dziad i pradziad... Przez dwa lata, dzień w dzień musiał zmagać się z wykańczającą go dolegliwością, choć nie przeszkadzało mu to w miłym spędzaniu czasu z przyjaciółmi, wraz z Shanhaz'em i Eitan'em. Medycy nie mogli poradzić praktycznie nic by pomóc lwiątku z którego spływało życie. W końcu przyszedł czas, że młody zamiast krztusić się i charczeć przy oddychaniu, zaczął kaszleć krwią. Wszyscy wiedzieli, że Miles wkrótce odejdzie, dopóki nie zjawił się "przejazdem" pustelnik. Starzec widząc gasnące, lecz żywe lwiątko, interesujące się tajemnicami przyrody, tajnikami bycia szamanem i medykiem, postanowił, że wręczy samczykowi wisior - kamień Lapis Lazuli. "Ten kamień ma właściwości lecznicze i pomoże ci odnaleźć spokój i równowagę w każdej sytuacji...". Młody uwierzywszy całym sercem w te słowa, wyzdrowiał. Do dziś nie wie, że ten kamień to tylko ozdoba, bez jakichkolwiek umiejętności... Placebo...
W wieku pełnej dojrzałości i jeszcze trochę nad stadem przejął kontrolę jeden psychiczny samiec. Trwały czasy złe dopóki Miles nie uciekł i nie sprowadził pomocy. Był przy obaleniu władcy, a teraz jest u boku świeżo upieczonego króla terenów Nowej Północy.

Ozdoby i ich pochodzenie: Niebieski dziki kamień - Lapis Lazuli - na lince do zawieszenia na szyję. Podarowany przez pustelnika jeszcze za czasów panowania Stada Brzasku.

Regulamin przeczytany?: Ba.
Hasło wysłane?: Baaa...

_________________
Avatar (c) Vegava
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie Maj 20, 2012 9:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kod:
Imię: Bella
Wiek: 22 miesiące
Charakter: Zawsze była naiwna, jednak los, nauczył ją nie ufać nikomu innemu, niż samej sobie. Waleczna- jeśli tylko trzeba. W końcu głupota i odwaga to nie to samo, trzeba wiedzieć, czy jest jakiś sens walczyć. Spokojna, opanowana, Wierna. Nawet pod groźbą śmierci czy tortur nie wchodzi w grę zdrada stada, a co dopiero kogoś bliskiego jej sercu. Miła i sympatyczna- dla każdego. Jednak zaleź jej za skure, choćby najmniejszą błachostką, a stracisz u niej wszytko
Rodzina: Libana&Sabadu
Dlaczego tutaj?: brała udział w wyprawie...

Historia: Miano*: Bella, Bels, Bel i takie tam.

Rodzina: rodziną jest jej własny cień

Wiek: 17 miesięczna kobitka

Stado:Obecnie Kryształowe Przymierze

Charakter: Zawsze była naiwna, jednak los, nauczył ją nie ufać nikomu innemu, niż samej sobie. Waleczna- jeśli tylko trzeba. W końcu głupota i odwaga to nie to samo, trzeba wiedzieć, czy jest jakiś sens walczyć. Spokojna, opanowana, Wierna. Nawet pod groźbą śmierci czy tortur nie wchodzi w grę zdrada stada, a co dopiero kogoś bliskiego jej sercu. Miła i sympatyczna- dla każdego. Jednak zaleź jej za skure, choćby najmniejszą błachostką, a stracisz u niej wszytko

Opis wyglądu: Brązowa lwica o zielonych oczach. Gęstsza sierść na polikach. Brązowe uszka oraz dwu kolorowa otoczka wokół oczu.

Słabe strony: Nie ufna, co często ją gubi. Nie odpuszcza, co źle się kończy, kiedy to ma do czynienia z osobnikami silniejszymi.

Mocne strony: Przede wszystkim wierna, jak już było wspomniane wyżej. Uczciwa i pomocna. Miła i sympatyczna.

