Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Opowiadanie na Polski od Kovu_2

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kovu Drugi
Morderca
<b>Morderca</b>


Dołączył: 19 Gru 2007
Posty: 1983

PostWysłany: Pią Lut 01, 2008 12:11 am    Temat postu: Opowiadanie na Polski od Kovu_2 Odpowiedz z cytatem

Oto pierwsza część historii którą spremarowałem na Polski:

Ksiaze Persji
Piaski Czasu

Większość ludzi myśli, że czas jest jak rzeka płynąca bystrze w jednym kierunku, ale ja widziałem twarz czasu i jedno mogę ci powiedzieć - mylą się. Czas jest oceanem w czasie burzy. Usiądź, a ja opowiem Ci historię jakiej dotąd nigdy nie słyszałeś.

1. Szturm

Pierwej musisz wiedzieć, że jestem synem Sharamana, Króla Imperium Perskiego. Moja historia może wydać Ci się baśnią, ale zapewniam Cię iż jesteś w błędzie. Jeden mój błąd kosztował wielu ludzi życie bądź coś jeszcze gorszego. Usiądź proszę, a ja opowiem Ci historię, jakiej dotąd nie słyszałeś.
Zaczęło się to w czasie oblężenia Indyjskiego miasta zwanego Indu - jeśli o nim słyszałeś w legendach to wiesz, że tamtejszy Macharadża skrywał w swym skarbcu skarby takie jak sam czas. Ach... nie wiesz o czym mówię? Przepraszam zatem, bądź cierpliwy a poznasz sens mych słów. Wracając jednak do mojej historii, noc przed szturmem na miasto była bardzo deszczowa nawet jak na klimat Indii, szczęściem ranek wysuszył nasze lica z rosy. Chwilę po lekkim, przedbitewnym śniadaniu wsiedliśmy za koń. Staliśmy na szczycie wzgórza oczekując umówionego znaku od szpiega - ognistej kuli wystrzelonej ponad miasto. Nie pochwalałem szpiegów, ba! Nawet nimi gardziłem za to, że zbliżają się do kogoś i zabijają bez honoru wojownika! Znów odbiegłem od tematu. Wtem nad miasto wzniósł się znak od szpiega. Ojciec wydał rozkaz do ataku, ruszyliśmy z tętętem kopyt koni i okrzykami na ustach. Chwilę później byliśmy wewnątrz Indu i poznałem szpiega. Szpiegiem który zdradził własnego pana dla skarbu był Wezyr. Chciwość jego musiała być bardzo wielka gdyż w Indiach znajdował się on zaraz po Macharadży w hierarchii najważniejszych dostojników. Szybko zdecydowałem się, że wjadę w najbliższą bramę i zrobiłem tak. Miałem jednak sporo szczęścia gdyż brama zawaliła się zaraz za mną poważnie raniąc mego konia. Zsiadłem z rumaka i rozejrzałem się. Przedemną grupka żołnierzy taranowała drzwi, pobliskie drabiny było połamane do połowy. Wtem ognista kula uderzyła wprost w taranujących wojaków, zginęli na miejscu. Nie mogłem tu długo zabawić, znalazłem najwyższą drabinę, oparłem o mur i wszedłem po niej. Gdy jednak drabina skończyła się stanąłem na ostatnim szczeblu i wyskoczyłem w górę łapiąc krawędź muru na której mogłem się wesprzeć podciągając się. Z muru widziałem całe miasto skąpane w płomieniach. Myślisz, że żałowałem? Jesteś w błędzie. W