Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Wysoka pieczara

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Źródło Życia -> Jaskinie nad Rzeką
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maks
Gość





PostWysłany: Pią Kwi 22, 2011 3:53 pm    Temat postu: Wysoka pieczara Odpowiedz z cytatem

Słońce już wspięło się na dwie grubości lwiej łapy ponad horyzont. Tego poranka dymiły opary, toteż prześwietlona mgła, optycznie bardzo skracała odległości. Rysy Złotej Skały wydawały się bliskie i łagodne, a wyrastające ponad złotą sawannę Baobaby niemalże poznikały- wydawałoby się, że pouciekały przed gorącem, które miało dopaść je popołudniu.
To właśnie tej godziny Czarno-ucha Lwica wyruszyła na poranne łowy. Nie dbając o kocią elegancję, zeskoczyła z drzewa, które dzisiaj służyło jej za posłanie i bezszelestnie zniknęła w gęstych trawach. Dzisiaj nie zebry siedziały jej jednak w głowie. Ba, nie podkusiła się nawet na gromadkę rozleniwionych guźców, po których przecież miałaby sporo energii na kilka następnych godzin. Tak się stało, że dzisiaj pod słowem „zdobycz” kryła się niezamieszkana (jeszcze) jaskinia, a „łowy” oznaczały poszukiwania nowego schronienia.
Grota Medyka już dawno przestała pełnić funkcję domu Surreal. Stała się miejscem publicznym, gdzie każdy ma wstęp wolny bez konieczności zakupu biletów. Roślinność zakrywająca wejście została zdeptana i zniszczona, a miękką zieloną trawę zastąpił suchy pył, który uporczywie wpychał się w oczy, nos i uszy. Ponadto skaliste ściany tak bardzo nasiąknęły ostrym zapachem ziół i medykamentów, że nawet ślepy dotarłby tam bez większych kłopotów. I gdzie tu dyskrecja?
Brązowa szybciutko przemknęła przez kawałek odsłoniętego terenu, by za moment znów zniknąć w buszu. Była dziś czujna podwójnie. Zapach, który jak cień ciągnął się za nią, bez problemu mógłby ściągnąć jej na kark całą masę okolicznych samców. Awianka nie miała najmniejszej ochoty borykać się ze stadem napalonych dzikusów, gotowych w każdej chwili oddać jej swoje nasienie. A tak swoją drogą, może po łowach zajdzie do Kopy?
Brązowa powoli oddalała się od rumowiska, mijając po drodze kilka większych jaskiń. Przy każdej już chyba po raz tysięczny wykonywała te same oględziny- przeszukiwała zakamarek po zakamarku, wgłębienia w skale, szpary i wypukłości w ścianach, badała mech i kłębki włosia byłych właścicieli, po czym wychodziła- najczęściej zniesmaczona.
Rzeka Życia powolutku znikała za prowizorycznym lwim osiedlem. Surreal niezainteresowana żadną napotkaną grotą opuściła rumowisko i skierowała się na wschód w stronę Dolinki. Droga ta nie była jej obca- Musiała dotrzeć do niewielkiego wąwozu- można by rzec parowy- który był zachodnią granicą Dolinki. Tam właśnie złociste trawy ustąpiły miejsca dzikim krzewom i potężnym, starym akacjom. Sawanna przeistoczyła się w busz.
Dotarłszy do jaru, Brązowa skręciła w lewo- do drzewa, które było wystarczająco potężne, by- strącone wichrem- przykryć oba brzegi wąwozu. Tym razem nie przeszła po naturalnym moście na drugą stronę, lecz korzystając z gałęzi zwalonego pnia, zsunęła się na dno parowy.
Lwica z natury nie lubiła wilgoci. Jej łapy zręcznie omijały nasiąkłe wodą młaki, cicho przesadzały potok i wstążki burczącej wody.
W końcu znalazła miejsce, gdzie ziemia ustąpiła na chwilę twardej skale. Uważnym ślepiom Kocicy nie umknęła niewielka dziura, usytuowana w idealnym dla niej miejscu- na tyle wysoko, by woda z potoku nie miała możliwości dostania się do wnętrza i na tyle nisko, by wejście na górę nie sprawiało większych kłopotów. Nad skałami odkrytej pieczary kołysały się potężne akacje, zwieszające nad kryjówką okap z mrocznych konarów. Wokół kłębiły się dzikie krzewy, sterczały głazy, spowite drapieżnymi pędami i puszystym mchem. Całość stanowiła ostęp dziki, zagubiony w gąszczu i obronny. Prawdziwa twierdza.
Na ‘’dachu’’ jaskini znajdowała się mała platforma skalna, zaprószona ziemią i porosła lśniącą, miękką trawką.
Awianka wykonała kilka zgrabnych susów i wpełzła do środka.
Pieczara była zaciszna, odwrócona włazem od najczęstszych wiatrów, sucha i przytulna. – tylko wylegiwać się na puszystym mchu, tylko drzemać i czekać na zapadnięcie zmroku.

Awianka po rutynowych, dokładnych oględzinach padła na naturalną poduchę z mchu i wsłuchując się z gadaninę potoku, zamknęła ślepia.
Dzisiaj upolowała na prawdę pokaźną zdobycz.


Na niebiesko zaznaczyłam opis groty. Zanim wejdziesz do tematu, przeczytaj chociaż to.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:17 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maks
Gość





PostWysłany: Sob Kwi 23, 2011 2:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Całą noc- a nawet pół następnego dnia- spędziła w nowej grocie, drzemiąc na miękkim posłaniu. Ale w końcu trzeba kiedyś wyjść, prawda?
Surreal opuściła legowisko i dotarłszy do skalnej gardzieli, wyskoczyła z groty do wąwozu. Zgrabnie wylądowała na najbliższej skale, po czym czmychnęła- i już jej nie było.
z.t
Powrót do góry
Sasha
Gość





PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 7:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sasha wbiegła na polankę nad rzeka i skierowała kroki ku rzece.
O mały włos, końcówka jej małego ogonka już się przypiekała. Czy Arto nie mógł wpierw kazać im spieprza, a potem podpalić skałę?
- No to witamy w domku..- Mruknęła w wejściu do jamy, uprzednio zesuwając się do niewielkiego wąwoziku. Pieczara była dosyć przestronna i w bliskim sąsiedztwie rzeki. Dlaczego by jej nie zaadoptować na swój dom?
Wlazła do środka,
- Nawet nawet. O i posłanie już gotowe!
Powrót do góry
Sasha
Gość





PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 7:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sasha wypoczęła, za wszystkie czasy chyba nawet!
Czas wstać, umyć mordę i iść cosik wpierniczyć.
Hiena powoli podniosła się, Maru nie było w grocie, ostatnimi czasy bracia zaniedbywali siostrę.
- No dobra..- Mruknęła pod nosem i wybyła z jamy.

ZT
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Źródło Życia -> Jaskinie nad Rzeką Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group