Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
~Arisu~

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Karty postaci
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arisu
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 09 Lip 2011
Posty: 56

PostWysłany: Nie Lip 10, 2011 12:02 pm    Temat postu: ~Arisu~ Odpowiedz z cytatem

    Miano:
    Zwą ją Arisu, odkąd tylko pamiętała. To imię nadał jej opiekun, aczkolwiek bardzo prawdopodobne, że kiedyś nazywała się zupełnie inaczej... Tego nie wie nikt i zapewne nikt się tego nie dowie...

    Rodzina:
    Tak to dosyć drażliwa kwestia, która od naprawdę długiego czasu nie daje jej spokoju. Dlaczego ? Nie wie kim jest. Kiedyś ktoś rzucił propozycję, że jest lygrysem, ale jak wyjaśnić uszy łudząco podobne do rysich ? Krzyżówka genetyczna, nieudany eksperyment szalonych naukowców. Może. Chociaż matka natura nie raz potrafi zaskoczyć i nasza hybryda sądzi, że ona jest tutaj główną sprawczynią kłopotów. Jednak jedno jest pewne. Tożsamość jej rodziców jest nieznana, a może w ogóle ich nie miała ? Stworzona z pojedynczej komórki, nazwana mutantem, hybrydą, kto wie... Jak na razie jej jedyną rodziną był stary, lew-pustelnik, który opiekował się nią od urodzenia(?) i zawsze starał się żeby wyrosła na lwa, a nie odmieńca. Aczkolwiek nikt nie przewidział, że nasza Arisu go zabije, cóż zdarza się. Życie uwielbia pisać najróżniejsze scenariusze. Nawet te najbardziej tragiczne.

    Wiek:
    Prawdopodobnie ma trzy lata, chociaż nie jest tego pewna. Dziwne, prawda ? Gdzieś tam we wnętrzu czuje się jeszcze małym kociakiem, który za szybko dorósł, spoważniał i stał się niewrażliwy, poprostu zapadł na znieczulicę. Jednak różne sytuacje zmuszają do tego i nie ma ucieczki. Nasza Arisu dobrze o tym wiedziała. Mimo swojego prawdziwego wieku wygląda nieco starzej, ale to może... ze względu na jej wielkość ?

    Stado:
    Zatwardziała samotniczka, która jak ognia unika towarzystwa. Jednak nawet w tak upartym stworzeniu pojawia się chęć do poznawania innych. Mimo, że nie jest zbyt miła dla innych lwów stara się je akceptować, oj i biedni są ci, którzy ją zdenerwują. Od jakiegoś czasu planuje przyłączyć się do Stada Złej Ziemi, które najlepiej odzwierciedlała jej jakże wredną naturę i po prostu ma nadzieję, że w końcu ją zaakceptują. Ale czy to jest możliwe ?

    Charakter:
    Szczerze ? To jej charakteru nie można określić od tak. Jest niezwykle zmiennym stworzeniem, aczkolwiek jej natura bardziej skłania się ku złu. Zawsze dąży do tego, by zdobywać jak największe korzyści, nawet kosztem innych. Potrafi dążyć do upatrzonego przez siebie celu po trupach i jest niezwykle upartym stworzeniem, które trzyma się swoich racji, nawet jeśli nie ma racji. Miłość, współczucie, dobroć pff to dla niej zupełnie obce słowa, wyrzucone ze słownika. Cóż co jeszcze można o niej powiedzieć. Notorycznie kłamie, a zatajenie prawdy nie sprawia jej najmniejszych problemów. Uwielbia patrzeć na cierpienie innych, a przede wszystkim je zadawać. Można powiedzieć, że zachowuje się jak zwykła sadystka i tyle. Często nie panuje nad sobą i ma ataki agresji. Niezrównoważona, powiesz drogi użytkowniku, być może. Nikt nie wie co chodzi po jej chorym łbie. Gdy raz się rozzłości trudno jest się jej opanować. Ironiczna, wredna i złośliwa. Jeśli ją spotkasz na pewno da ci popalić. Jednak należy wspomnieć, że jest niezwykle oddana i lojalna w stosunku do przywódcy stada. Jeśli chodzi o poświęcenie i takie rzeczy to woli ratować swój ogon niż pomagać innym. Samolub. Nie cierpi także kociaków, do których nie ma cierpliwości. Takie ciekawskie, rozbrykane i denerwujące, grr. To ją zawsze doprowadza do szału i to nie są żarty. Jednak mimo tych wszystkich negatywnych cech gdzieś tam w jej głębi, tak bardzo, ale to bardzo głęboko tli się jeszcze iskierka dobra, która z każdym dniem staje się albo większa... albo mniejsza. Należy też wspomnieć o tym, że Arisu jest piekielnie inteligentna i sprytna. Często wykorzystuje tą cechę, aby siać zamęt i chaos. Po prostu już taka jest i nic tego nie zmieni.

