Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Zielone Zacisze
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Naito
Gość





PostWysłany: Pon Lut 14, 2011 3:51 pm    Temat postu: Zielone Zacisze Odpowiedz z cytatem

<center>Średniej wielkości pieczara, która dosłownie wryła się w skalne zbocza góry.
Ulokowana w pewnej odległości od Mrocznych Grot - jaskinia znajdowała się w bardzo skromnym i niewielkim lasku, na który składało się kilka ledwie drzew, kołyszących się na wietrze.
Za dnia zarówno on, jak i wnętrze groty spowijała zielona poświata. Trawy nie były jednak w tym miejscu zbyt wysokie, a próg jaskini porastał miękki, zielony mech.
Główna i jedyna komora groty była raczej średnich rozmiarów, a wejście do niej zdobiła kaskada bluszczu.
Choć po wodę trzeba było schodzić do wartkiej, górskiej rzeczki, spływającej obok, stanowiła dobrą i przyjemną kryjówkę dla każdego, kto zawitał w jej progi.
</center>

Naito postanowił na kilka chwil się rozdzielić - dlatego przykazał Cynamonowej chwilę na niego poczekać, nim ten sprawdzi, co też kryło się w tym lasku, który szemrał do nich szumem swych liści zachęcająco. Białe lwiątko nie pozostało obojętne na takie zaproszenie, choć postanowił najpierw samemu udać się na rekonesans, nie chcąc narażać przyjaciółki. To, co ukazało się oczom lewka przeszło jedno najśmielsze oczekiwania. Rozpromienił się natychmiast, aż rozdziawiając pyszczek ze zdumienia. Zaskoczenie z czasem przerodziło się w szeroki uśmiech od ucha do ucha, w którym kły aż wychyliły mu się zza ust. Jakim cudem taka jaskinia mogła nie mieć żadnych lokatorów? Zbadawszy jej wnętrze i nie zastawszy w nim nikogo oprócz stadka nietoperzy - które i tak przepłoszył - ruszył po Cynka, rozradowany.
- Chodź! Zobacz, co znaleźliśmy! - Pomógł tutaj przyjaciółce wgramolić się na skalną półkę, na której się znajdował, a która otwierała drogę do groty, po czym zaprowadził ją do wspomnianej pieczary, pokazując ją Cynkowi z drżącym skinieniem i roztańczonym w strachliwym tańcu sercem. Czy się jej spodoba...? To ta wątpliwość wypełniała teraz jego myśli i uczucia, gdy spoglądał na jej pyszczek.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 12:38 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Pon Lut 14, 2011 4:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spokojnie obserwowała Naito, a przynajmniej jego jasne futro, które jedyne było widoczne, gdy ten udał się na rekonesans, zostawiając ją tu samą. Nasłuchiwała też odgłosów, jakie noc dawała w darze. Gdzieś zahuczała sowa, gdzieś zaszeleściły trawy. Było jednak cicho, a znikąd nie było widać świecących, złotych oczu drapieżników, jakie mogłyby zagrozić lwiątku. Choć i tak nic nie powstrzymałoby tych lotnych, których nie była w stanie dostrzec z ziemi. Musiałaby zadzierać wysoko głowę. Gdy parę nietoperzy wyleciało z jaskini z głośnym piskiem, skuliła się nieco, szybko jednak znowu uspokoiła się, przekonując się, iż to nic strasznego. Gdy Naito zszedł po nią, oczekiwała wieści. Słysząc wesoły ton głosu lewka, wgramoliła się szybko na skałę. Na szczęście nie była śliska. Poszła za Naito, łebkiem rozgarniając bluszcz. Aż ją zatkało. Grota ta może nie była i strasznie duża, ale przytulna i na tyle duża, że spokojnie pomieści oba lwiątka, ba, z pewnością pomieściłaby i dwa dorosłe lwy. Zamachała wesoło ogonem, po czym obejrzała się do tyłu, do towarzysza.
