Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Szelota gejowe opowiadanko [+18] :3
Idź do strony 1, 2  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Wasza Twórczość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Sro Lis 30, 2011 12:15 am    Temat postu: Szelota gejowe opowiadanko [+18] :3 Odpowiedz z cytatem

1) Napisane po części na podstawie RP.
2) Nie mieć do mnie wątów, że to tu wstawiam, pewnie jutro skasuję.
3) Nie czytać, jeśli macie coś do gejozy, lekkiego porno, albo lekkiego gejowego porno.

Nie chce mi się przeglądać literówek/ortografów, zrobię to rano.


Zbliżały się święta. Jesień miała się już ku końcowi, by ustąpić miejsca pierwszym dniom prawdziwej, śnieżnej zimy. Uliczką szedł młody chłopak, może siedemnastoletni. Światła latarni ulicznych przedzierały się przez nocne powietrze, z niejakim trudem oświetlając mu drogę. Wiecznie rozczochrane, rude włosy niesfornie wyrywały się z gumki, która nijak nie potrafiła ich okiełznać i łaskotały, wciskając się pod miękki szalik koloru świeżej trawy. Chłopak wcisnął ręce głęboko w kieszenie i rozejrzał się.
Jeden za drugim, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w powietrzu pojawiły się wirujące, kształtne płatki śniegu.
- A więc to już...? - uśmiechnął się pod nosem, wyciągając zmarzniętą dłoń przed siebie, by pochwycić na palec którąś gwiazdkę. Zatrzymała się na moment, jednak w mgnieniu oka nie pozostało po niej nic prócz niewielkiej kropelki na skórze rudzielca. Uniósł głowę, odsuwając z oczu irytujące kosmyki włosów. To, co zobaczył, sprawiło że uśmiech poszerzył się o dobrych kilka razy. Wokół świecących ciepło kul światła latarni kręciły się setki różnorodnych śniegowych gwiazdek. Cholernie lubił święta, co tu dużo mówić.
Ulica była pusta. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę wczesny zachód słońca i pogodę. Dostrzegając opodal ławkę, bez chwili wahania ruszył w jej kierunku. Ani myślał się ukrywać - pierwszy śnieg to okazja, przed którą nie należy, a wręcz nie wolno, uciekać. Poza tym, czekał tu na kogoś.
Równie dobrze mógł na chwilę usiąść. Otrzepując deski ławki ze zbierających się tam płatków, przysiadł na jej brzegu i, wpatrując się w śnieg, momentalnie stracił kontakt z rzeczywistością...
Jego myśli popłynęły w kierunku pewnej osoby. Kogoś bardzo, bardzo konkretnego.
Ten ktoś nazywał się Cornelius Vane i był wręcz do bólu doskonały. Chłopak uśmiechnął się na tę myśl, dając się ponieść wspomnieniom.
Przed oczami stanął mu jeden z tych nieprzyjemnych, jesiennych dni. Niby nic, zwykły weekend wypełniony spokojną, niewymuszoną krzątaniną nad sprawami całego tygodnia. Może nic, ale jednak...
Pamiętał, że Vane'owi mocno się wtedy oberwało. Może słusznie, może nie. BH nieźle faceta załatwił - a jaki był z tego powodu szczęśliwy... Aż mdłości brały. Nawet teraz.
Zupełnie żywe i wiarygodne, stanęło mu przed oczami wspomnienie uchylających się drzwi do pokoju Nella, dźwięk przytłumionej muzyki z wielkich słuchawek, chropowata faktura drewna na framudze, o którą oparł się, niepewnie zaglądając do środka. Wielki kubeł kawowych lodów. I, wśród tego wszystkiego, kochany, posiniaczony hipster. Podbite oko, które paradoksalnie sprawiało, że wyglądał, nie dość, że równie dobrze jak zwykle, ale wręcz rozczulająco. Siedział nagi od pasa w górę, jakby czas przed przyjściem rudzielca spędził na dokładnych oględzinach swoich uszkodzeń. Wielkie, ciemne siniaki, zadrapania, kilka leciutkich ran... Może wtedy chłopaka to przeraziło, ale zapewne było normą w dziwacznej, zmiennej relacji na linii Cornelius Vane - Michael Blackfeather.
Pamiętał dobrze, jak cholerny matematyk, widząc go, nonszalanckim ruchem ściągnął słuchawki i uśmiechnął się do niego, jakby na sam widok jego widok poczuł się o wiele lepiej. Młody nie potrzebował zaproszenia, momentalnie siadł koło niego i mocno się przytulił. Do teraz pamiętał, ile w tym uścisku było ulgi, troski i gorzkiego, niepewnego posmaku szczęścia. Rozmawiali cicho, jakby każde głośniejsze słowo mogło zniszczyć delikatną konstrukcję rzeczywistości. Co jakiś czas sięgali po nieszczęsne, na wpół stopione, wiaderko lodów. Raz czy drugi któryś z nich pozwolił sobie wychylić się ku drugiemu i lekko go pocałować. Rudy doskonale pamiętał, jak piekły go policzki. Pamiętał uśmiechniętego, pobitego hipstera, którego mógł do woli przytulać, który był przy nim i mimo wszystko nadal zachowywał tego banana na ryju. I pamiętał, że gdy poczuli się pewniej, wyraźnie poczuł w ustach matematyka smak kawy - nawet wyrazistszy niż w tych cholernych lodach, które zdążyły już do tamtego momentu zmienić stan skupienia.
