Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Samotne drzewo
Idź do strony 1, 2  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Pustkowie -> Ognista Pustynia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Asmo
Inne Zwierzę
<b>Inne Zwierzę</b>


Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 26

PostWysłany: Wto Sty 11, 2011 4:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cóż tu dużo mówić. Jest to stare drzewo które nie posiada liści, właściwie to drzewo już jest martwe jednak jest to ulubiona miejscówka Asmo. Dookoła drzewa nic nie ma oprócz piasku, a jedyne schronienie przed słońcem jest rzucany cień drzewa.
Podróż do tego miejsca jest długa i męcząca jednak nawet to nie przeszkadza śmiałkom do odwiedzania tegoż miejsca.

Dodane po 18 minutach:

W oddali było widać jakąś czarną kropkę na niebie, która to w miarę szybko przesuwała się w stronę samotnego drzewa. Dopiero po chwili rozpoznać było można, że to nie Ufo odwiedziło to miejsce lecz ptak o imieniu Asmo, który zresztą jak zwykle zrzędził pod nosem śpiewając o tym jak mu to jest źle na tym świecie. Gdy doleciał do drzewa usiadł na jego jedynej gałęzi i zamknął swe ślepia.

Dodane po 27 minutach:

No i trzeba zabrać te cztery litery i odwiedzić pewne osoby. Nie wolno przecież Im kazać na siebie czekać. Tak więc sęp rozejrzał się dookoła i gdy nikogo nie dostrzegł postanowił opuścić to miejsce jak najszybciej. Rozłożył swoje czarne skrzydła i ruszył przed siebie szybko zostawiając drzewo w tyle. Miał kilka spraw do załatwienia.

z/t
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 9:29 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Frey
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 1962

PostWysłany: Pią Lut 04, 2011 9:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Szedł przed siebie, łypiąc na boki podejrzliwym spojrzeniem. Gdzie oni są? Na jakimś pustkowiu? Wbił wzrok w ziemię, z irytacją powłócząc łapami. No pięknie, tylko tego brakowało. I tak sobie dreptał, kiedy to nagle poczuł, że na coś wpadł, na coś twardego. Ałaa! Potrząsnął łbem; gdzie jak gdzie, ale tutaj nie spodziewał się natrafić na... Drzewo? Pośród pustynnych piasków?
- Freya? - rzucił do siostry, która powinna znajdować się nieopodal, w końcu rzadko kiedy oddalali się od siebie na więcej niż kilka metrów.

_________________
<center>Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
</center>


Avatar (c) lineart - Malaika4, kolor - KamiLionheart, t?o - MaximeCourty / KibakiProductions
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Freya
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1834

PostWysłany: Pią Lut 04, 2011 9:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No i była, rzeczywiście. Szła tuż za nim, przyglądając się na zmianę swojej lewej i prawej stronie, widoczkowi wokół. Starała się zapamiętać jak najwięcej, skoro już byli zmuszeni do tej przydługiej wycieczki. Westchnęła, zaciekawiona, kiedy też uda im się wreszcie znaleźć dobre miejsce na legowisko. Aż tu nagle.. O, czy to nie bliskie spotkanie z zadkiem Freya, który nagle zatrzymał się przy spotkaniu z drzewem? Dokładnie. Fuknęła odruchowo, cofając się ze zdziwieniem. Odrzut pchnął ją aż do pospiesznego siadu.
- Tu jestem. - prychnęła, na pół z rozbawieniem, na pół zaś z irytacją. Podniosła się z ziemi, otrzepując się z pyłu. Podeszła bliżej jasnego samczyka, uśmiechając się do niego z wyrazem udawanej dumy i radości.
- Brawo, Frey, znalazłeś jedyne drzewo na pustyni i prawie rozwaliłeś sobie o nie łeb! - stwierdziła, łapą czochrając jego ciemniejszą grzywkę. Ach, ta siostrzana miłość. I ironia.

_________________
<center>

It's just ten percent luck
Twenty percent skill
Fifteen percent concentrated power of will
Five percent pleasure
Fifty percent pain
And a hundred percent reason to remember the name

</center>


Avatar (c) kira-immoral (ja)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Frey
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 1962

PostWysłany: Pią Lut 04, 2011 9:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odwrócił się, by mieć lepszy widok na tamtą. Wyraz jego pyska nie wskazywał na dobry humor - wręcz przeciwnie. Bolały go łapy, chciało mu się pić, a teraz jeszcze ta się z niego wyśmiewała. Od razu zabrał łapą jej łapę, nie da zrobić z siebie mięczaka. Nie tego go nauczono.
- A chcesz dostać? - burknął, rzucając złotookiej mordercze spojrzenie.
Prędko jednak zaprzestał swoich jakże interesujących planów wobec jej osoby, bowiem wnet jego uwagę przykuł baobab, czy co to tam było. Uniósł łapę, by następnie wysunąć pazury i lekko postukać w pień.
- Wiesz co, ono jest chyba puste w środku. Zdechłe takie. Suche. Nie ma w nim nic do picia.
Usiadł, opierając się o ową roślinę, czy też to, co z niej pozostało. I co, spędzą tu najbliższe godziny, czy też będą dalej się błąkać? Jeśli cała ta okolica tak wygląda to żadna z opcji nie wydaje się zbyt korzystna.

