Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Zeus Złocisto-Grzywy

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Karty postaci
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zeus
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 11 Maj 2012
Posty: 128

PostWysłany: Pią Maj 11, 2012 5:43 pm    Temat postu: Zeus Złocisto-Grzywy Odpowiedz z cytatem

<center></center>

Miano: Zeus Złocisto-Grzywy

Rodzina: Rozstał się z rodziną i już nigdy ich nie ujrzy.. ci którzy nadal żyją są pewnie w jakimś odległym rezerwacie w Ameryce.. o ile zupełne nie wyginęli...

Wiek: Ciężko powiedzieć bo nigdy nie liczył urodzin... z pewnością nie jest jednak młodym lwem.. jest dojrzały i doświadczony, a jego budowa i masa wskazują na dorosłego lwa.

Stado: Brak takowego.. dopiero przybył.. musi się rozeznać... Po za tym dotąd żył w niewielkim stadku-rodzinie.. może mu być ciężko się dostosować i przyzwyczaić..

Charakter:
Iście boski.. nie no żart... Zeus jest bardzo spokojny, opanowany i poważny. Umie się też, jednak uśmiechać i żartować ale robi to z gracją i majestatem, tak jak zresztą każdy swój ruch. Jest pełen melancholii i siły, która przygniata zebranych wkoło, gdy Zeus jest rozeźlony - zdarza się to, jednak bardzo rzadko. Z racji miłowania spokoju, woli rozwiązywać sprawy rozmową, a nie siłą. Gdy dochodzi jednak do tego drugiego, walczy jak na lwa przystało.

Opis wyglądu:
Bardzo masywny, dobrze zbudowany lew. Ma ok. 3,9 metra długości z ogonem i waży ok. 310kg. Potężne szczęki i czaszka, jak i cały kościec różnią się minimalnie od tutejszych lwów, z racji warunków, w jakich żyją lwy amerykańskie. Futro ma nieco puszyste, w kilku miejscach idące pod włos, z dodatkową, wodoodporną warstwą. Ogon jest gruby i pędzelek na jego końcu wyróżnia się tylko dzięki swej złocistej barwie. Grzywa z kolei jest niezwykle bujna i gęsta, a włosy sztywne i twarde, przez co pomysł z chwytaniem go za skórę na karku lub za szyję nie jest najlepszy, gdyż grzywa doskonale go chroni. Uszy w stylu "owieczki".. bardziej po bokach, a niżeli na czubku, nadają mu mądry, pogodny i łagodny wyraz pyska, dzięki czemu nie dostaje się zawału na widok takiego potężnego lwa. Co się tyczy oczu.. Są lodowato-błękitne. Wyróżniają się niezwykle na beżowym pysku okalanym złocistą grzywą, mieniącą się niczym drogocenny kruszec w promieniach słońca. Warto też dodać, że jego futro - jak już mówiono, beżowo-szarawe, ma u spodu cętki. Jest to naturalny dodatek umaszczenia lwów tej odmiany.


Ozdoby i ich pochodzenie:
Bransoleta na tylnej, lewej łapie. To pamiątka z jego rodzinnego domu od indiańskiego chłopca, który pomógł mu uciec z niewoli. Chłopiec ma taką samą - to znak, iż są duchowymi braćmi.

Słabe strony:
- jest nieco bardziej opiekuńczy w stosunku do kociąt, niż normalne samce, więc, gdy w pobliżu są młode, a co najgorsza jego (jeśli tak kiedyś będzie) to myśli głównie o nich
- nie jest mściwy, a raczej litościwy i wyrozumiały.. czasem daje szansę tym, którzy gotów są wbić mu nóż w plecy.. tak samo z ludźmi.. wybaczył im chociaż został przez nich tak potraktowany..

Mocne strony:
- ma bardzo duże doświadczenie, przez to, że żył głównie sam
- wspaniała mentalność... silny lew, bezwzględny dla wrogów, ale jednocześnie łagodny, pomocny i delikatny, zdolny do przebaczenia
- zawsze myśli zanim coś zrobi, nie jest w gorącej wodzie kąpany
- ma spokojną naturę, co wpływa na wszystkich wokoło kojącą...
- ma dar mówcy.. potrafi opowiadać niesamowite historie
- raczej nie żartuje, ale umie się uśmiechnąć lub delikatnie "zaśmiać".. robi to jednak z takim majestatem, że lepiej go nie rozbawiać bo jeszcze i ja się w nim zabujam xD
- dżentelmen w stosunku do samic i z szacunkiem odnosi się do starszych lwów.. ale zawsze zachowuje ostrożność przy samcach