Historia:

Bella narodziła się na ziemiach niczyich. Stado, do którego należeli jej rodzice nie nosiło żadnej nazwy. Bella jest córką lwa imienia Maba. Matką zaś jest lwica imieniem Uzuri. Jednak nigdy nie była kochana przez nią. Otóż powstała z gwałtu, czego do dziś nie wie.
Była odtrącana przez rodzicielkę, nigdy nie kochała swojej średniej córeczki. Dawała jej o tym znać na każdym kroku, niszcząc ją psychicznie dzień w dzień, aż sprawą zajął się ojczulek, który pewnej nocy porwał Belkę i podrzucił do innej samicy, tyle go było widać.

Od tego czasu życie Bels zmieniło się o 180 stopni. Lwica, która zajęła się nią, miała na imię Samau.
Jednak sporo czsu minęło, zanim Belka jej zaufała. Jednak nie można się dziwić.. Młoda miała 2 miesiące jak do niej trafiła.
Lwica uczyła jej wszystkiego, czego uczyła ją niegdyś jej matka- sama dzieci mieć nie mogła, więc nazywała Bellę " darem od losu" a sama Bels mówiła jej mama, bo i tamta traktowała ją jak córkę.
Bella wychowywała się do tego czasu spokojnie, aż doszło do najgorszego. Na jej azyl napadło stado.. Jednak ona pamięta to jak przez mgłę- dostała czymś w głowę.

Kolejny etap w jej życiu. Lwica obudziła się w ciemnej jamie, do której nie dochodziło światło. W jaskini znajdował się pewien osobnik.
Lwiczka 4 miesięczna, bała się i prosiła o pomoc, o litość, nieznajomy jej lew wyniósł ją z jaskini i zaprowadził nad rzekę. Umorusana była w krwi.. Nie byle jakiej, była to krew jej opiekunki. Lew opowiedział jej o krwawej bitwie, jak lwica nie chciała im jej oddać, jak zmusili ją siłą, jak tłukli i zawiesili na skale, jak zdychała prosząc o litość. Wtedy w niej coś pękło, a ona sama bez namysłu rzuciła się do gardła 5 letniemu samcowi, który powalił ją bez najmniejszego problemu.

I wtedy miała być wychowana, na idealnego cichego zabójcę. Jej nowe stado zwało się stadem Mordu. Bella miała nauki prez tydzień.. Jedak tylko przez tydzień. Bels była bystra jak na swój młody wiek. Pod koniec tygodnia, przy wyczerpujących ćwiczeniach, padła na ziemię. Nie ruszała się. Nie oddychała. Była martwa.
Jednak tylko fizycznie. Umysł, serce pracowało dalej, tylko mięśnie były w spoczynku. Upozorowanie własnej śmierci jest na pozór łatwe. Jednak natrafiając na najgorszych, nigdy nie spodziewa się zbyt wiele, a co gorsza- czekała by ją surowa kara.
Jednak lew podszedł do leżącej Belli, dotknął jej gardła, otworzył ślepia i stwierdził, że padła z wycieńczenia. Nie trudził się zakopywaniem Belki, na jej szczęście, wrzucił do rwącego strumienia, tyle go widziała.


Bella gdy straciła samca z oczu, automatycznie starała się zapanować nad wodą i po prostu wyjść na brzeg. A pecha miała chyba z natury, bo kończył się strumień. Wodospad. Tyle było do końca. Bels spanikowała, przebierała łapami, jednak na próżno.


Dziwnym jest, przeżyć upadek z 70 metrowego wodospadu. Jednak jej się udało. Może ktoś tam na górze jednak nad nią czuwa i nie pozwala zginąć, może i tak. Lwica wyszła na brzeg. Wędrowała samotnie gubiąc się nie ustannie w puszczy, do której trafiła. Doszła do pięknej krainy mając miesięcy 5.