- Ja cie... Jest... Cudowna. I niezamieszkana - odparła, ostatnie słowo wypowiadając z nutą radości. Tym razem cała zniknęła za kaskada bluszczu, pewniej wchodząc do wnętrza, po czym obróciła się, spoglądając, czy Naito też idzie.
- Lepiej być nie mogło - powiedziała częściowo sama do siebie, częściowo do towarzysza. Jej ogon wesoło merdał, okazując radość. Radość Cynamonowej Nocy.
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Pon Lut 14, 2011 4:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nic dziwnego, że na tak wielką radość Naito zareagował szerokim uśmiechem. Również wślizgnął się do środka, uszczęśliwiony, że to znalezisko spodobało się jego towarzyszce - i to jeszcze jak bardzo! Z nią wszędzie czuł się zupełnie inaczej - czuł, że jest lubiany, że jest dla tej osóbki ważny, a nic nie mogło zapisać się w jego sercu większą radością i swobodą, niż właśnie ta świadomość, rozbijająca jego nieśmiałość i smutek. Wrócić miał on wprawdzie jeszcze nieraz, ale teraz miał kogoś, z kim mógł go znosić. Kogoś, komu mógł zaufać.
- Cieszę się, że ci się podoba. - Odpowiedział, przysiadając obok niej i szczerząc do niej kły w wesołym, radosnym, beztroskim uśmiechu. - Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem fajniejszego miejsca. - Wyznał szczerze, choć ogromny wpływ na jego ocenę miał również fakt, że odnalazł je razem z nadejściem Cynamonowej Nocy. Ilekroć powtarzał sobie w myślach jej imię, tylekroć nie mógł uwierzyć, że może ją nazywać swoją przyjaciółką.
Po chwili ujawniła się następna oznaka tego, że z nią czuł się zupełnie inaczej - radosny i szczęśliwy, skory do psot. Kiedy tak obserwował merdający ogon, zawrzała w nim chęć zabawy. Przyczaiwszy się wystrzelił nagle z miejsca, by delikatnie i ostrożnie pochwycić jej ogon paszczą. Ze swoją zdobyczą w pyszczku obrócił się do jego właścicielki, przymykając oczka i unosząc brwi z zadowolenia, które odmalowało się następnym już szerokim uśmiechem.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 4:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ja również. Widziałam już parę dość fajnych grot, ale nie równają się z tą - odparła, rozglądając się na boki. Tak się zapatrzyła, że aż nie zauważyła, jak jej ogon zostaje pochwycony przez Naito. Fakt ten został wykryty przez lwiczkę dopiero po chwili, gdy poczuła, że nie może zamachać ogonem. Odwróciła łeb i spojrzała na... Przyjaciela, który trzymał w zębach jej ogon, śmiejąc się radośnie. Naito jednakże nie skończy tak jak Saix, któremu zabawa Cynamonkowym ogonem nie wyszła na dobre.
- Takiś? - mruknęła, po czym odwróciła się i skoczyła ku lwu, po czym używając pyszczka zaczęła go łaskotać na jego białym boku. Śmiała się przy tym tak, że dziwem było to, że żadne ze zwierząt, które mogło mieszkać w innych grotach, które znajdowały się nieco dalej, nie wyprowadziły się stąd po przybyciu tej dwójki. A lwiczka wciąż dręczyła lwa, tym razem na cel obierając sobie jego puchatą sierść, którą memłała teraz zębami, uważając przy tym, aby nie ciągnąć go boleśnie za sierść. I co teraz zrobisz, panie Naito? Zielone oczka Cynamonowej Nocy skrzyły radośnie. Przełamali się. Obydwoje. Cynce udało zdobyć się kompana do wspólnych wędrówek, a Naito odnalazł oparcie, którego próżno było szukać w rodzinnym domu. Czyż nie brzmi cudownie?