tejże chwili po głowie krążyła mi tylko jedna myśl - sprowadzić chwałę i honor na mego ojca. Ruszyłem dalej murem. Przeszedłem przez hale i korytarze baszt aż w końcu dotarłem do miejsca, gdzie ziała ogromna dziura w ścianie. Wszedłem w nią a wewnątrz oczekiwali mnie żołnierze Macharadży. Odzianie byli w zieleń i nosili przy sobie długie halabardy. Dobyłem miecza i nawiązała się walka. Trochę się z nimi pobawiłem - przewyższałem ich o niebo swymi umiejętnościami. Mimo mojej "zabawy" walka i tak zakończyła się szybko. Leżeli trupem naprzeciw mnie. Rozejrzałem się po sali u zobaczyłem wiszący nad mą głową taras a zaraz przed nim kolumnę. Wspiąłem się po kolumnie i dotarłem na taras. Wbiegłem pospiesznie w przejście zakryte delikatnie zasłonami. Po jakimś czasie dotarłem do nieprzyozdobionej komnaty. Znajdowałem się na jednym z jej tarasów a w dole widziałem wielką, trzypoziomową klepsydrę. W niej zaś świecące niczym małe słońce Piaski Czasu. Jednak moją uwagę przyciągnęła wnęka w ścianie zaraz nad klepsydrą. Wnęka ukazywała sztylet o którym legendy nie mówiły wiele. Zdecydowałem się na jego zdobycie. Na przeciwległej ścianie dojrzałem drzwi, były jednak za daleko by do nich doskoczyć. Pobiegłem zatem po ścianie, odskoczyłem na klepsydrę, z niej znów rozpocząłem to samo i znalazłem się przy przejściu. Nie prowadziło ono daleko, parę metrów wprzód i kilkanaście na prawo. Na końcu tej korytarza nie było nic poza ziejącą otchłanią. Dostrzegłem pod sobą prosty gzyms po którym dało się dotrzeć do kolumny. Zrobiłem to co należało i znalazłem się u stóp posągu Macharadży, na szczycie posągu stał podest ze sztyletem. Wdrapałem się aż do dłoni, następnie odbijałem się od ściany i głowy posągu na przemiennie. W końcu dotarłem do Sztyletu Czasu. Chwyciłem go mocno i w tej chwili usłyszałem trzask pękającej skały, zerknąłem w górę. Strop się walił, ale bardzo powoli, cofnąłem się zdziwiony do ściany i oparłem się o nią. Ścisnąłem ponownie Sztylet a strop jak na komendę zapadł się biorąc ze sobą podest. Miałem szczęście, że ten Sztylet był magiczny. Z zadowoleniem na ustach powróciłem do skarbca. Czekał tam już mój ojciec i Wezyr.
- Ojcze! - wypowiedziałem szybko z radością.
- Synu! Widzę, że znalazłeś swój łup. - powiedział to z satysfakcją.
- Panie - wtrącił Wezyr - obiecałeś, że będę mógł wybrać sobie jeden ze skarbów Macharadży. Ten sztylet - szybkim gestem wskazał na sztylet w mych dłoniach.
- Chyba nie odmówisz chłopcu pamiątki z jego pierwszej wyprawy? Wybierz sobie coś poza sztyletem.
Wezyr chciał wskazać na klepsydrę.
- I klepsydrą, będzie ona idealnym darem dla Sułtana z Azaadu.
W tym momencie na twarzy Wezyra malowała się złość nie do opisania, ale nie współczułem mu a cieszyłem się z jego złości. Wieczorem wyruszyliśmy na zachód do Azaad, Zamku Świateł.