Poświęcając się zarówno temu, jak i rozmowom, snuli się wspólnie po mieszkaniu, kiedy sielankę zniszczyło piknięcie, wydobywające się z kieszeni rudzielca. Wtedy miał ochotę rzucić telefonem o ścianę, jednak teraz, myśląc o tym, co nastąpiło później, miał ochotę wysławiać autorkę odebranej wtedy wiadomości do końca swoich dni. Wracając jednak do głównego wątku - dobry nastrój znikł w odmętach kompletnego przerażenia, gdy chłopak odczytał krótkiego smsa, jasno informującego go, że szalone, niepoczytalne źródło jego rozterek emocjonalnych sprzed kilku lat postanowiło ponownie dać o sobie znać. Na domiar złego zbiegło się to z momentem, gdy chłopak miał dom cały dla siebie, w związku z wyjazdem ojca. Osoba, która do niego napisała... była kimś, o kim bardzo nie chciał teraz myśleć. Nie mówiąc już o tym, że w razie braku odpowiedzi była też zdolna włamać mu się przez okno do domu, byle sprawdzić, czy próba kontaktu się powiodła.
Cóż, myśląc o tym w tej chwili, rudy uznał, że owszem, może trochę skorzystali z nadarzającej się okazji... jednak kto mógł ich winić? Nellem kierowała przecież troska o jego bezpieczeństwo, a nim samym... cóż, na pewno strach. To wiedział ze stuprocentową pewnością.
Stanęło więc na tym, że cholerny hipster potowarzyszy chłopakowi w jego mieszkaniu, póki nie znajdzie się tam ktoś, kto go w tej roli zastąpi. W wolnym tłumaczeniu - póki nie wróci nieświadomy niczego ojciec.
Droga do domu nie zapisała się zbyt wyraźnie w pamięci rudzielca. Teraz, gdy próbował ją odtworzyć, pamiętał głównie własne bicie serca, z jakiegoś powodu przyspieszone... i hipstera w kraciastym szaliku i nieodłącznym kapeluszu na głowie. Uśmiechnął się, wypuszczając z ust kłąb pary i powracając do swoich wspomnień.
W domu czekały ich trzy stworzenia - co jedno, to mniej odpowiednie do strzeżenia mieszkania przed niepoczytalną wariatką. Alice; wiedźmowata przyjaciółka rudzielca, BH znany też jako ten-co-sprał-hipstera-po-mordzie oraz grube, rude kocisko.
Rudzielec zamyślił się intensywnie, jednak mimo najszczerszych chęci nie pamiętał, jak minęła reszta dnia - przynajmniej ta część spędzona z pozostałymi. Zapewne za bardzo się wtedy martwił, by cokolwiek rejestrować. Za to doskonale pamiętał, co stało się po tym, kiedy Cornelius zobaczył, w jakim stanie chłopak się znajdował. Głęboki, gorący rumieniec wypłynął na owiniętą szalikiem twarz.
Nell o nic nie pytał, a zwyczajnie, bez słowa zaciągnął go do jego własnego pokoju. W tamtym momencie najwyraźniej nie wyrażał żadnych sprzeciwów - dobrze, bo gdyby było inaczej, do dziś by to sobie wyrzucał. Tak czy inaczej, został przez cholernego hipstera zaciągnięty w stronę łóżka, na którym z gracją zaległ (nie sam, oczywiście). Pamiętał, jak nagle zrobiło się zbyt gorąco i duszno, by któryś z nich nadal mógł wytrzymać, okryty od pasa w górę. T-shirty stały się zbędne i powędrowały gdzieś poza obręb łóżka, które było w tej chwili granicą tego, co ich interesowało.
Pamiętał, jak ręce Vane'a łagodnie gładziły jego skórę, by w mocnym uścisku zamknąć się wokół niego. Sam nie pozostał mu dłużny, drżącymi palcami błądząc po jego plecach, niepewnie - by, jeśli się da, ominąć obolałe miejsca. Pamiętał usta hipstera, z lekko pękniętą dolną wargą (śladem po środkach perswazji BH), stykające się z jego własnymi. Najpierw lekko, delikatnie, z każdą chwilą jednak coraz bardziej stanowczo. Znajomy już posmak kawy, który zdawał się towarzyszyć hipsterowi przez całe życie. Przyspieszone oddechy i łatwo wyczuwalne, mocne, szybkie bicie serca.
A następnie ciało odłączające się od racjonalnego, w tej chwili niemalże niepracującego, umysłu, gdy usta Nella przeniosły się na szyję rudzielca, wraz z dłonią delikatnie odsuwającą jego włosy.