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 4:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No cóż, brzmiało cudownie bez wątpienia. Dopóki w rejestr nie wliczano tak niecnych tortur, którym poddany został Naito, niespodziewający się aż tak zdecydowanej i bezwzględnej reakcji ze strony Cynka. Kiedy tylko zaczęła go łaskotać, jej ogon natychmiast został oswobodzony od delikatnego uścisku jego kłów, a biały lewek wybuchnął śmiechem. Nigdy nie lubił łaskotek i wszelkich zabaw z członkami swojej rodziny, jednakże musiał przyznać, że teraz miały już one zupełnie inny smak. Teraz, gdy poznawał go na nowo za sprawą Cynka. Przewrócił się aż na grzbiet, targany śmiechem.
- Aj, nie, nie! Zostaw mnie, błagam! – Jęczał lewek, nabierając oddechu, który i tak został mu odebrany podczas Cynamonowych tortur, tak nosem lwiczki, jak i jej kłami, które podskubywać zaczęły jego futerko. Wyrzucił łapy do góry, obejmując nimi szyję towarzyszki tej niecnej zabawy, tylne łapki opierając na jej piersi. Obrona spełzła jednak na niczym... a lewek wcale nie bronił się tak specjalnie. Tak bardzo był teraz szczęśliwy, że nawet nie przechodziło mu to przez myśl.
Wreszcie jednak wierzgnął się na tyle mocno, by Cynamonowa po prostu upadła na niego, przybijając go do ziemi swoim ciepłym ciężarem, a on ani na chwilę nie przestał jej obejmować.
- Oj... – Usłyszała głos przygniecionego lewka, nieco cichszy, niż jeszcze kilka chwil temu. Ciężko było mówić głośniej, gdy miało się na sobie swoją najlepszą i jedyną przyjaciółkę. – Wybacz. – Przeprosił jeszcze Cynamonka, cofając swoje łapy. Jego pyszczek rozpromienił wtedy szeroki, przepraszający uśmiech.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 4:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ogon wolny, misja wypełniona. Zakończona powodzeniem. Pełnym sukcesem. Ona jednak nie przestała łaskotać Naito, gdyż trzeba było przyznać, iż była to przyjemna zabawa. Jej zęby podskubywały delikatnie białe futro Naito, na dodatek powarkując teraz śmiesznie i szczerząc się zabawnie
- I kto jest górą? – rzuciła zaczepnie, nie przestając „dręczyć” przyjaciela. Futro Naito było całkowicie zmielone przez ząbki Cynamonowej, ale jakby nie patrzeć, czystsze. Taki efekt uboczny. No właśnie, aż… Nadszedł kontratak w postaci łap Niato, które częściowo ograniczały ruchy Cynamonowej. Dopóki… Dopóki zwyczajnie się nie przewaliła, plącząc w łapach Naito. Upadła, lecz nie na ziemię, a na Naito. Z początku się nie skapnęła, że leży na białym lwiątku. To przyszło z czasem, po chwili. Czuła bowiem, iż nie leżała na ziemi, lecz na czymś puchatym. Opuściła nieco łeb, trafiając przez przypadek Naito w nos.
- Ojoj. Wybacz – jej reakcja była natychmiastowa. Cofnęła nieco łeb, kuląc uszy niczym zbity pies i patrząc na lewka z góry swymi zielonymi oczyma. Machnęła ogonem, oswobodzonym już. Wstydziła się? Czego w takim razie?
- A wiesz, że ty wygodny jesteś? – wyszczerzyła się, nie złażąc. A co, ma wygodne posłanko, to co będzie schodzić. I co teraz zrobisz, panie Naito? Przesunęła się jedynie, zlatując nieco na ziemię, tak, że nie przygniatała już całym ciężarem swego ciała białego, co widocznie ulżyło lwu.
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 4:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naito z początku nie okazał większego entuzjazmu – i ciężko było mu się zresztą dziwić.