_________________
<center>Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
</center>


Avatar (c) lineart - Malaika4, kolor - KamiLionheart, t?o - MaximeCourty / KibakiProductions
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Freya
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1834

PostWysłany: Pią Lut 11, 2011 11:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przepchnęła się przed niego. Co z tego, że drzewo jest duże i może podejść do niego z innej strony? Ona chce z tej i basta. Odpychając go z lekkim uśmieszkiem, przycupnęła tuż przy pniu, najpierw postukując w niego łapą, następnie zaś, już w poczuciu beznadziei, przyciskając do niego ucho. Tak jak myślała, wewnątrz nie gnieździły się żadne stworzenia, wyjąwszy szemrzące sobie niegroźnie robale, które systematycznie pożerały truchło drzewa, nie było w nim bowiem nic, co gwarantowałoby przetrwanie. Czyli wszystkie lokalne istoty z góry wiedziały już, że drzewo jest do niczego.
Odwracając się do brata, pokiwała głową.
- Suche, pozbawione wody drzewo na pustyni.. Co za niespodzianka. - tu fuknęła, bardziej do siebie niż do brata, niezadowolona. Miała dosyć tego wszystkiego, tej całej tułaczki. W dawnym niemowlęcym odruchu chciała pisnąć i przytulić się do mamy, ale mama przecież była daleko stąd i zapewne nie obchodziło jej, co się stało z dwójką jej lwiątek. Pewnie ma już następne. Ta myśl trochę zabolała, ale otrzeźwiła Freyę na tyle, by ta rozejrzała się ciekawie dookoła i poddała zamyśleniom na pewien życiowy temat - mianowicie, co oni teraz powinni zrobić?

_________________
<center>

It's just ten percent luck
Twenty percent skill
Fifteen percent concentrated power of will
Five percent pleasure
Fifty percent pain
And a hundred percent reason to remember the name

</center>


Avatar (c) kira-immoral (ja)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Frey
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 1962

PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 11:14 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rzucił krzywe spojrzenie siostrze, kiedy ta tak bezczelnie go odepchnęła. Ej, co to ma być? Wstawszy, począł z powątpiewaniem przyglądać się jej poczynaniom. Jej werdykt nie wydał mu się zbyt zadziwiający; niby czego innego mieliby się spodziewać?
- A może tutaj jest coś poza tą pustynią? - rzucił, na powrót zajmując pozycję siedzącą.
Sam nie do końca wierzył w swoje słowa, ale cóż mu innego pozostało poza nadzieją, że te jednak są choć trochę trafne? Z tym, że nawet jeśli by tak było, przecież żadne z nich nie miało pojęcia, jak się wydostać na bardziej gościnne tereny.
Objął wzrokiem okolicę. Piaszczyste wydmy i miejscami popękana ziemia zdawały się nie mieć końca. Wygląda na to, że ich sytuacja nie przedstawiała się najlepiej. Jeśli sami nie znajdą drogi to co, mają czekać na pomoc? A może kogoś zawołać? Albo rozdzielić się i... Nie, to odpada. Frey nie zostawi siostry w takiej sytuacji, zresztą jemu samemu nie uśmiechała się samotna wędrówka. Byłoby tylko gorzej.
Ogon zaczął poruszać się miarowo na boki, a lwiak rzucił tęskne spojrzenie niebu. Było podobne jak tam, skąd przybyli, a jednak inne. Obce. Ostre słońce i nieskażony choćby drobnym obłoczkiem błękit mieszały się ze sobą, oślepiając beżowego. Chciał do domu, jednak dobrze wiedział, że w najbliższym czasie zapewne nie będzie to możliwe. A może w ogóle nigdy nie wrócą? Ale jeśli nie będą żyli tam, to gdzie...? Wśród tych niezmierzonych piasków? Ile tu przeżyją, bez wody i pożywienia? Dzień, dwa? Niezbyt optymistyczna wizja.