Wspominając to uczucie, zadrżał lekko. Nieważne, ile czasu upłynęło, to odczucie nie dawało o sobie zapomnieć.
Myśl jedynie o tym sprawiała, że umysł zwalniał obroty, czerwień na policzkach nie miała wiele wspólnego z chłodem pierwszego zimowego wieczoru, a serce pracowało ze zdwojoną siłą.
Cóż więc powiedzieć, gdy do głosu doszło kolejne wspomnienie. Wspomnienie dreszczy, które przeszły przez jego ciało, gdy poczuł ciepło, płynące z dłoni, delikatnie wsuniętej w jego spodnie. Chyba zareagował odruchowo, nim ciało zyskało jakiekolwiek połączenie z umysłem - zadrżał bowiem tak mocno, że sam nie przypuszczałby, że to możliwe. Cóż, taki odruch. Nic dziwnego, że się denerwował, biorąc pod uwagę jego brak doświadczeń w tej dziedzinie... Hipster, mimo to, nie zrezygnował. Mocno go tuląc, powiedział tylko cicho, żeby chłopak się nie bał. Że on go nie skrzywdzi, że go kocha... Rudzielec, wspominając to, mimowolnie się uśmiechnął.
Uzyskawszy z jego strony jakąś niewyraźną, zawstydzoną reakcję, Nell pozwolił sobie na kontynuację tego, co niepewność młodego mu przerwała. Wsuwając dłoń pod materiał jego bokserek, obejmował chłopaka mocno, w ciepły i opiekuńczy sposób. Był z rudzielcem niesamowicie delikatny - tak, jak tylko było to możliwe, a może nawet bardziej. Nie przestając go obejmować, rytmicznie poruszał dłonią, stopniowo synchronizując się z szybko bijącym sercem chłopaka. Jego usta ponownie znalazły drogę do jego szyi, którą momentalnie odsłonił, by dać tamtemu lepszy dostęp.
Doskonale pamiętał, jak niesamowite towarzyszyło temu wszystkiemu uczucie. Cóż, może nie doskonale... nie było przecież możliwe, by odczucia zachowane w jego wspomnieniach naprawdę były równie intensywne, co te prawdziwe - starczyły jednak, by wzrok chłopaka stał się zamglony, rumieniec z policzków rozpełzł się na niemal całą twarz, a skóra mimo chłodnego powietrza stała się gorąca.
Pamiętał to wszystko, co mimo swojej niesamowitości okazało się niczym z chwilą, gdy usta czarnowłosego hipstera zaczęły zsuwać się coraz niżej, zostawiając po sobie ścieżkę kawowych pocałunków, pulsujących ciepłem na jego skórze. I pamiętał kurczowe zaciśnięcie pięści i powiek, gdy owe usta odnalazły swój cel, co łączyło się z uczuciami tak intensywnymi, że wszelkie doświadczone uprzednio, złożone w jedno nie mogłyby mu się równać. Do tej pory rudy był w stanie powstrzymać się przed wydawaniem z siebie jakichkolwiek odgłosów. Teraz jednak przyszedł tego kres, wraz z cichym, wstrzymywanym jękiem, wydobywającym się z półotwartych ust pomiędzy płytkimi wdechami powietrza. Za nim podążył kolejny odgłos, niezdecydowany między jękiem a pomrukiem, a po nim kolejny, tym razem głośniejszy i wyraźniejszy już jęk. Pamiętał czerwień swojej skóry, którą dało się instynktownie wyczuć - czerwień, która w innych okolicznościach zdenerwowałaby go i zdekoncentrowała. W tym jednak momencie nic się nie liczyło, bo nic nie dochodziło do głosu ponad przepełniającą wszystko przyjemnością. Oddychając coraz częściej i płycej, rudy z trudem powstrzymywał się od jednoznacznie głośnych odgłosów - jedynie przez wzgląd na pozostałych za ścianą.