- No... Co za komplement... Argh! Co ty nie powiesz? – Zdołał wystękać z grymasem niezadowolenia na pyszczku, zanim Cynamonowa podjęła próbę spełznięcia nieco z niego, by mu ulżyć. Zanim to się jednak stało, musiała jednak najpierw dać lewkowi odczuć swój ciężar nieco mocniej. Warknął wtedy raz jeszcze, ale, gdy już Cynamonowa ułożyła się wygodniej, i jemu się to spodobało. Nie mogło mu się to nie spodobać: jeszcze nigdy wcześniej bowiem nie miał okazji tak naprawdę poczuć czyjejś tak miłej bliskości. Nie miał nic przeciwko temu, by lwiczka przytulała się do niego, układając wygodnie w jego objęciach. Bo tak też właśnie zrobił: łapki, którymi wcześniej ją odpychał teraz otoczyły jego przyjaciółkę miękkim objęciem, a lewek przytulił ją do siebie.
Jeszcze nigdy w swoim życiu nie czuł się tak dobrze, jak teraz, gdy tulił przytuloną do niego lwiczkę. Swoją jedyną i najprawdziwszą przyjaciółkę – tak samo prawdziwą, jak cały otaczający go świat, który każdego dnia poznawał na nowo i coraz szerzej. Chcąc, nie chcąc – Cynamonek stał się częścią i jego rzeczywistości. Nie wyglądała jednak na niezadowoloną z tego faktu, dając lewkowi odczuć, że też jest uszczęśliwiona ich przyjaźnią.
Biały Naito uśmiechnął się szeroko.
- A teraz też ci wygodnie? – Zapytał przyjaciółki, gdy tylko objął ją łapami, po raz pierwszy z prawdziwie własnej inicjatywy. Dzielił się z nią nie tylko uśmiechem, ale również swoją radością i ciepłem, pomimo chłodnej nocy, która czaiła się poza progiem jaskini.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zastrzygła uchem, zadowolona, chichocząc złośliwie słysząc uwagę lewka. Komplemenciarz. Tym samym straciła wygodne posłanko, no ale… Umościła się wygodnie na ziemi, obserwując lwa z… No, z przyjaźnią we wzroku niepoprawnie brzmi. Z sympatią we wzroku. Taa, przyjaźnią, jaką żywiła do białego lewka. Dzieci naprawdę są dziwne. Dorośli przez lata próbują się zakolegować, a tej dwójce udało się tego dokonać w ciągu niecałego dnia, paru godzin może. To właśnie odróżnia dzieci od dorosłych, jak i szczerość aż do bólu i brak pohamowania.
Gdy Naito objął lwiczkę łapkami, ta z początku miała zamiar się odsunąć, ale ostatecznie tego nie zrobiła. Jednak nie chciała. Nie chciała się odsuwać, mimo iż zwykle by jej reakcja była taka, że odsuwałą się nieco od tej drugiej istoty. Bała się zaufać? Możliwe. Jednak nie tym razem. Wtuliła swój łepek w pierś Naito. Był taaaki mięciutki. I taki puchaty. Dość przyjemne odczucie, czyjś ciepły oddech czuć na karku, kogoś, kogo lubisz. I tą miękkość. Trochę jak mama. Choć ta była może i bardziej pewna zaufania, większa i różniła się od lwa. Ten był prawdziwym przyjacielem. Cynka dawno nie dotykała niczego miękkiego, gdyż jak tu się wtulić do kogokolwiek? Do obcych przecie nie podejdzie i się nie przytuli, raz, byłoby to głupie, dwa, nie wiadomo co takowy ci zrobi, a trzy, gryzło się to całkowicie z charakterem lwiczki. A Zła Ziemia? Jak wiadomo, stado to stroni od wszelakich czułości. Nie było więc do przyjęcia. Jakże ona była inna od całego stada. Lecz, czy inny znaczy gorszy? Tylko głupiec tak sądzi. Właśnie ten inny, to inne białe lwiątko okazuje się lepsze od całej zgrai „normalnych” lwów. Westchnęła cicho, uderzając słabo ogonkiem o ziemię. Zastrzygła leniwie uchem.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo – odparła cicho. W rzeczy samej, ona również posiadała własne ciepełko, które też mógł wyczuć Naito. Też w jakimś stopniu ogrzewała jego chude ciałko. Milczała… Przypatrywała się tak lwu, w ciszy swymi zielonymi oczyma, aż… Aż w końcu… Jej łepek opadł bezwładnie, a ona sama zamknęła oczy. Zasypiała? A może już spała? Naito zdążył usłyszeć jeszcze ciche westchnięcie, po czym spokojny oddech lwiczki, która jeszcze nim zasnęła na dobre, położyła łapki obok brzucha lwa, działając jak solidny kaloryferem na to miejsce.