Historia:
Zeus jest jednym z ostatnich amerykańskich lwów. Urodził się w niewielkim stadku w rezerwacie w południowej Ameryce. W tym samym rezerwacie mieszkali Indianie. Obie grupy żyły w zgodzie i nie wchodziły sobie w drogę. Lwy były uznawane za święte przez tych ludzi. Tak było do czasu epidemii i wielkiego pożaru mającego ją wytępić. Kocięta zginęły w jej wyniku, a pozostałe lwy zapakowano do kontenerów i wywieziono do innego miejsca. Tylko Zeus pozostał. Było mu trudno przetrwać w pojedynkę. Korzystał z pomocy indiańskiego chłopca i szybko nauczył się polować. Był prawdziwym królem rezerwatu dopóki nie przybyli kłusownicy. Osaczyli lwa, gdy ten nie miał dokąd uciec i pochwycili. Z drugiej strony Zeus nie walczył zbytnio.. nie znał kłusowników. Ale gdy poznał, jego przyzwyczajenie do ludzi zmalało.. stał się ostrożniejszy. Z rodzinnego domu wywieziono go do dalekiej Afryki. Tam trzymany był w cyrku. Nie trwało to długo bo tym samym statkiem popłynął indiański chłopiec.. Uwolnił on lwa pod osłoną nocy i obaj zbiegli na pustynię. Musieli przedostać się do portowego miasta. Zeus niósł chłopca na grzbiecie i ochraniał go całą drogę dzielnie znosząc trud podróży, znajdując pożywienie i wodę. W końcu udało im się dotrzeć w okolice portu. Nastąpił czas pożegnania. Zeus nie miał jak wrócić do Ameryki, a chłopiec nie mógł pozostać tutaj. Wcześniej Zeus zwał się tylko Złocisto-grzywy, ale chłopiec nadał mu imię Zeus.. takie samo jak i on miał. Powiedział, że są odtąd braćmi i ma nadzieję, że jego brat będzie miał długie i dostatnie życie. Na pożegnanie dał lwu bransoletę, taką samą jak i on miał. Potem odszedł nie chcąc okazywać łez.
Zeus traktował chłopca jak kocię, które zgubiło matkę, ale zdołał się przywiązać.. w jego sercu na zawsze zostało niewielkie, puste miejsce po odejściu indiańskiego młodzieńca.
Czekała go, jednak dalsza wyprawa. Ruszył wgłąb lądu. Przez czas podróży, gdy przemierzał pustynie, stepy, góry i dzikie ostępy, nauczył się bardzo wiele... aż w końcu dotarł tutaj... w miejsce, które pachniało lwami na odległość wielu hektarów. W miejsce, które miało stać się jego nowym domem.
<CENTER>______________________________________</center>