Można rzec, że znalazła się w tym samym miejscu, co niegdyś Timon i Pumba. Można też dodać, że dotstała się tu tą samą drogą, jednak pewności nie miała, bo o istnieniu takich osobników nie wiedziała, a napotkać ich też nie mogła, gdyż Ci, dawno patrzyli na nią z gwiazd. Bels wiedziała, że musi pretrwać. I wtedy na jej drodze pojawiły się dwie ciekawe osóbki.

Bels natrafiła na czarną jaguarzycę imieniem Sam i surykatkę, imieniem Navo. Ot taka zgrana ekipa. Sam wzięła Bellę pod swe skrzydła i starała się naprawić jej życie. Zepchnęła najczarniejsze momęty w najgłębsze zakamarki jej mózgu.

Bels przeżyła 5 miesięcy, z Sam i jej kompanem, którzy uczyli jej wielu pozytywnych cech, jakimi teraz się szczyci, choć wpoili w nią też czyste lenistwo. Mimo to, gdy samica osiągnęła rok, pożegnała się zw swymi kompanami i skierowana do krainy czterech stad, wyruszyła. A ich już nigdy nie spotkała.

I tak zaczęła się przygoda Belli w KCS.


Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Nomnom
Hasło wysłane?:taaak
Powrót do góry
Storm Agony
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 226

PostWysłany: Pon Maj 28, 2012 10:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Bella
Wiek: coś koło 2 lat
Charakter: zadziorna, uparta. Ale i tak potrafi się zachować kiedy trzeba.
Rodzina: Libana&Sabadu - rodzice
Dlaczego tutaj?: Wyprawa

Historia:
Nienawidze tego.. Ale krótko napiszę, bo więcej w karcie postaci. Więc tak.. Bella narodziła się daleko poza granicami Krainy Czterech stad. Olana przez rodzinkę, chciała żyć na własną łapę, jednak jak to powrzechnie wiadomo takowe plany zazwyczaj nie wychodzą. Tak też było i u Bels, która z łap do łap w końcu trafiła do dwójki przyjaciół, ktorzy poukładali jej życie. Młoda więc od tego czasu żyła samotnie, a dotarłwszy do krainy Czterech, postanowiła się osiedlić.
Ozdoby i ich pochodzenie: piękna zarastająca w sierść blizna, zdobiąca jej bok. Pochodzenia zwierzęcego xd

Regulamin przeczytany?: nomnom
Hasło wysłane?: daawno

_________________
Trolololo.

Avatar (c) LeoNoy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sambor
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 18 Cze 2012
Posty: 6

PostWysłany: Wto Cze 19, 2012 5:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Sambor
Wiek: 2,5
Charakter: Ten oto lew to nie kolejny szczeniak bez krzty rozumu i zasad. Sambor prawie nigdy nie kieruje się własnymi emocjami jedynie w skrajnych przypadkach. Kieruje się własnymi zasadami, które nie zostaną spisane. Ma własne poczucie godności nienawidzi niewoli, tortur i wszelakich niemoralnych sposobów pozbawiania godności i niszczenia ciała tudzież psychiki.
Zabijać można, ale trzeba mieć ku temu cholernie dobry powód. Nieuzasadnionej przemocy zwykle nie toleruje... Zwykle, bo czasem sam ją stosuje. Sambor jest twardy i ciężko go złamać, choć ma dość wyczuloną psychikę na niektóre sprawy na przykład wymuszone zapładnianie, czy też znęcanie się nad własną rodziną. Potrafi również być, kiedy trzeba brutalny i bezlitosny, ale to już na marginesie. Lew uwielbia żarty i ma dość cięty język. Jest również zimny jego serce nigdy nie zostało jeszcze uwiedzione być może dlatego , że sam miłości partnerskiej nie poszukuje.... Bardziej mu zależy na szacunku stadnym oraz miłości rodzinnej, której nie doświadczył. Na koniec pragnę dodać, że Sambor nienawidzi stada szkarłatnego świtu i jego zasady nie uwzględniają lwów z tego stada.
Rodzina: Brak
Dlaczego tutaj?: Najbardziej mi odpowiada.