2. "Witaj przyjacielu!"

Dotarliśmy do Azaad po kilku tygodniach marszu. Nasza armia dalej żyła zwycięstwem w Indu i wciąż wyśpiewywała pieśni ku chwale mego ojca. Po nocy spędzonej w komnatach gościnnych i obfitym śniadaniu poszedłem z ojcem do sali tronowej, gdzie zeszłego wieczora pozostawiliśmy dary. Sułtan wstał z tronu, co było oznaką bardzo wielkiego szacunku, i podszedł do mego ojca.
- Witaj przyjacielu! Jak poszedł Ci atak na Indu?
- Udał się wyśmienicie. Indu podbite i przywieźliśmy kilka małych podarków na znak przyjaźni.
Na twarzy małego i pulchnego Sułtana malowała się radość, każdy przecież kocha prezenty. Ojciec podszedł prowadził władcę Azaad po szlaku darów.
- Przywieźliśmy tobie kilka tygrysów ludojadów do Zoo pałacowego, dzikie ptactwo Indii i parę dziewek do harlemu.
- A cóż chowa się pod tą kotarą? - spytał zniecierpliwiony Sułtan.
- To najcenniejszy ze wszystkich darów świata. Ściągnąć płótna! - rozkazał mój ojciec i ściągnięto płótna - Oto legendarne Piaski Czasu. Niech przyjaźń naszych królestw trwa tak długo jak sam czas.
- One... świecą!
- Tak - wtrącił nie wiadomo skąd przybyły Wezyr, a mną wstrząsną dreszcz - ale to nie koniec ich wspaniałych mocy. Mogą one sprawić cuda i dawać siłę równą boskiej, ale muszą zostać uwolnione a klucz do nich ma - Wezyr popatrzył wyzywająco na mnie - potężniejszy ode mnie. - podszedł bliżej - Czy uwolnisz ich cuda, czy pozostawisz je bezpieczne w klepsydrze?
Ojciec i Sułtan patrzyli się na mnie zachęcająco, a Wezyr z szyderczym uśmiechem. Ruszyłem w stronę klepsydry. Przez chwilę szukałem otworu, znalazłem go. Następnie dobyłem sztyletu i powoli wsuwałem go do wewnątrz. Gdy był już w połowie jedna z niewolnic ofiarowanych Sułtanowi krzyknęła.
- Nie! Przestań! To nas zniszczy!
Krzyknęła jednak za późno, wbiłem sztylet do końca. Mechanizm zatrzeszczał a ja dobyłem sztylet i stanąłem u boku ojca.
Wtem spód klepsydry otworzył się i na ziemię wypadł piasek. Wtedy Wezyr uniósł wysoko swój kostur.
- Ammun az Ahempre! Az hemere pe Sulet Hapif!
Piaski jakby ożyły. Sunęły w każdą ze stron a gdy trafiły na żołnierza ten zaczął krzyczeć w bólu i szarpać się niczym opętany. Po krutkiej chwili runą trupem na ziemię. Zrobił się wielki popłoch i każdy chciał uciec z sali, ale piaski rozprzestrzeniały się na całą salę. dosięgły Sułtana, niewolnice i... i mego ojca. Ojciec walczył z nimi najdłużej lecz i on padł bez życia. Wtedy podszedł do mnie Wezyr. Piaski nawet go nie raniły, szedł sobie pośród nich jakby nigdy nic.
- Widzisz co narobiłeś? - rzekł do mnie - Mogę to wszystko naprawić. Oni mogą żyć, tylko oddaj mi sztylet.
W tym momencie zrozumiałem, co się dzieje - sztylet uwolnił Piaski i mógł je zamknąć z powrotem.
- Nigdy go nie dostaniesz! - wykrzyczałem - Zdrajco! Nigdy!
- Daj mi sztylet lud zgiń jak twój ojciec i inni!
- NIGDY!
W tejże chwili wybiegłem z sali, a wejście za mną zawaliło się. Podniosłem się z ziemi i otrzepałem się z kurzu. Byłem w sali, króra służyć miała pokazaniu potęgi Sułtana. Po lewej stronie były drzwi, na wprost widziałem ciasno zamknięte okiennice z ozdobnymi szparami. Nagle poczułem chłód i ujrzałem błysk złotego światła, potem kolejny, a po nim następny. Po trzecim błysku jakoby ze ściany wyłoniły się sylwetki ludzi zabitych przez Piaski Czasu. Myślałem, że postradałem zmysły ale byłem w błędzie. Nie były to omamy lecz prawdziwe demony! Natychmiast dobyłem miecza przygotowawszy się na walkę. Rozgorzał konflikt pomiędzy mną i trzema demonami. Powaliłem ich na ziemię, lecz oni wstawali otoczeni złotą aurą i walczyli dalej. Wtedy usłyszałem głos znajomy mi z sali tronowej.
- Użyj sztyletu! - Tak, to była niewolnica, która wcześniej krzykiem ostrzegała mnie przed uwolnieniem piasków.
Podążyłem za jej radą i wbiłem sztylet w dopiero co powalonego demona. Stwór rozpadł się w piasek, który sztylet pochłoną. Szybko rozprawiłem się z drógim i trzecim demonem. Po zniszczeniu trzeciego na środku komnaty pojawił się świetlny promień wydobywający sięz podłogi. Podszedłem bliżej. Coś w nim potężnie mnie przyciągało. Wszedłem w światło. Promień uniusł mnie lekko w powietrze. Poczółem wielki ból głowy i skuliłem się. Przez ból ujżałem obrazy samego siebie biegnącego przez pałacowe komnaty i korytarze Azaadu. Chwilę po tym wszystko ucichło, obrazy zniknęły a ja zemdlałem.

_________________
W?ród mroków Nocy
Na bezkresnym niebie
?miej? si? gwiazdy
Do mnie i do Ciebie...

...Tulka z Gepardem
?wiec? nad Nami
Z?ocistym ?wiat?em
Z innymi gwiazdami...

... W Ogniu Zniszczenia
Gorej?cym pot?pie?cami
Sam poszukuj? przebaczenia
Pomi?dzy dwoma ?wiatami...

...Walka jego wygrana
Po?o?y? kres najgorszemu
Pokona? ognistego Pana
Teraz wszystko jest po staremu...

...Nadszed? czas zmartwienia
Nadszed? czerwonej krwi zew
Nikt ?yw niewypowie tego imienia
Gdy zako?czy si? on przez krew...

...Pami?tne uniesienia rozwia?
?yw i nie?yw jest za razem
Otwiera si? nowy rozdzia?
Krew mu b?dzie drogowskazem...

... Czuje co si? ?wi?ci
Widzi ju? jak burza p?dzi
Czy b?dzie narz?dziem ?mierci?
Wie, ze nikogo nie oszcz?dzi...

...Przemkn??a s?abo??, o?y?y ?zy
Kovu znów dziki wyda? ryk
Kim jest? Czy on jest z?y?
Nie wie. Lecz wróg wyda krzyk...


Avatar (c) Disney
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 5:22 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group