Zasypiała.
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 5:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naito miał ochotę płakać ze szczęścia, ale dzielnie się przed tym powstrzymywał. Do tej pory zawsze postrzegał swoją inność jako wadę, jako najwyraźniejszą z oznak swojej słabości, jak go zresztą nauczyło jego najbliższe otoczenie. Kiedy jednak odsunął się od rodziny, a dopuścił do swojego świata tę lwiczkę, jego życie nie tylko nabrało barw, ale przede wszystkim zmieniło się diametralnie - a on, doroślejszy znacznie od swojego rodzeństwa, natychmiast tę zmianę dostrzegł, zaakceptował i docenił całym swoim sercem.
Nie trzeba już chyba wspominać, jak bardzo ta Cynamonowa Noc uszczęśliwiła białego, słabego malca. Wreszcie poczuł się komuś potrzebny i przekonał się, że jednak chodzą po tym świecie istoty, dla których może być ważny, dla których może się liczyć, mimo fizycznej słabości, zamknięcia w sobie i tej wielkiej nieśmiałości, z którą na razie nie dawał rady walczyć samemu. Miał Cynka za jedną z takich istot - za swoją przyjaciółkę, jedyną i najlepszą, której ufał, i która ufała jemu, co właśnie objawiała swoim zachowaniem. Ułożywszy się wygodnie w jego objęciach usypiała, uszczęśliwiając tym samym lewka, który z każdym jej oddechem czuł się za nią coraz bardziej odpowiedzialny. Za to, żeby było jej ciepło i czuła się bezpiecznie - kto wie, ile w tym było instynktu, a ile w tym było świadomości. Tak, czy siak, lewek trącił lekko noskiem te czarne pędzelki na jej uszach, odprowadzając Cynamonową do krainy snów, nim sam poszedł w jej ślady, przytulając lwiczkę mocno do siebie i otaczając ją opiekuńczo całym sobą.

Minęło trochę czasu, a lewek zdążył już całkiem sporo zrobić od przebudzenia. Miał w zwyczaju wstawać przed pierwszym brzaskiem - w chwili, gdy niebo dopiero zaczynało jaśnieć na horyzoncie. Nauczył się tego, przez jakiś czas samotnie radząc sobie w afrykańskim buszu. Teraz wykorzystywał po prostu swoją wiedzę w praktyce - a wszystko przez i dla Cynamonka. Biały lewek opuścił grotę, na moment pozostawiając lwiczkę samą. Po kilku dłuższych chwilach powrócił jednak - i to nie sam. Objawił się jego wyrabiający się kunszt, podsycany szybkością i zwinnością, która lewkom w jego wieku powinna być obca. Dokonał bardzo trudnej sztuki, którą szczyciły się jedynie najszybsze z kotów - gepardy i lamparty. Upolował... królika. Nawet dwa. I to nie byle jakie króliki, bo tłuste i zdrowe. Wyglądały o wiele lepiej od niego, chociaż były już martwe, zagryzione jego własnymi kłami.
