Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Prastare ruiny- Leże Anubisa
Idź do strony 1, 2  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Równina
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Sob Sie 27, 2011 1:59 am    Temat postu: Prastare ruiny- Leże Anubisa Odpowiedz z cytatem

Krążąc po ruinach Anubis szukał dla siebie jakiegoś miejsca, gdzie będzie mógł spędzić noc, lub posiedzieć w spokoju nie obawiając się zakłócenia ciszy i spokoju. Ruiny były najlepszym miejscem do odpoczynku i gęsta unosząca się w powietrzu mgła zakrywała wszystko i uniemożliwiała znalezienie jego kryjówki za pomocą samego wzroku, przez co niedoświadczone lwy nie odnajdą tego miejsca tak łatwo.
Leże znajduje się głęboko pod ziemią, podtrzymywana jaskinia jest ogromnymi korzeniami szarego baobabu znajdującego się na skalistej górze. Przy wejściu do groty leżą dwie przewalone kolumny, które stworzyły długi kamienny korytarz, przez który najpierw trzeba przejść, aby dostać się do środka. Kolumny są bardzo ciężkie i niemożliwe do przesunięcia i zaczęły porastać mchem i drobnym bluszczem. Jaskinia w środku jest duża, a w niej znajduje się kilka odłamków, które można wykorzystać jako posłania. Znajdują się też małe odłamki, które nie powinny zbytnio przeszkadzać w funkcjonowaniu. Do środka wpada także wpada mgła, jednak tutaj jest bardzo przerzedzona.
Dodane po 18 minutach:

Brązowy kocur przechadzał się po ruinach szukając odpowiedniego miejsca na odpoczynek. Było to dosyć kłopotliwe przez bardzo gęstą mgłę unoszącą się w powietrzu. Jednak uparty Anubis chciał nocować tutaj, więc nic nie potrafiło zatrzymać brązowego księcia Płonących. Idąc przed siebie zauważył brak kolumny i podszedł do miejsca gdzie powinna stać. Wtem ujrzał ją leżącą i zaczął iść wzdłuż niej. Nie wiadomo ile czasu szedł, bo dokładnie przyglądał się jej rzeźbieniom. W pysku cały czas niósł kość, którą może później jakoś wykorzysta. Po nie określonym czasie dotarł do końca kolumny i widząc to co stworzył czas i natura na jego pysku pojawił się lekki uśmiech. Od razu wiedział, że to miejsce, które tak uparcie szukał. Przeszedł przez korytarz lustrując całą konstrukcję i badając łapami ich wytrzymałość. Nawet nie drgnęły i jedynie ktoś z siłą słonia był by wstanie podnieść te wielkie kolumny. Anubis wszedł do środka i rozejrzał się po pomieszczeniu. Były tam trzy większe kamienie, które najwidoczniej odłamały się od kolumn i wtoczyły się do środka. Duriel zaczął przesuwać ten największy chcąc zrobić z niego swe posłanie i przesunął go pod koniec jaskini. Kolejnymi kamieniami zajmie się później. Teraz był już zmęczony i wskakując na swój kamień położył się na nim spoglądając na wejście i pomalutku zamykał ślepia.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots


Ostatnio zmieniony przez Anubis dnia Sro Sie 31, 2011 9:39 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 9:07 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jack
Gość