Historia: Dawno dawno temu... Sambor jest czysto krwistym lwem ze szkarłatnego świtu, więc nic dziwnego, że i tam się wychował. Jego matka oraz ojciec... Parka była z nich paskudna skur***l i sucz jakich nie miara. Sambor miał rodzeństwo a dokładniej młodszego brata, którego bardzo kochał jak brata oczywiście. Reszty rodziny nienawidził, nienawidził stada ani ziemi, na której żył. Obu rodzice próbowali wychować na najgorsze i najkrwawsze bydlaki w stadzie. Tak zbaczając z tematu głównie za sprawą matki, bo ojciec był strasznym pantoflarzem.
Matce i po części ojcu szło, to jednak do niczego. Sambor był uparty i zbyt zatwardziały, żeby dać sobie wbić coś niezgodnego z jego zasadami do głowy a brat był jeszcze ciut za młody, choć poprzeczkę do przeskoczenia miał wysoką. Tak czy siak, matce w końcu odbiło na dobre. Uważała, że słabego potomstwa trzeba się pozbyć można, by rzec, że nawet jak na to stado było to ciut zbyt okrutne.
Lwica kręciła się nerwowo po jaskini warcząc i porykując na młodszego brata Sambora. Sam lew siedział w kącie przyglądając się sytuacji, gdyż matka zdała sobie sprawę, że nic z niego nie wyroście... Przynajmniej nic czego, by oczekiwała, więc niema sensu zawracać sobie, nim głowy. Lwiątko telepało się całe ze strachu był tak przepełniony złem , jak Timon, czy też Pumba (sarkazm). - Zarycz pokaż zęby szczeniaku! - Ryczała lwica jednak z gardła lwiątka wydobywało się jedynie żałosne skomlenie. Ojciec przyglądał się cicho ze swego głazu coś mamrocząc pod nosem. Samborowi nie podobał się sposób w jaki traktowano brata jednak nie mógł z tym nic zrobić. W końcu ryki przeistoczyły się w przemoc.
Lwica atakowała kocurka swoimi pazurami robiąc mu okropne i śmiertelne rany, z których sączyła się obficie krew. - Mamo proszę przestań! - Skamlał żałośnie przez łzy. Kolejne ataki po, których lwiątko nie mogło się już dźwignąć. Sambor patrzył na to pokazując swoje ostre jak brzytwy kły. Bolało go to wewnętrznie od dawna miał dość tego miejsca, rodziców nawet stada jednak nie zebrał się dotychczas na ucieczkę. Kiedy krew młodszego brata trysnęła na ściany coś w, nim pękło. Sambor zerwał się i z rykiem rzucił się na lwice. Matka oszołomiona uderzyła o ścianę co na moment ją ogłuszyło. Sambor w tym czasie porwał krwawiące lwiątko i próbował wybiec z jaskini, jednak wyjście zablokował mu ojciec.
- Masz większe jaja od tego parcha, ale mniej rozumu. - Rzekł ojciec. Z tyłu już krążyła lwica, której wzrok zdradzał czystą agresje i rządzę mordu... Aż szkoda, że to właśnie po niej Sambor odziedziczył oczy. Sambor odłożył brata na bok, który stracił przytomność i stanął pomiędzy, nim a rodzicami. - To co uczyniliście jest niewybaczalne i mam w nosie pokrewieństwo. Zapłacicie nam, za to. - Następstwo tych słów było przerażające. Rodzicie rzucili się na swoje potomstwo gotowi wymierzyć najwyższą karę zbuntowanemu rodzeństwu. Sambor stoczył krwawy bój o sprawiedliwości oraz o lepszy los dla siebie i brata. Zabił matkę i ojca czego nie żałował. Sam został ciężko ranny czuł krew spływającą zewsząd po jego futrze jednak nie interesował go ból.
Zbliżył się do leżącego brata i liznął jego zakrwawiony łeb. Nie oddychał rany dla tak małego ciała były zbyt dużym wyzwaniem. Sambor dyszał i łkał... Chwycił brata za kark i kuśtykając opuścił jaskinię. Gdzieś z dala od jaskini pochował jedyną osobę, na której mu zależało. Cichutko opłakując śmierć kogoś za kogo był gotów oddać życie poczuł nagły ostry ból i stracił przytomność.