Ułożywszy je w kącie jaskini zlizał swoje futro, po czym położył się znów przy Cynamonowej, raz jeszcze dzieląc się z nią swoim ciepełkiem. Objąwszy ją, wsłuchiwał się z uśmiechem w jej oddech, nie mogąc się doczekać momentu, w którym lwiczka się obudzi. Przez cały ten czas na jego pyszczku widniał szeroki uśmiech, który nie łagodniał ani na chwilę.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 8:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spała jeszcze, gdy Naito wrócił ze swej porannej przechadzki, która zakończyła się polowaniem. Spała tak jeszcze przez dwadzieścia minut... Tu było tak cieplutko. To nie było codzienne wstawanie wczesne, podsycane przez obawę o własne życie. Tu była pewna, że żaden drapieżnik nie znajdzie tej groty. Czy słusznie? Nie wiedziała. Pierwszą oznaką, że lwiczka zaczyna się przebudzać było zastrzyżenie uchem, a następnie lekkie zmienienie pozycji, w jakiej leżała. Mianowicie, przekręciła się nieco na lewy bok. Chwilę później otworzyła powoli zielone oczka, teraz zaspane i ze śpiochami. Podniosła nieco łeb. Gdzie się znajdowała? Wszystko było wypełnione zielonym światłem. Zamrugała zdziwiona. Przekręciła się na drugi bok, znowu, tym razem trafiając łapką w bark Naito. Spojrzała ze zdziwieniem w oczętach. Zaraz... Ano tak! Uśmiechnęła się szczerze. Naito. Był tu. Wczoraj zasnęła w jego objęciach. To upewniało Cynamonową Noc w przekonaniu, na 100 procent, że nie był to żaden sen, żadna halucynacja. Jej ogonek uderzył o ziemię, witając się z przyjacielem.
- Cześć Naito - przywitała się radosnym głosem, przecierając łapą zaspane oczka i pozbywając się tak zwanych śpiochów z nich. Zastrzygła wesoło uszkami zakończonymi pędzelkami, był to kolejny oznak jej radości, posłany w kierunku białego lwa. Leżała w jednym miejscu, obok przyjaciela i ani myślała wstać. Jeszcze chwilkę. No właśnie... Odwróciła nieco pyszczek. Ziewnęła, ukazując swe białe zęby. Następnym, a zarazem końcowym etapem było wywalenie jęzorka na zewnątrz, by po chwili zniknął z powrotem w pyszczku lwiczki.
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 9:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naito w milczeniu obserwował, jak lwiczka powraca do świadomości - a był to spektakl nie lada. Niby wszystko działo się tak powoli i spokojnie, a było to najlepsza uczta dla jego oczu i serca, jaką tylko można było sobie wyobrazić. Biały lewek uśmiechał się z każdą chwilą coraz szerzej, aż do momentu, w którym lwiczka zaczęła się wiercić. Wtedy też objął ją nieco mocniej na powitanie, trącając też noskiem jej ucho.
- Dzień dobry, Cynamonku. - Powiedział do niej wesoło, kładąc swój łebek na jej ciepłej szyi i spoglądając na przyjaciółkę błyszczącym i radosnym, niebieskim okiem. - Dobrze się spało? - Zapytał jej, nie przestając jej przytulać. Za sprawą lwiczki nauczył się lubić i cieszyć tym wszystkim, czego jeszcze nie tak dawno temu nie znosił. Teraz potrafił już bawić się z nią beztrosko, nie zważając na fizyczną słabość, lubił się przytulać i spędzać czas razem. Nabrał też odpowiedzialności, co też udowodnił swoimi następnymi słowami.
- Upolowałem dla nas śniadanie, jeśli jesteś głodna. - Powiedział, nie bez dumy, co końcówka jego ogona podkreśliła pacnięciem o ziemię, a sam jej właściciel lekkim uśmiechem i błyskiem w oku. Wciąż nie mógł uwierzyć, że potrafił wreszcie upolować coś większego od żaby. Pomimo tego, że dopiero teraz dorósł już do rozmiarów przyjaciółki, mógł się pochwalić w tej dziedzinie osiągnięciami znacznie przewyższającymi możliwości swoich rówieśników. Wciąż był jednak chudy i nie do końca zdrów, pomimo miękkości i bieli jego futerka, które tak spodobało się obejmowanej teraz przez niego lwiczce.
No cóż, nauka matki i własne doświadczenie nie poszło w las. Ani razem, ani osobno.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 10:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tym razem pyszczek swój nie położyła na łapkach ani na piersi przyjaciela, acz utrzymywała go w górze. Zastrzygła uchem, gdy ten trącił noskiem je. Spojrzała na niego serdecznym wzrokiem swych zielonych oczu.