PostWysłany: Nie Sie 28, 2011 1:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zapach, zapach, nigdy nie zacierali za sobą woni. Dlaczego ją to nie dziwiło? Faceci byli zbyt nadęci i dumni by dbać o takie szczegóły jak zacieranie śladów swojej obecności. Z resztą, wystarczy spojrzeć na to czym obdarzyła ich natura, grzywa była tak niepraktyczna ciężka i gorąca, nie służyła też do niczego innego jak popisów przed samicami. Można by rzec że samce nigdy nie dorastały, ale to przecież nie ich wina, tak już zostali stworzeni.
- ładne sobie lokum wybrałeś. W samym centrum, największe jakie było w okolicy?- Zapytała dosyć głośno zbliżając sie do śpiącego samca wolnym krokiem, nie chciała przecież go zaskoczyć.
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Nie Sie 28, 2011 2:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A po co zacierać po sobie zapach gdy się wcale nie ukrywasz? Prędzej czy później i tak ktoś by wszedł do jego nowego legowiska, ale nie myślał, że aż tak szybko. No i przecież mowa o lwie, który ostatnio niebezpieczeństwo ma w poważaniu.
- Witaj Sagitarii. Starałem się znaleźć jak najlepsze miejsce do spania i z tego co słyszę to widocznie udało mi się.- Odparł podnosząc łeb do góry i spoglądając na lwicę wskazał lewą łapą całe pomieszczenie.
- Zatem rozgość się w mych skromnych progach. I cóż cię do mnie sprowadza?- Tak konkrety... to właśnie lubił brązowy u swoich rozmówcach. I także on nie trwonił czyjegoś czasu gdy miał jakieś sprawy. Jednakże miał nadzieję, że lwica wpadła o tak w odwiedziny, bo niedawno postanowił zrobić sobie małą przerwę od tego całego bałaganu.
Ponownie schował łapę pod swe cielsko i jedynie łeb podążający za sylwetką lwicy był uniesiony do góry i zdawało się jakby tylko on jeszcze funkcjonował, a cała reszta odpoczywała w bezruchu.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jack
Gość





PostWysłany: Pon Sie 29, 2011 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wzruszyła barkami, kto nie dba dziś o bezpieczeństwo nie tylko kusi los.
- Rozejrzałam się tu i ówdzie, nigdzie nie było ani śladu po tych Złoziemskich niedopierdkach. Spotkałam za to dwa dorosłe lwy, towarzyszyły im lwiątka, sielanka w dobie kryzysu.- Oznajmiła usiłując brzmieć zabawnie, a w istocie widok garstki pseudo rodzinki zwyczajnie ją zdenerwowała.
- Po twoich pachołkach też ani śladu.. może to głupio brzmi, ale nie ma nigdzie ZZ, nie ma nigdzie PZ. Pewnie są razem.- Albo zeżarły ich hieny, chociaż i tych kundli ni widu ni słuchu.
- Nie wiem jak może być tak spokojnie..
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Sro Sie 31, 2011 10:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Anubis uniósł kąciki warg wyżej gdy lwica wspomniała o tej sielance w tak ciężkiej chwili.
- No cóż każdy ma jakiś swój sposób na poradzenie sobie z obecnymi sytuacjami. Jednakże wątpię czy ta sielanka w czymś im pomoże.- Odparł Anubis śledząc lwicę wzrokiem, ale ta widocznie nie mała zamiaru zbytnio się ruszać.
Nie widać Złoziemców, ani Płonących? Nawet jakby ze sobą zaczęli teraz walczyć to i tak któraś ze stron musiał by zostać jako ci wygrani... Chyba, że każdy odchodził z tej krainy, która i tak powoli przestawała istnieć.
- To jest ta słynna cisza przed burzą. Jednak w tym przypadku to chyba będzie kataklizm, a nie zwyczajna burza.- Uśmiechnął się rozbawiony. Dlaczego go to bawiło? Od pewnego czasu większość lwów udawała, że niczego nie widzą i najwidoczniej nawet teraz nie dotarło to do nich, że Lwia Kraina powoli przestaje istnieć. A skoro mają czas na pogaduszki rodzinne o tym, że ładna jest pogoda lub coś mało motylków lata po tych krainach. To cóż można zrobić jak nie śmiać się z ich zachowania?
- Przydało by się zorganizować jakieś spotkanie przynajmniej z jednym lwem z każdego stada. I wtedy uzgodnilibyśmy coś konkretnego co chcemy robić dalej. Bo z tego co widzę to wszyscy są porozrzucani po Terenach Wolnych i każdy myśli tylko o sobie.- Powiedział stając się ponownie poważnym i wzdychając na samym końcu pokręcił łbem z bezradności. Czyli co? To by w tym momencie jego wakacje się kończyły? I znów miał się męczyć jak durny, próbując dokonać niemożliwego? No tak, ale Anubis ma przerąbane życie... Czasami zazdrościł niektórym takiego beztroskiego życia i wiecznie trwającej sielanki.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jack
Gość