Nawet teraz, myśląc o tym, wydał z siebie ledwie słyszalny pomruk, który wydobył się bez najmniejszego udziału świadomości. Przymykając oczy, pozwolił sobie zatracić się we wspomnieniu, kompletnie zapominając, gdzie się znajduje.
Teraz w myślach przeżywał po raz wtóry swoje wspomnienia.
W końcu przestał nawet próbować się kontrolować i, gdy stało się to nie do osiągnięcia, zwyczajnie dał sobie spokój, pozwalając sobie na głośny, nieprzyzwoity, bynajmniej nie dwuznaczny jęk - czy raczej może ich serię. Najgłośniejszy spośród nich został zagłuszony przez ciepłą, delikatną dłoń matematyka. Rudzielec, kompletnie wyzuty z energii, wpatrywał się w czerwoną, poobijaną twarz Corneliusa Vane'a, w jego niesamowicie lśniące oczy i półotwarte usta, przez które płytko oddychał. Czarnowłosy sięgnął po dłoń chłopaka i, patrząc mu prosto w oczy, przyłożył ją sobie do klatki piersiowej. Serce łomotało o żebra wręcz rozpaczliwie, jak ptak chcący uwolnić się z klatki. "Czujesz? Dla Ciebie. Tylko i wyłącznie", stwierdził cicho, głosem tak pełnym uczucia, że chłopak dosłownie poczuł, jak wszystko, co pozostało jeszcze stałego w jego wnętrzu, roztapia się w oka mgnieniu...
- Hej, Zyg~! Budzimy się...
Do przytomności przywrócił go dotyk znajomej, delikatnej dłoni, która pogłaskała go pobłażliwie po policzku, by następnie przenieść się na ośnieżone, rude włosy i swoim zwyczajem odrobinę je rozczochrać. Zamrugał kilka razy, usiłując odzyskać ostrość widzenia.
Tuż nad nim pochylał się czarnowłosy, uśmiechnięty hipster. W drugiej ręce trzymał ekologiczny kubek ze Starbucksa, a unoszący się wraz z parą zapach nie pozostawiał wątpliwości, że zawiera on ukochany kofeinowy specyfik profesora Vane'a. Szyja owinięta była znajomym, kraciastym szalikiem, na widok którego dużo Zygfryda kosztowało, by się nerwowo nie zaśmiać. Na głowę nasadzony był, jak zawsze, ulubiony kapelusz Nella, a zza grubych szkieł hipsterskich okularów patrzyły na niego ukochane, niebieskie oczy.
- Co Ty taki czerwony, co? Chory jesteś...? - ich właściciel wyraził właściwą sobie, uroczą troskę o młodego. Najwyraźniej jednak, sądząc po wyrazie twarzy, wiedział, jak niewiele wspólnego z tym miała domniemana choroba. Bądź co bądź, nie był pierwszym lepszym hipsterem. Rudzielec miał przed sobą przecież swojego ukochanego Księcia Ironii, Cesarza Pogardy, a przede wszystkim dyplomowanego profesora Nella Vane'a. Nella Vane'a, który pochylił się i, nadal ciesząc mordę, pocałował swojego rudego, zziębniętego głąba na powitanie.