- Taak, dawno tak dobrze nie spałam - mruknęła cicho, machając ogonkiem wesoło. A ona wciąż tuliła się do białego lewka, łaknąc wręcz pieszczot. Sama się nie spodziewała swej reakcji. Ale jednak potrzebowała czyjegoś dotyku, Czyjejś bliskości. Nie otrzymywała jej przez parę miesięcy swego życia. Teraz więc przymrużyła oczka z lubością. Jej ogonek machał z radością pisaną mu.
- Upolowałeś? - zdziwiła się, co dało się odczuć w jej głosie, jak i ogólnym zachowaniu. Nikt nigdy dla niej nic nie upolował, odkąd zgubiła rodzinę i opuściła rodzinny dom. Musiała polować sama dla siebie. Temu też zachowanie lewka zdziwiło ją, lecz nie pozostawała obojętna. Otarła się pyszczkiem o policzek lwa, w geście podzięki.
- Ja... Dziękuję bardzo. Nie spodziewałam się- odparła, szczerze dziękując. Pacnęła ogonem o ziemię, sugerując lwu, iż cieszy się. I dziękuje za to, co robił. Dla niej.
Powrót do góry
Naito
Gość





PostWysłany: Wto Lut 15, 2011 10:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na pyszczku Naito zatańczył radosny uśmiech, gdy tylko poczuł, jak Cynamonkowy łebek ociera się o jego policzek. Nigdy, przenigdy nie oczekiwał podzięki za to, co robił dla innych - a już zwłaszcza dla niej - choć nie był w stanie ukryć przed samym sobą, że uwielbiał ją od niej otrzymywać. I on lubił bowiem pieszczoty, choć tak strasznie ich nie znosił, gdy był jeszcze małym, zamkniętym w sobie brzdącem. Teraz jednak przyjmował je z wdzięcznością i szczęściem, którego nie dało się opisać żadnymi, nawet najpiękniejszymi słowami.
- Nie ma za co. - Usłyszała tylko w odpowiedzi na swoje słowa jego wesoły głos. Mały, biały podróżnik z radością przyjął jej ciepło i podziękę, samemu ocierając się krótko policzkiem o jej grzbiet i kark. - Przecież nie pozwoliłbym ci głodować, prawda? - Powiedział do niej z uśmiechem.
Teraz nie był w stanie powrócić myślami do wczorajszego wieczoru, gdy obserwował, jak jego przyjaciółka zasypia, uśpiona kojącym szeptem wiatru i późną, wieczorną porą. Białe lwiątko pożerały jednak od środka wątpliwości, a te z natury były bezlitosne, wypełniając najpierw myśli, a potem serce - a to obrywało od nich najmocniej. Biały lewek zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że relacje, które łączą go z Cynamonową Nocą powoli stanowić zaczynały coś więcej niż przyjaźń. Nie był w stanie jednoznacznie określić tego, jak czuł się u jej boku i tego, czym darzył ją samą, jednakże pewien był jednego - to była najważniejsza lwiczka w jego życiu, do której odczuwał ogromne, przeogromne przywiązanie. Wryło się ono w jego życie swoimi korzeniami tak głęboko... Nie wiedział jednak, co to jest. Nieraz przyłapywał się na tym, że po prostu przyglądał się swojej przyjaciółce z szerokim uśmiechem, niezdolny nawet do poruszenia się. Była taka piękna...
Czy... czyżby się zakochał?
Całe szczęście, że lewek teraz się nad tym nie zastanawiał, po prostu przytulając do siebie Cynamonową Noc.
Powrót do góry
Cynamonowa Noc
Gość





PostWysłany: Sro Lut 16, 2011 1:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słysząc słowa Naito uśmiechnęła się. Nawet nieświadom tego faktu. Nawet gdyby nie chciała, i tak by się uśmiechnęła. Paradoks? Czy może po prostu...