Sambor stracił mnóstwo krwi jednak ostatecznie wydobrzał. Zerwał wszelkie kontakty ze stadem słuch po, nim zaginął. Lew zdecydował się po wielu miesiącach wyruszyć do stada Nowej Północy, by znaleźć miejsce do życia dla siebie. Pozbierał się wystarczająco, zerwał dotychczasowe kontakty, więc był gotów zacząć swego rodzaju nowy etap w swoim życiu... Lepszy miał nadzieję.


Ozdoby i ich pochodzenie: Paskudne blizny na brzuchu zdobyte podczas zażartej walki z rodzicami.

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Owszem

_________________
Mój G?os

Avatar (c) zeradragon
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mariachi
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 24 Cze 2012
Posty: 24

PostWysłany: Nie Cze 24, 2012 1:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Imię: Mariachi
Wiek: 3 lata
Charakter: Mariachi to nietypowy lew prawie pod każdym względem. Należy do tych cichych i tajemniczych i niektórym może wydawać się, że w życiu nie potrafi sam sobie poradzić i potrzebuje czyjejś pomocy. To taka mała zmyłka. W końcu przez dłuższy czas był samotnikiem i pod tym względem musiał sobie sam radzić. Jest wytrwały w tym co robi i często dąży po trupach do celu. Jednak mimo wszystko jest lojalny i potrafi zachować się w stosunku do swojego przyszłego Króla. Mariachi potrafi walczyć o swoich bliskich i lepiej wtedy z nim nie zadzierać bo ten samiec ma dużo siły fizycznej.
Rodzina: Brak.
Dlaczego tutaj?: Twierdzi, że nigdzie indziej nie będzie tolerowany tak jak w Nowej Północy. Jest przekonany, że jego "inna osobowość" będzie pasować tutaj jak ulał.

Historia: Daleko w Górach przyszły na świat dwa młode lwiątka. Jedno z nich było samcem, a drugie samicą. Od pierwszych chwil życia konkurowali ze sobą między innymi o pokarm, którego było za mało w tamtych terenach. Rodzice lwiątek zawsze trzymali zdanie swojej pierworodnej córki, która według nich była ideałem. To był właśnie jeden z powodów, dla których Mariachi musiał uciec od swojej rodziny. Jego opiekunowie stawiali go poniżej swojej siostry, która była jedynie starsza o kilkanaście minut. Dla nich była to wielka przerwa w czasoprzestrzeni i dlatego mała Marrisa ukradła serca rodzicom.
Nastał czas kiedy oba lwiątka ukończyły bodajże pół roku. Wtedy oto nasz mały "książę" nie wytrzymał natłoku nie tolerowania i uciekł z rodzinnej krainy. Podróżował w samotności aż w końcu dotarł tutaj, gdzie poznał stada. Postanowił do któregoś dołączyć i okazało się, że najlepszym wyborem będzie Nowa Północ.

Ozdoby i ich pochodzenie: Brak.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.


Wstaw avatar.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 10:49 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kovasa
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 486

PostWysłany: Pon Cze 25, 2012 1:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak co - wszyscy zgłoszeni - teraz do stada przyjmuje Miles.
_________________
<center>
Who am I? I'd like to know it myself...

Ogólny Wygl?d Ca?ej Mojej Postaci.
"Run away if I'm angry"
*Mój G?os*



</center>

Avatar (c) Vegava
Logo (c) Levisovaa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Zgłoszenia -> Zgłoszenia do Lwów Nowej Północy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group