    Opis wyglądu:
    Ha cieszcie się, doszliście do najciekawszego punktu programu, a mianowicie do opisu naszej kochanej hybrydki, cieszycie się prawda ? A więc Arisu jest wielkim, masywnym kociskiem. Jednak mimo tych cech jest bardzo szybka jak i zwinna. Posiada szkarłatne ślepka, kolejna z rzeczy, która mówi o tym, że jest inna. Ma długie, ostre jak brzytwa pazury zwykle wysunięte oraz białe, zwykle wyszczerzone w złośliwym uśmiechu kły. Sierść pokryta czarnymi jak smoła paskami, upodabnia ją do tygrysa tak samo jak kształt i wygląd jej psyka. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Zamiast długiego, pięknego ogona posiada krótką kitę i spiczaste uszy z frędzelkami na końcach. Aczkolwiek ma kolejne udziwnienie, gęstą, czarną grzywę niemal jak u lwa. Ale przecież ona jest samicą, prawda ? Tak więc skąd tak charakterystyczny znak. Wybryk natury, eksperyment i takie tam. Od tego wszystkiego warują wszystkie geny i tworzy się to co się tworzy, czyli w naszym przypadku biedna Arisu, która na zawsze zostanie przeklętym wyrzutkiem. Jedyną dobrą stroną jej jakże ciekawego wyglądu jest to, że jest niemal niewidoczna w gęstej trawie. No i to chyba tyle.

    Słabe strony:
    Słabe strony pff powiedziałaby, że ich niema, ale naraziłaby się na kłamstwo. Dlaczego ? Po pierwsze nie znosi wody i to jest najskuteczniejsza broń, aby ją pokonać. Wystarczy tylko kilka zimnych, kropelek, odrobinka wilgoci, a Arisu ucieka, noo bez przesady wycofuje się. To efekt pewnego wydarzenia z jej przeszłości, ale o tym moi drodzy w historii. Poważny problem sprawia także jej niezwykle uparta natura i to właśnie przez nią często pakuje się w irracjonalne kłopoty, a potem nie chce przyznać się do swojej porażki. Nie lubi, gdy ktoś mówi o jej charakterystycznym wyglądzie, po prostu jest przewrażliwiona na tym punkcie.

    Mocne strony:
    Ma ich kilka i każda w różnym stopniu przyczyna się do tego, że jest niemal łowczynią doskonałą. Po pierwsze zwinność, szybkość i siła, które ze względu na jej pochodzenie są większe niż u przeciętnego kota, no przynajmniej ona tak sądzi. Potrafi świetnie tropić i po zapachu może znaleźć wszystko, wszędzie. Świetnie poluje, a maskujące umaszczenie pomaga się jej doskonale maskować. Potrafi przetrzymać naprawdę wysokie temperatury. Zwykle jest opanowana i spokojna, niełatwo ją złamać. Jeśli chce zatrzymać dla siebie jakiś sekret, nawet najgorszymi torturami się z niej tego nie wyciągnie. Mimo tego, że nie jest zbytnio tolerancyjna potrafi utrzymać nerwy na wodzy w towarzystwie kota z innego stada.

    Historia:

    A więc jej pochodzenie nie jest jej do końca znane. Stanowi jedną, wielką chodzącą zagadkę, która intryguje wszystkich i wszystko. Powie ktoś, że to krzyżówka lygrysa z rysiem, ale jak to jest możliwe skoro ten pierwszy nie może mieć potomków. Nie wiadomo. Jednak natura potrafi być przewrotna i tworzyć swoje jakże ciekawe oraz intrygujące scenariusze. Chodzą także domysły, że nasza Arisu jest po prostu jakimś eksperymentem genetycznym, który noo nie do końca się udał. Ale czy to prawda ? Każdy może wiedzieć w to co chce, jej to nie obchodzi... Żyje i ma się dobrze. To jej wystarczy... Na pewno. Ale teraz czas na jakże przynudzającą historię. Gdy była jeszcze taka tyci, tyci obudziła się w opuszczonej i zaniedbanej norze. Kompletnie sama, wygłodzona i zmarznięta. Niezbyt ciekawa sytuacja, prawda ? A jeszcze doszło do tego, że ze względu na swój jakże młody wiek kiepsko widziała, no i zupełnie przez przypadek wydostała się ze swojej kryjówki, jeśli to można tak nazwać. Jednak na zewnątrz nie było lepiej. Nieznośny skwar i dokuczające pragnienie. Niechybnie biedaczka zakończyłaby swój żywot, gdyby nie jeden z losowych przypadków. Otóż znalazł ją stary lew, samotnik zwący siebie pustelnikiem. Widząc kocię niepodobne do wszystkich innych jakie widział w swoim życiu, w pierwszym odruchu chciał je zabić. Taki wiecie instynkt. Jednak współczucie wzięło górę nad jakimiś dziwnymi reakcjami. Pustelnik przygarnął Arisu i odtąd postanowił wychować ją najlepiej jak umiał. W miarę jak nasza bohaterka rosła, zaczęły ujawniać się jej cechy charaktery, które hmm nie były zbyt pochlebne, ba można powiedzieć złe. Skłonność do sadystycznych zachowań i ta ironia oraz sarkazm stworzyły niemal wybuchową mieszankę. Aczkolwiek najgorsze było to, że nasza Arisu czasami nie potrafiła hamować swoich agresywnych zachowań, w żaden sposób... Po prostu zbyt duże obciążenie genetyczne i być może gdzieś tam w jej wnętrzu coś się poprzestawiało. Jednak to, że była z lekka niezrównoważona przyczyniło się do zabicia przez naszą Arisu jej starego opiekuna bez mrugnięcia okiem. Po tej jakże paskudnej zbrodni, nie odezwały się w niej wyrzuty sumienia, po prostu porzuciła swój dotychczasowy dom i stała się samotnikiem, wędrujących od krainy do krainy. Wreszcie trafiła tutaj i myśli nad przyłączeniem się do jakiegoś stada, które ją zaakceptuje.


    Znamy to prawda ? Jednak w jej jakże nudnej historii znajduje się wiele smaczków, które warto przybliżyć dla innych.


    Coś ze wspomnień Arisu ~ Pierwsze Polowanie

    Wyrośnięte, kocisko skradało się w gęstej, zbrązowiałej trawie. Słońce prażyło niemiłosiernie. Taa zapowiadała się susza, ale nasza bohaterka się tym nie przejmowała. Utkwiwszy szkarłatne ślepka w stadzie pasiastych zebr, ledwo pokonywała swój głód. Musiała mieć plan, ale zapach smakowitej zwierzyny drażnił jej nozdrza i skutecznie utrudniał skupienie. Taa Corvus przestał przynosić jej pożywienie, argumentując to, że jest na tyle dorosła, żeby polować. Prychnęła na tyle cicho, aby nie spłoszyć ofiar. Jak miała przeprowadzić udane łowy, skoro jej pożal się Boże opiekun nigdy jej tego nie pokazywał, chociaż ona zawsze była tego ciekawa. Westchnęła i ignorując uporczywe burczenie w brzuchu skupiła się na kopytnym stworzeniu, które wyglądało na najsłabsze z całej gromady, oddalonej od Arisu o kilkanaście metrów. Upatrzony przez nią osobnik widocznie kulał i w ogóle nie był w najlepszym stanie. Liczne blizny oraz niezagojone rany utwierdziły ją tylko w przekonaniu, że nawet tak początkujący kot jak ona ma szansę na udany atak, ale czy na pewno. Naprężyła mięśnie i w chwili gdy upatrzona przez nią zdobycz zbliżyła się, hybryda wyskoczyła z trawy i pomknęła w jej stronę. Stado spłoszyło się, ale nasza bohaterka nie zwracała na nie uwagi. Była już tak blisko zebry, już miała skoczyć na nią gdy nagle poczuła, że upada na ziemię i rzecz jasna uderza z nią z impetem. Potknęła się ? Mało prawdopodobne. Łeb strasznie ją bolał, ale udało się jej podnieść wzrok. Tuż przed nią jakiś wielki kształt powalił roślinożercę, który padł i po chwili wyzionął ducha. Intruz nie był jej opiekunem, właśnie spotkała zupełnie innego lwa. Uch, a była tak blisko. Nie mogąc znieść tak sromotnej porażki Arisu podniosła się z niejakim trudem i warcząc głucho podeszła do czarnego jak smoła lwa, który przyglądał się jej z rozbawieniem i z niejaką pogardą.
    - To był moja zdobycz - powiedziała Arisu przez zaciśnięte kły. W środku gotowała się ze złości i gdyby nie to, że przeciwnik miał większe gabaryty, zapewne rzuciła by się na niego. Intruz pokręcił tylko łbem i ponownie wrócił do jedzenia zebry. Arisu zaczęła obchodzić do dookoła, warcząc przy tym głucho. Wydawało się, że czarnego to w ogóle nie obchodziło jednak w jednej chwili wyskoczył w górę i wylądował na naszej hybrydzie przyciskając ją do ziemi. Ostre pazury boleśnie wpiły się w jej skórę, a cienkie stróżki krwi zaczęły spływać po brązowawym futrze, przyozdobionym paskami.
    - Twoja zdobycz mówisz ? Może i tak, ale ty właśnie znajdujesz się na moim terenie przeklęty odmieńcze. Znikaj stąd, bo nie skończy się tylko na tych rankach - syknął, a Arisu nie było trzeba dwa razy powtarzać. Wróciła do Corvus'a, ale nie chciała mówić o swojej porażce. Bo wiedziała, że zapuściła się zbyt daleko, ale nie chciała się do tego przyznać. Chociaż przynajmniej ~ Przeżyła.