- Nie pozwoliłbyś? To z głodu nie zginę - odparła radośnie, po czym przekręciła się na drugi bok, przeciągając się na kształt łuku, wyciągając przednie łapy przed siebie. Niczym kot domowy. Zakładam tu, że większość z was posiada kota w domu i widziało, jak takowe zwierzę potrafi się przeciągnąć.
Leżała tak jeszcze przez chwilę, przymykając oczy z zadowolenia. I pewno by tak sobie jeszcze poleżała, nigdzie wszak jej się przecież nie spieszyło. A jednak. Przekręciła się, powoli wstając. Usiadła tym razem na ziemi, blisko Naito, owijając swój ogon wokół łap. Z uśmiechem pisanym na twarzy obserwowała... Przyjaciela? Jego białe futro wspaniale kontrastowała z zielenią otoczenia. Wydawał się być taki... Taki dostojny. A zwłaszcza jego dziwne znaki pod okiem, które jednak lwiczce nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie. Podobały jej się, były takie... Wyjątkowe, charakterystyczne dla Naito. Ogółem, z pozoru nieco szpetne lwiątko, wszak chude jak patyczek, i nikłe, w jej oczach było prawdziwym skarbem. W jej oczach kwitł. Nie był chwastem. Tylko przepiękną rośliną. To, jak inni go widzieli całkowicie sprzeczało się z tym, co widziała Cynamonowa Noc. I kto tu ma rację? No oczywiście, że Cynka, bo kiedy to ona nie ma racji. Chyba tylko, gdy pisze... Gdzieś.
A ona powoli zdawała sobie sprawę, że nie chciałaby z nikim innym spędzać czasu i że nie wiedziałaby, coby zrobiła, gdyby nie spotkała tego białego lewka. No i co teraz?
Bo chyba nie? A może jednak? Może, może... Może po prostu... ?
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 12:38 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Naito
Gość





PostWysłany: Sro Lut 16, 2011 2:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naito tymczasem wciąż leżał na ziemi, spoglądając jednak na Cynamonową z poszerzającym się ciągle uśmiechem. Położywszy łeb na łapach podkreślił swoje zainteresowanie jej zachowaniem poprzez zastrzyżenie uchem i błysk w granatowych ślepiach, nieco teraz zmrużonych.
- Hm? - Mruknął tylko do lwiczki, widząc, że ta przygląda mu się z uwagą. Cisza, która na kilka chwil zapanowała w jaskini tylko spotęgowała jego ciekawość.
Nie wiedział, że tym samym pewnie wyrwie ją ze swoich rozmyślań - nie zdawał też sobie sprawy z tego, jak bardzo są one podobne do tych, z którymi sam się wieczorami borykał. I, chcąc nie chcąc, to wszystko zaczynało już powoli do niego powracać, tak, jak łowca powraca po swoją zwierzynę. Zdawszy sobie sprawę z tego, że i on przygląda się Cynamonowej w niemal identyczny sposób, potrząsnął łbem, ze wszystkich sił próbując odpędzić te myśli od siebie. Nie da rady, Naito. Ilekroć na nią spoglądał, tylekroć odzywały się w nim te dwa głosiki, którymi rozbrzmiewało jego pogrążone w wątpliwościach serce. Jeden przekonywał go, że jest głupcem, że tylko mu się wydaje, że Cynek też jest nim zainteresowany, podczas gdy drugi przeciwstawiał się mu, nakłaniając go do spróbowania. Miał jednak do stracenia wszystko, na czym mu zależało - swoją przyjaciółkę, którą darzył czymś znacznie większym od przyjaźni.
Ze wszystkich sił walczył z samym sobą, żeby nie wybiec po prostu z tej jaskini i zapaść się pod ziemię. I, żeby za żadne skarby nie okazał tego, co targało nim od środka.
Podniósł się do siadu, by spojrzeć na Cynka z uśmiechem.
- Śmiało, jedz, jeśli jesteś głodna. - Powiedział do niej po chwili, stwierdzając, że nie było chyba na świecie większego głupka od niego.
Przecież on był w niej zakochany, i to po uszy... Z wzajemnością, jak widać.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Kosz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 1 z 10
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group