PostWysłany: Sro Sie 31, 2011 6:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sag uśmiechnęła się cwanie.
- Tak jakby było to coś nadzwyczajnego. Przecież wszyscy zawsze myśleli tylko o sobie. A ci nieliczni którzy mieli odmienny styl bytu, zdechli gdzieś tam w zapomnieniu. Stado niczego nie wiązało.. a po rozpadzie widać to jeszcze lepiej.- W jej głosie zabrzmiała przykra satysfakcja, bawiło ją to puste życie. Ale także zazdrościła tym tępakom. Każdy kto chociaż odrobinę widzi świat takim jakim jest naprawdę, ma problemy z byciem szczęśliwym.
Jednak dosyć tego dramatyzowania.
- Burzy nie będzie, jest za gorąco, a na horyzoncie nie widać nawet najmniejszej chmurki.- A jakby mało tego było, zapowiada się susza stulecia z zapałem i dogadywaniem się poszczególnych osobników w rozsypce nigdy nie było tak źle jak jest teraz.
Każdy coś chciał, żadne z nich nie dawało.
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Sro Sie 31, 2011 6:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Westchnął i zeskakując z kamienia klapnął przed nim.
- I tutaj się mylisz Sag. Nie wszyscy nieliczni pozdychali w samotności, ale z pewnością można było by ich zliczyć na jednej łapie.- Tak to prawda. Tych nielicznych przed wojną było więcej, jednak te konflikty zepsuły ich postrzeganie na świat i dołączyli do tych mających wszystko gdzieś samolubów. Na temat słonecznej pogody uśmiechnął się także i spojrzał ku wyjściu z swego legowiska chcąc dostrzec i potwierdzić słowa lwicy. Jednakże nieważne jak by się starał dostrzeżenie tej rzeczy było niemożliwe.
- Pogoda uwielbia robić figle i nigdy nie można w stu procentach jej przewidzieć, jednakże chciał bym abyś miała rację i się nie myliła.- Powiedział Anubis oczywiście mówiąc cały czas o tej niepokojącej ciszy, a nie o pogodzie...
Nastały teraz takie czasy, że nawet gdyby ktoś chciał by coś ofiarować to przecież nie ma co. Wszystko co tak naprawdę posiadaliśmy zostało nam odebrane, a nawet to czym moglibyśmy się podzielić zostało splądrowane i zjedzone przez te kundle.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jack
Gość





PostWysłany: Sro Sie 31, 2011 9:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- To był sarkazm, gdyby wszystkie wartościowe osoby zdechły, świat zszedł by dawno na psy. Prawdą jest że ciężkie czasy i przeżycia zmieniają światopogląd, ale nie to ma znaczenie.- Wartości są umowne, tak jak wszystko co buduje ich kulturę.
- Wątpię w moją pomyłkę, dlaczego hieny nie zajęły tych terenów? Dlaczego jest tak spokojnie? Może ich już nie ma, a my tu siedzimy myśląc nad planem pokonania niezliczonych hord?- Cóż by to była za ironia. Tyle hałasu na daremne, nawet więzi rodzinne osłabły, a powodu awantury może już dawno nie być. Zdaje się że nawet nie pomyśleli o sprawdzeniu sytuacji na froncie.
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Czw Wrz 01, 2011 6:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- A czy on już nie zszedł na psy?- Zapytał się brązowy spoglądając na lwicę i nagle uniósł łeb wyżej, a oklapła mina uniosła się ku górze tworząc mały uśmiech.
- A nawet gdyby i zszedł czas poszukać osób, którym także nie podoba się ten świat i mają zamiar...- Rzekł nagle zatrzymując się i chwilkę nad czymś myśląc poprawił szybko swe wcześniejsze słowa.
- Co ja mówię. Osoby, które chcą przyczynić się do odbudowy Lwiej Krainy. Tylko gdzie zacząć szukać?- Anubis nałożył nacisk na słowo "chcą przyczynić", aby podkreślić ową poprawę. Brązowy szukał osób, które nie będą stały i czekały na to co zrobi on, a także i one poprowadzą tą całą bandę lwów. Jeżeli i będzie taka potrzeba Duriel gotowy jest na to, aby stać się jedynie tą robotnicą. Ważne było by tylko to, aby ujrzeć jakąś poprawę.
W pewnym momencie do łba wpadł mu trochę ryzykowny pomysł. Ale bez ryzyka nie ma zabawy
- Może będzie to trochę ryzykowne na wzgląd na nasze dawne relacje, ale najrozsądniej będzie jak znajdę osobę o której wspominał wtedy Jie i wtedy zobaczy się co dalej.- Powiedział podnosząc swój zad do góry i podszedł pomału do Sagitarii.
- No i... mam takie małe pytanie. Poszła byś razem ze mną jako, że jesteś dawną Złotą i na razie to najbardziej ufam właśnie Ci z wszystkich byłych Złotych. O ile nie masz już niczego w planach. - Zapytał się z małą nie pewnością na samym początku. Przydała by mu się czyjaś pomoc, jednakże Anubis był gotów iść na spotkanie sam.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jack
Gość