    Coś ze wspomnień Arisu ~ Niefortunne Zdarzenie

    Jej życie nigdy nie było łatwe i przyjemne. Nawet gdy była jeszcze małym kociakiem, pech nie odstępował ją nawet o krok. Przykładowo mając 6 miesięcy, spotkała ją bardzo ciekawa przygoda, która zaważyła na dotychczasowym życiu hybrydy. Jak zwykle zapowiadał się niezwykle upalny dzień. Deszcz nie padał już od kilku tygodni, roślinność uschła, tak samo jak wyschło koryto rzeki. Wszystkie roślinożerne stworzenia opuściły te tereny, a o pożywienie nie było już tak łatwo. Pustelnik, który opiekował się naszą Arisu nie miał łatwo. Jako kociak, miała stale rosnący głód jak i niepowstrzymaną ciekawość. Wystarczyło tylko na kilka chwil spuścić ją z wzroku i puf nagle zniknęła. Taa. I właśnie tamtego feralnego dnia, jej opiekun wyruszył na dłuższe polowanie, na zupełnie inny rewir. Arisu została sama i jak zwykle zaczęła się nudzić, a jak wiadomo gdy komuś się nudzi, wtedy wpadają do głowy dziwne i jakże niebezpieczne pomysły. Nasza bohaterka wyszła zaraz z legowiska, po czym ruszyła nad i tak wyschnięty już strumyk. Zaczęła łapać motyle, albo koniki polne, czyli takie typowo niewinne rzeczy, nieprawdaż ? Nagle zza kamienia wyskoczyła zielona jaszczurka, a Arisu widząc ją przekrzywiła główkę niczym ciekawskie dziecko i zaraz ruszyła w pogoń. Zwinny gad bez problemów umykał dla kociaka, który w pewnej chwili nie wyhamował i wpadł do pustego koryta rzeczki. Cóż złego się stało ? Wygrzebie się i będzie bezpieczna. Jednak brzeg był na tyle wysoki i stromy, że mimo największych starań biedaczce nie udało się wydostać. Wkrótce na niebie zaczęły zbierać się ciemne chmury zwiastujące deszcz. Zrobiło się zimno i zaczął wiać wiatr. Już wkrótce zaczął padać deszcz, który zaczął przeradzać się w istną ulewę. Koryto rzeki napełniało się w błyskawicznym tempie, a nurt powoli nabierał tępa. Przestraszona i wyziębiona Arisu złapała się ostatniej deski ratunku czyli pojedynczego korzenia wystającego z gleby. Aczkolwiek ten zaraz zaczął pękać, a kocię wpadło do wody i popłynęło wraz z niezwykle silnym nurtem w stronę ostrych skał. Niechybnie by się o nie rozbiła gdyby nie, że w ostatniej chwili przyszedł ratunek, który był co najmniej dziwny. A mianowicie wyciągnął ją ze strumyka wielki, orzeł. Arisu była tak przerażona, że niemal nie zwracała uwagi na to skąd w tym ptaku tylko sympatii dla niej. Chociaż udało się jej uciec z pułapki. Wielkie ptaszysko wypuściło ją stosunkowo blisko legowiska, tak że mała sama do niego trafiła. Niestety odtąd ma nieukrywaną urazę do wody, i niestety nie potrafi zapanować nad swoją fobią.



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:33 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz -> Karty postaci Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group