Najlepszy Przyjaciel i Brat: Demi

Krąg lubianych, którzy widzieli jego uśmiech: Naomi

Nowa Rodzina:
- Demi
- Shayena

<CENTER>______________________________________</center>

HISTORIA

<table>
<tr><td align="center"></td><td> <font color="white">Leppulli był dziadkiem Zeusa, który prowadził stado Strażników w ojczystych stronach Złocistego, Ameryce. To on jako pierwszy uznał, że ze względu na to, że bez względu na rasę i pochodzenie, wszędzie przyda się obecność Strażników. Indianie namalowali Leppullę na wielkiej skale nieopodal ich osady, gdyż zasłynął wśród nich jako bohater. Przegonił wraz ze Strażnikami kłusowników, zniszczył metalowe maszyny budujące drogę przez środek lasu, a w trakcie pożaru przeniósł wraz ze Strażnikami rannych, starych lub chorych na grzbiecie.. nie tylko zwierzęta.. także Indian. Wśród wszystkich słynął jako lew, który urodził się by zostać wielkim władcą. Zginął od strzału z broni myśliwskiej młodego łowcy, gdy zastawił na niego pułapkę-przynętę w postaci syna Leppulli, Panjy. (Więcej o Leppulli wkrótce).</font></td></tr></table>
<table>
<tr><td align="center"></td> <td> Zenachi był młodszym bratem Leppulli. Po jego śmierci musiał objąć przywództwo nad stadem i rodziną jednocześnie. Od urodzenia żył w cieniu brata i nigdy nie było mu z tym źle. W porównaniu z poprzednikiem był słabym władcą. Strachliwym i niepewnym. Nigdy nie potrafił podejmować decyzji, ani planować. Wiele razy popełniał błędy, a każda pomyłka coraz bardziej motała mu w głowie i popychała do szaleństwa. Doznał załamania, gdy przez swe błędne postępowanie i dedukcję, wygłodniały dziki pies zagryzł jego córkę i syna. Matka obojga nie przeżyła ich straty i zachorowała, po czym po pewnym czasie i ona zmarła. Zenachi miał uczucie, że jest całkiem sam. Jedyne oparcie miał w bratanku Panjy, który powoli dorastał. Zenachi miał ogromną nadzieję, że młody lew dorośnie szybko i przejmie od niego brzemię władcy.
W między czasie biały lew zaczął bliżej poznawać Indian. W ich otoczeniu czuł spokój. Czesali jego futro i śpiewali nad nim pieśni. Czuł się potrzebny i chciany. Niektórzy mieszkańcy lasu gadali złośliwie za jego plecami, że skapcaniał i stał się "zabawką ludzi". Może i była to prawda. Kto wie.
Panja szybko dorastał i niebawem miał przejąć stado. Jednak Zenachi nie doczekał tego dnia. W końcu i jego podobizna ukazała się obok malowidła Leppulli. Było to pewnego deszczowego poranka. Na dalekich obrzeżach rezerwatu znajdowało się torowisko. W pobliżu były też ogromne połacie krzewów owocowych. Indianie często chodzili zbierać tam owoce. Zenachi ruszył za nimi by po przebywać trochę w ich otoczeniu dla relaksu. Nie wiedział, że Panja szedł za nim zaciekawiony poczynaniami wuja. Młody lew schował się za krzakami. Chciał wiedzieć, czy wuj rzeczywiście był tak miękki jak mówiono.
I wtem.. wszystko zaczęło dziać się strasznie szybko. Głośny wrzask metalowego potwora nadbiegającego szynami... i drugi krzyk.. nie tak przerażający, ale pełen przerażenia. To jedna z Indianek krzyczała. Na torach siedział jej 4letni synek, który nie wiadomo kiedy i jak wypełzł z tobołka i doczłapał na tory.
Panja wiedział, co oznacza przebywanie na torach, gdy nadciąga bestia. I nie tylko on. Matka rzuciła się biegiem ale była za daleko. Wtem przed oczyma Panjy błysnęło białe futro. Potem dało się słyszeć pisk, wrzask metalowej bestii i.. po chwili cisza. Bestia odjechała i wszyscy w milczeniu wpatrywali się na tory. Panja wyszedł z ukrycia i pobiegł w stronę torów. Po drugiej stronie na kępce trawy leżał mały chłopiec próbując wygramolić się do wygodniejszej pozycji. Był cały... w przeciwieństwie do... Panja spojrzał na to co zostało z władcy tych ziem. Indianie urządzili Zenachiemu wspaniały pochówek. A w lesie już nikt nigdy nie mówił "Zenachi Tchórzliwy".. od teraz było "Zenachi Odważny".
</td></tr></table>
<table>
<tr><td align="center"></td><td> <font color="white">Panja. Bratanek Zenachiego oraz syn Leppulli. Pokładano w nim ogromne nadzieje i sprostał nim. Trenował się od małego i pracował nad sobą. Zamiast bawić się z kolegami wolał zgłębiać tajniki lasu i ziół. Zamiast iść nad wodę z rodziną, wolał zostać i obserwować walki młodych samców. Obserwował się i uczył. Osiągnął taki stan, że nawet widząc śmierć wuja nie był w stanie okazać żadnych emocji. Mimo to przeżył śmierć Zenachiego ogromnie. Po nocach śniły mu się koszmary. Często odwiedzał miejsce śmierci wuja i siedział w ciszy cały czas odtwarzając tą scenę. Nikt o tym nie wiedział oprócz matki dziecka, które Zenachi uratował. Pewnego dnia przyszła i pokazała Panjy naszyjnik. Nazwała go Łapaczem Snów. Zawieszone nań były pióra białego kruka. Ucięła potem kawałek grzywy Panjy i ją też przymocowała. Następnie założyła go lwu na szyję. Od tego czasu nowy władca spał spokojnie.