_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:12 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Shun
Archanioł
Mistrz Gry
<b>Archanioł</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 01 Paź 2009
Posty: 3662

PostWysłany: Sro Lis 30, 2011 5:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Możesz robić takich opowiadań więcej :3
_________________
<center>


Avatar (c) daanzi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Czw Gru 01, 2011 12:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Może będzie więcej, ale póki co raczej (niestety) nie z tymi dwoma panami. :c Powód? Otóż Nell jest wytworem mojej przyjaciółki, a jak już nadmieniłam, to opowiadanie jest oparte na sesji sprzed jakiegoś czasu.
Sama nim nie pokieruję - nie dość, że czułabym się z tym źle, bo to nie moja postać, to nawet bym nie umiała na dłuższą metę.

No, może skorzystam z kilku designów postaci i stworzę sobie kolejne gejuchy... :3

_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Shun
Archanioł
Mistrz Gry
<b>Archanioł</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 01 Paź 2009
Posty: 3662

PostWysłany: Czw Gru 01, 2011 1:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No ale twórz nowe postaci i nowe opowiadania :3 To się tak fajnie przed snem czyta xD
_________________
<center>


Avatar (c) daanzi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Czw Gru 01, 2011 5:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

OMG, też czytasz yaoi przed snem? *nie wierzy, że to nie tylko jej nawyk*
_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alei
Gość





PostWysłany: Czw Gru 01, 2011 7:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ej, stara, pamiętasz nasz Hilsonowo-Madnessowy pomysł na fick? :3
Powrót do góry
Shun
Archanioł
Mistrz Gry
<b>Archanioł</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 01 Paź 2009
Posty: 3662

PostWysłany: Pią Gru 02, 2011 6:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No a jak D: potem ma się tak zawaliste snyyy :3
_________________
<center>


Avatar (c) daanzi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Felija
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 7330

PostWysłany: Pią Gru 02, 2011 3:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

*wzdycha* Ale się trzymacie tego +18. xP
_________________
<center>
</center>
Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.

Avatar (c) trinesr
Logo (c) Desevera
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Pią Gru 02, 2011 6:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mad, jasne, że pamiętam~ Nadal go chcesz? :3
Shun - Ty mi nic nie mów, wolisz nie wiedzieć, co się dzieje w mojej głowie. <3
Fel - Teeeeż Cię kocham. Wiem, że Ci się podoba, ale udajesz, że nie lubisz yaoi-podobnych tworów, bo tak. C:

_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Shun
Archanioł
Mistrz Gry
<b>Archanioł</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 01 Paź 2009
Posty: 3662

PostWysłany: Pią Gru 02, 2011 7:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To wolisz nie wiedzieć co ja mam we łbie. Felija ci to może potwierdzić XD
_________________
<center>


Avatar (c) daanzi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Sob Gru 03, 2011 11:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra, porównamy. >:3
Z radością tego dokonam, ale Fel przy tym ucierpi... xD

_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Felija
Wojownik
Mistrz Gry
<b>Wojownik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 7330

PostWysłany: Sob Gru 03, 2011 4:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shel - nie, nie lubię. Ja tego nawet nie przeczytałam, tzn. tylko to, co mi tam kiedyś podsyłałaś na fb i skajpie.