PostWysłany: Nie Wrz 04, 2011 10:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ostrożność rzadko chodzi w parze z brawura. A co za tym idzie, zanim podejmiesz decyzje przemyśl ja tak jakby z góry skazana była na niepowodzenie.- Coś w tym było, lepiej być mile zaskoczonym niż opłakiwać porażkę.
- W sumie mogę iść, jednak jeśli twoi towarzysze dalej będą zachowywać jak banda zidiociałych bachorów, nie licz na moją wyrozumiałość.- Sama obecność lwów, pokroju Kalzura, czy Nadiry działała jej na nerwy, umiała powściągnąć tą empatie tak długo, aż skretynienie emanujące z półgłówków nie zaczęło się wylewać z ich pysków wprost do jej uszu. Sagitarii kochała siebie ponad wszelka miarę, a bezczeszczenie najmniejszego kawałeczka jej ciała, czy duszy było karygodnym wykroczeniem, dla którego była jedna jedyna i bezwzględna kara.
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Wto Wrz 06, 2011 9:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- W najgorszym przypadku zostanę rozszarpany przez Złych, jeśli nadal kryją w sobie urazę do mej osoby.- Powiedział uśmiechając się szeroko. Anubis płakać nie miał zamiaru. Bo to od nich teraz będzie zależeć, którą ścieżką podąży. Więc jakby nie patrząc to w tym przypadku nie będzie przejmował się tym i dalej będzie żył.
- Sagitarii ja nie odpowiadam za to co Oni mówią i nie mam na to żadnego wpływu, więc w tej kwestii nie będę w stanie Ci pomóc.- Odparł Anubis wychodząc z jaskini i powolnym krokiem oddalał się od tegoż miejsca. Szedł powoli zastanawiając się gdzie mógł by zacząć swe poszukiwania, a także nie chciał zgubić lwicy z oczów.
z/t

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jack
Gość





PostWysłany: Wto Wrz 13, 2011 10:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Kto wie czy w najgorszym?- Pomyślała. Skoro Anubis wreszcie się ruszył, będzie podążać za nim. Wszakże mu to obiecała, wstała i wolnym krokiem ruszyła śladem bazowego samca.
Ciekawe co przyniesie to całe spotkanie?