Nie minęło dużo czasu i wszyscy mieszkańcy rezerwatu wiedzieli, że oto jest godny następca Leppulli. Siał postrach wśród kłusowników. Przez jego białe umaszczenie rezerwat stał się niezwykle popularny i Indianie otrzymywali spore wsparcie od władz. Panja, jak jego ojciec miał w sobie sporo krwi lwa amerykańskiego. Prowadzono tu bowiem projekt "lwy na wolności". Ludzie chcieli pokazać, iż można nauczyć lwów aklimatyzować się w każdych warunkach. Sporo lwów więc przybywało do rezerwatu, a Panja był dla nich wzorem. Wkrótce do lasu trafiła samica imieniem Fatalle, przywieziona z dalekiego końca ameryki, także rasy amerykańskiej. Ona i biały lew zakochali się w sobie. Był to dość niezwykły związek. Panja zawsze był w ruchu. Patrolował lasy i góry. Niósł pomoc wszystkim ale zaniedbywał rodzinę.. Ale taka była w końcu rola władcy i przywódcy Strażników. Kiedy, jednak białogrzywy władca usłyszał, iż rodzą mu się potomkowie przybył czym prędzej. Pierwsza na świecie była samiczka Roshare. Była biała jak jej ojciec ale miała złociste oczy matki. Następnie na świat przybył Złoty... Tak z początku się nazywał.. Złoty lub Złocisto-grzywy. Miał umaszczenie swej matki, a jego grzywa lśniła niczym złoto. Jego oczy miały jednak ten sam kolor i wyraz, co ojca. Panja stał dumnie nad swym synem. Odwiedzał ich co dzień czekając, aż Złoty otworzy oczy.. gdy tak się stało, pierwszym co Złoty zobaczył była perłowo-biała grzywa na tle błękitnego nieba, a następnie oczy w tym samym odcieniu, które patrzyły na niego ciepło. W ten sposób Złoty zaczął życie u boku swego ojca i nauczyciela jednocześnie.
Panja zginął, gdy kłusownicy wywołali pożar w lesie i zaczęli wyłapywać rzadkie zwierzęta. Wtedy to bowiem ujrzał mężczyznę, który zabił jego własnego ojca. Kłusownik mierzył w Złotego i resztę rodziny. Panja rzucił się na linię ognia. Strzał. Biały Lew padł. Mężczyzna przeładował strzelbę i znów strzelił, ale Panja podskoczył znów przyjmując kulę. Robił tak pięć razy, aż w końcu zmarł. W tym czasie Złoty uciekał prowadząc z przyjacielem matkę i siostrę do ukrycia, a następnie wraz z przyjacielem postanowili zmylić pościg... Nie wiedział, że już nigdy nie ujrzy nikogo z nich.</font>
</td></tr></table>
<table>
<tr><td align="center"></td><td> <font color="white">Ciemność. To jedyne, co Zeus widział po przebudzeniu. Ostatnie, co pamiętał to ucieczka. Nie miał pojęcia, gdzie jest jego rodzina i przyjaciele. Nie wiedział też, że płynie na statku w kontenerze na inny kontynent. Widział tylko, że spotkali się z przyjacielem, gdy myśleli, że zgubili pogoń. Ale ludzi było więcej. Znów mieli te długie kije, które wydawały odgłos grzmotu. Złoty skoczył między człowieka i swego przyjaciela i.. ciemność.. wtedy i teraz.
Tak zaczęło się nowe życie młodego lwa. W Afryce trafił do cyrku, ale nie na długo. Podążał za nim bowiem Zeus. Indiański chłopiec o błękitnych oczach. On i Panja byli przyjaciółmi. Chłopiec miał kilkanaście lat, ale był odważny. Uwolnił lwa i razem zbiegli z cyrku. Czekała ich długa i ciężka podróż przez pustynię. Wiele razy wystawiano ich przyjaźń i oddanie na próbę, ale w końcu powiodło się. Złoty przyjął imię Zeus i bransoletę na łapę. Rozstał się z chłopcem i ruszył poznać nowe, nieznane mu ziemie.
Spędził podróżując kilka lat swego życia. Wiele razy groziło mu niebezpieczeństwo. Trochę trwało nim przyzwyczaił się do warunków pogodowych, flory oraz fauny. Był, jednak jak jego ojciec.. Uczył się i obserwował. Może nie był w domu. Może nie było tu jego rodziny, ale wciąż był Złotym Zeusem. Następcą Panjy. Nic tego nie zmieniło. A gdy zaaklimatyzował się w końcu w krainie pełnej lwów postanowił stworzyć nową rodzinę... tak, jak jego ojciec. Wprawdzie ta miałaby więcej do roboty, bo w Ameryce nie mieli tylu stad lwów, a jedynie jedno.. Ale i tak uważał, że rodzina odnajdzie powołanie. Myśląc nad nazwą wspomniał pierwsze, co ujrzał po otwarciu oczy, gdy był maleńki. Niebo.. białe i czyste.. i jego.. Panję... Uznał, że na cześć ojca nazwie stado Strażnikami Niebios. Miało to też inne znaczenie, ale on wolał wspominać w ten sposób zmarłego ojca.
Czy pomysł Zeusa był owocny i jak będą wyglądały dziej stada.. o tym będzie kiedy indziej o ile stado przetrwa.. </font>
</td></tr></table>
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 9:04 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Karty postaci Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group