Oj, potwierdzam słowa Shun, potwierdzam... ^^

_________________
<center>
</center>
Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.

Avatar (c) trinesr
Logo (c) Desevera
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Destiny
Konto zawieszone


Dołączył: 13 Mar 2011
Posty: 1162

PostWysłany: Sob Gru 03, 2011 5:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Generalnie nie lubię takiej tematyki, jakoś erotyka nigdy mnie nie kręciła. Co innego romanse. Z czystej ciekawości przeczytałam i muszę powiedzieć, że nasza panna Nukotowa to świetna pisarka jest. Jakoś rzadko się zdarza, aby czyjś styl pisania mnie obchodził, a co dopiero mi się podobał. Przeważnie w książkach liczyła się fabuła. Powiem Ci, kochana, że jesteś jedną z osób, które chętnie czytam tylko dlatego, aby przeczytać. Mogło to by być coś bezsensownego i nie dążącego do niczego, a i tak bym czytała. Prócz Ciebie taką osobą jest... Maja Lidia Kossakowska i... i tylko ona.

Także, gratuluję wielkiego talentu :3 Odpowiadanie bardzo mi się spodobało. No- napisz kiedyś książkę! :D

_________________
<center>~Karta Postaci~



Cause when I feel scared
Sometimes I do
And when I feel scared
It seems that life is harder than I ever knew
Yeah when I feel scared
You are the only one
Who knows just what to say
So here am I to thank you



~Destiny~
*Dzi?kuj? wszystkim za wykonanie jej obrazków.*.
</center>

Avatar (c) Malaika4
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sheloth
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 2274

PostWysłany: Sob Gru 03, 2011 11:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fel, a spieprzaj dziadu. Nie czujesz magii. <3

Destiiiii... ;_________; Wzruszyłam się właśnie jak jasna cholera. Zawsze wierzyłam, że mój styl to jedno wielkie pieprzenie o niczym, że nikomu się nie chce tego czytać i w ogóle... Strasznie mi miło wiedzieć, że komuś się chce i nawet wypowiada się o moich wypocinach pozytywnie.
Książki może nie napiszę, ale jakieś gejowskie bezeceństwa co jakiś czas i "normalne" opowiadania mogą się zdarzyć. Nie mam za cholerę cierpliwości ani do stworzenia trzymającego się kupy planu fabularnego, ani do własnego stylu pisania, który po jakimś czasie strasznie mnie dobija.

Nie wierzę, jestem w dobranej przez Desti, elitarnej (dwuosobowej) grupie z KOSSAKOWSKĄ? *biega wokół i drze się ze szczęścia* Z KOSSAKOWSKĄ KURWA! Z MOJĄ CHOLERNĄ IDOLKĄ, KTÓRĄ KOCHAM CAŁYM SERCEM!!! <3333333333333

_________________
<center>You're like an outtake
to a beautifully scripted scene
where the actor tripped and fell
and shouted something obscene



You are perfection, interrupted
And your decent heart
has? somehow been corrupted


Posiadam jednorazowy karnet na ucieczk? od porwania.
Mój kolor moderowania - #9966CC

Karta Postaci</center>

Avatar (c) ja (kira-immoral.deviantart.com)
Logo (c) Destiny (LeftDuality.deviantart.com)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:12 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Destiny
Konto zawieszone


Dołączył: 13 Mar 2011
Posty: 1162

PostWysłany: Nie Gru 04, 2011 1:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jejć ^.^" Cieszę się, że moje zdanie tak na Ciebie pozytywnie wpłynęło :3 No cóż, będę czekała na dalsze opowiadania :D No... i wątek Shelotha i Feliji.

Ciechaj się, ciechaj :D *Tula.*

_________________
<center>~Karta Postaci~



Cause when I feel scared
Sometimes I do
And when I feel scared
It seems that life is harder than I ever knew
Yeah when I feel scared
You are the only one
Who knows just what to say
So here am I to thank you



~Destiny~
*Dzi?kuj? wszystkim za wykonanie jej obrazków.*.
</center>

Avatar (c) Malaika4
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Wasza Twórczość Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group