ZT
Powrót do góry
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Wto Paź 25, 2011 7:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spacerkiem przemierzył odległość dzielącą rzekę Fuego, a Równinę. Odległość nie była wielka więc mimo, że brązowy lew miał na plecach swojego przodka nie odczuwał zmęczenia, a wręcz przeciwnie. Czół, że robi coś ogromnie ważnego nie zostawiając go tam samego na pastwę losu i na chwilę zapomniał o swoim podłym humorze i smutku. Natomiast obudziła się w nim siła jaką posiadał w chwili świetności jego umysłu i ciała. Tak umysłu, bo Anubis nie był już tą samą osobą. Wojna odcisnęła się na nim w zupełnie inny sposób niż to miała zrobić. Wiecznie znużony, zamyślony stał się bezsilny i bez dalszych chęci do działania, jak nawet i życia. Jego znajomi oczekując jego powrotu już nigdy mogą się tego nie doczekać. Anubis dawna prawa łapa władcy i niedoszły władca stał się tą szarą myszką którą był wstępując w szeregi Płonącej Ziemi. On i jego duch odszedł razem z swym stadem i pozostała marna namiastka jego dawnego bytu. Jednak mimo wszystko w tej chwili uśpiony w nim Duriel, demon rzezi i ciepłej, słodkiej posoki zwanej krwią. Demon wydał pomruk budząc się wewnątrz Płonącoziemskieko księcia. On zawsze był w brązowym i w czasie gdy właściciel był bezsilny jego zwierzęcy instynkt przetrwania, a może w tym przypadku działania kazał mu zebrać się w sobie i ruszyć dupsko do góry zabrać ze sobą pradziadka w jakieś spokojniejsze miejsce. Miejscem tym okazała się jego jaskinia, którą niedawno sobie przyrządził i kładąc białego lwa na wielkim kamieniu będącym jego leżem odsapnął ciężko i z smutkiem spojrzał na Vadera. Miał nadzieję, że to spowodowane jest przez stary wiek białego lwa, a nie przez słowa i wspomnienia, które i jego bardzo mocno zraniły pozostawiając po sobie potwornie głęboką ranę. Poprawił go aby cały mógł leżeć na kamieniu i aby żadna z kończyn nie zwisała. Czuł, że Sherkhan jeszcze żyje. Czuł na sobie jego ciężki oddech gdy tylko przybliżył łeb do jego pyska.
- Sherkhanie?!- Mruknął tylko jego imię mając nadzieję, że wstanie, jednak wiedział, że to może być za mało aby obudzić lwa. Rozejrzał się po grocie i zerknął ku wyjściu jednak gęsta mgła uniemożliwiała dostrzeżenie czegokolwiek. Właśnie mgła!- Wykrzyknął do siebie w myślach i ponownie szukając jakiegoś wklęsłego kamienia złapał go w pysk i podchodząc z nim do ostro zakończonych kawałków kamiennych kolumn i ustawiając odpowiednio wklęsły kamień naciskał na niego łapami oraz ciężarem swego cielska i obracając nim w to jedna i drugą stronę pomału pogłębiał wklęsłą część kamienia. Co jakiś czas przyglądał się rezultatowi i gdy osiągnął efekt, który chciał uzyskać ponownie złapał w pysk już tym razem wyżłobioną kamienną misę z którą wyszedł na zewnątrz. I tak jak myślał. Przez nieustającą i wiecznie utrzymującą się w tym miejscu mgłę wszystkie rośliny były oszronione i na ich liściach utrzymywała się spora ilość wody. Czekała go monotonna praca do której trzeba było mieć nie lada cierpliwości. Jednak w Anubisie pozostało jedno co nigdy się nie zmieni. Dla przyjaciół zawsze poświęcał się zarówno ciałem jak i duszą. Resztkami duszy, które nadal w nim były.
Tak latając od jednego liścia do drugiego i nabierając wody do misy napełnił ją do końca i powoli znów wszedł do groty, gdzie postawił misę obok łba Vadera by po chwili zamoczyć w niej swoją łapę i wyciągając ją mokrą od zimnej wody i starannie nie chcąc uronić ani kropli ciężko zdobytej wody zgiął łapę pozbywając się nadmiaru i dopiero wtedy przyłożył ją do pyska Sherkhana chcąc go ocucić. Tą samą czynność powtarzał kilka razy aż uzyska jakikolwiek efekt.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sherkhan
Duch
<b>Duch</b>


Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 1737

PostWysłany: Sro Paź 26, 2011 3:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Vader w pewnym sensie czuł, że ktoś się przy nim pojawił, nie miał jednak siły otworzyć oczu i zobaczyć kto to.
Słyszał znajome głosy, ale doszedł do wniosku, że to pewnie majaczenie przed śmiercią. Ktoś wziął go na swe plecy bowiem czuł się lekko. Młody lew zabrał go bowiem z nad rzeki oraz mokrej gleby i doniósł wolno aż tutaj. Stary biały lew powinien być mu za to wdzięczny.
Nie otwieram nadal oczu leżąc na kamieniu, dopiero gdy któryś raz zimna woda otrzeźwiła jego umysł i ciało otworzył powoli żółte ślepia, zamknął je, po czym znowu otworzył mrugając. Nadal miał przed oczami delikatną mgłę, która wraz z upływem sekund zanikała.
-Gdzie jestem? Anubis! Co ty tu do licha robisz? Ty żyjesz?- potoczyły się wolno słowa lwa, zmęczonym, a więc odrobinę słabym i niewyraźnym tonem.
Nie podnosił się z ziemi, lecz skrzywił wargi w ponurym uśmiechu.
Nikt na skale nie mógł dostrzec ran, które zainfekowane znajdowały się w miejscach słabo dla nich wtedy widocznych, nikt bowiem nie oglądał jego brzucha, a tym bardziej nie widział tego co uszkodzone w środku.
-Tygrysy....było ich wiele....nie jestem już tak doskonałym drapieżcą, umieram- rozległ się ponownie głos Vadera.
-Wróciłem, uciekłem, rany nie wygoiły się do końca. Sam tego zaniedbałem- dodał z sarkazmem i nieukrytym rozczarowaniem w głosie.

_________________


"Czasem mam ochot? z?apa? Ci? za gard?o,
Nie puszcza? gdy si? szarpiesz
I ujrze? twe opadaj?ce na ziemi? cia?o."

"Gdy umierasz,
Nie wiesz, ?e jeszcze kiedy?
Trafisz na ten ?wiat
Odchodzisz daleko nie wiedz?c,
?e przed tob? jeszcze wieczna droga"

"Nie bój si? cieni,
One ?wiadcz? o tym,
?e gdzie? jest ?wiat?o."

Je?li chc? nas pokona?
To my ich zabijemy
Je?li chc? nas oszuka?
To my ich og?upimy
To koniec wszelkich nadziei
To stado P?on?cej Ziemi!

By Farrel


Avatar (c) KamiLionheart
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 9:07 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Anubis
Wędrowiec
<b>Wędrowiec</b>


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 1205

PostWysłany: Sro Paź 26, 2011 5:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Łapa co chwila wędrowała z łba białego do kamiennej misy i tak w kółko. Dopiero za którymś niezliczonym razem, gdy oczy Sherkhana drgnęły Anubis odsunął łapę i odsunął się na taką odległość, aby Vader nadal leżąc mógł go zobaczyć w prawie całej okazałości. Brązowy z zewnątrz wyglądał bardzo dobrze. Był już o kilka miesięcy starszy od poprzedniego ich spotkania i nie był już tym samym małym szczylem co wcześniej. Trzy letni, dobrze zbudowany lew spoglądał na białego starca i wszystkim mogło by się zdawać, że owy czas przez który go nie było spędził na treningu mających zwiększyć jego siłę. Jednak to był mylni widok. On czół się niemal identycznie jak owy leżący na jego łożu biały lew. Mimo wszystko gdy usłyszał pierwsze słowa pradziadka na jego pysku pojawił się dość szeroki uśmiech, który nie znikał szybko.
- Dobrze widzieć cię znów wśród żywych Vaderze.- Odparł na słowa lwa i widząc jaką trudność sprawia mu mówienie podszedł do białego lwa i znów stając się poważniejszy spojrzał dokładniej na ciało Sherkhana.
- Oszczędzaj się i mi nie musisz się tłumaczyć.- Dodał rozglądając się po jaskini.
- A to jest mój dom. Może nie jest za piękny, ale ma swe uroki i co najważniejsze nikt nie zna jego położenia więc jesteśmy bezpieczni. - Powiedział spoglądając na przodka i znów zaczął oglądać jego stan zdrowotny. Dopiero gdy uważniej przyjrzał się jego brzuchowi pysk Anubisa wygiął się w geście bezradności i obrzydzenia. Rana wyglądała paskudnie i to za pewnie ona była przyczyną jego stanu.
- To nie wygląda najlepiej, wiem to mimo, że nie jestem medykiem.- Wcale nie trak trudno było się domyślić gdyż możliwe było, że w ranę mogło wdać się zakażenie.
- Nie znasz jakiegoś medyka, który mógł by się zająć tą raną?- Zapytał się mając ogromną nadzieję na to, że jednak jest ktoś kto może się znać na medycynie i choć trochę mógł by złagodzić ból Vadera.
- Albo... przynajmniej powiedz co mogę zrobić aby złagodzić ten ból?- Zapytał się brązowy lew podchodząc znów do łba starego lwa by ten znów mógł go ujrzeć nie ruszając nim zbytnio.

_________________
Avatar (c) Autor: KujonekZombiVitri/ Obróbka by Felija ^^ /Autor t?a: jerishoots
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Równina Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group