_________________
<center>Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
</center>


Avatar (c) lineart - Malaika4, kolor - KamiLionheart, t?o - MaximeCourty / KibakiProductions
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lex
Gość





PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 6:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Od dobrych paru godzin słonce górowało nad piaszczysto kamienistymi wzgórzami przez co nagrzana ziemia parzyła nie miłosiernie Lexa w łapy. Jakby tego było mało, wzmagający się wiatr rozrzucał po pustyni ziarenka piasku potęgując zmęczenie, które dopadło już znacznie wcześniej lwa, gdy ten jak każdego dnia od znamiennej podróży z ojcem szukał Martwej Puszczy. Teraz Lex zatrzymał się na pagórku i mrużąc łzawiące coraz mocnej oczy rozejrzał się uważnie. Gdzieś w oddali dostrzegł niewyraźnie sępa wzbijającego się w powietrze oraz drzewo na którym wcześniej padlinożerca siedział. Sądząc, że znajdzie kojący jego męki cień ruszył pospiesznie w tamtą stronę nie widząc jeszcze, że ktoś inny doszedł do tej samej konkluzji. Dlatego jakże wielkie było zdziwienie lwa, gdy na miejscu spotkał dwa lwiątka i do tego zupełnie same. Trochę zdziwił się, że ptak odleciał mając tu łatwy żer. Choć z drugiej strony mogli być w pobliżu rodzice młodych. Aczkolwiek jego zmysły nie wyczuwały tu innych zwierząt. Jednak woląc się upewnić Lex grzecznie spytał z pewną mieszanką uprzejmości i zaskoczenia w głosie:
- jesteście tu zupełnie same? - zataczając krąg wokół lwiątek lew rozglądał się instynktownie dookoła. Nauczył się, że zmysłom na pustyni nie zawsze może ufać. Gdyż nie po raz pierwszy go zawiodły a szczególnie, gdy był zmęczony. O czym mogła świadczyć spora blizna na udzie. Jednakże stwierdził po wstępnych oględzinach, że chyba jednak młode są tu zupełnie same...
Powrót do góry
Darkned
Gość





PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 7:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Samotne drzewo. Darkned zjawiła się wolnym krokiem w dobrze znanym sobie miejscu. Nie można rzec, oczywiście, że nie lubi tego terenu. Na odwrót. Samotne drzewo - sama nazwa wskazuje na to, że Darkned będzie je lubiła, ale ... no właśnie, zawsze musi być
jakieś 'ale'. Abaddon nigdy nie lubił tłumów. Chociaż tutaj nie był on wielki.
- Yatta.- Można było usłyszeć chrapliwy głos demona. Przenikliwy wzrok padł na wszystkich z kolei, począwszy od samca, zakończywszy na lwiątkach.
Czarna usiadła, a ogon standardowo oplótł tylnie kończyny. Typowa dla niej poza.
Powrót do góry
Freya
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1834

PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 9:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- A co Ciebie by to miało obchodzić? - fuknęła na nieznanego sobie lwa. Z każdym jego krokiem, którym zataczał koła wokół nich, obracała się, starając się nie przerywać z nim kontaktu wzrokowego. Nigdy nie odwracaj się tyłem do nieznajomego. Tego nauczyli ją przecież już dawno.
Nie zwróciła uwagi na obecność Darkned. Jeden nieznajomy naraz, ustawcie się w kolejce.

_________________
<center>

It's just ten percent luck
Twenty percent skill
Fifteen percent concentrated power of will
Five percent pleasure
Fifty percent pain
And a hundred percent reason to remember the name

</center>


Avatar (c) kira-immoral (ja)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Frey
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 1962

PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 9:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nadstawił uszu, słysząc kroki nieznajomych; piasek nie stłumił ich na tyle, żeby nie zdołały do niego dobiec. Kiedy zaś dotarł do niego zapach, a zaraz potem dały się ujrzeć ich sylwetki, Frey przybrał pozycję obronną, a uszy położył po sobie. Później zachowywał się podobnie jak siostra, to znaczy obracał się zgodnie z ruchem tamtego lwa, który tu przyszedł nie wiadomo po co.
Nie odpowiedział, jako, że jego towarzyszka już go wyręczyła, a on nie chciał trwonić słów na jakichś... Trudno mu było znaleźć odpowiednie określenie. Jakby nie było, wyszczerzył kły ku tamtemu, posyłając mu przy tym niezbyt przychylne spojrzenie. Na chwilę zerknął również na tą drugą, jednak prędko jego spojrzenie powędrowało na powrót do obcego.

_________________
<center>Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
</center>


Avatar (c) lineart - Malaika4, kolor - KamiLionheart, t?o - MaximeCourty / KibakiProductions
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lex
Gość





PostWysłany: Sob Lut 12, 2011 11:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odkąd pojawiła się przy nich lwica niczym nieproszony gość niosący ze sobą tajemnicę, którą nie do końca się poznać. Lex skupił prawie całą swoją uwagę na jej nienagannej posturze, która nasuwała na myśl wizje marmurowego pomniku obdarzonego marsową miną. Zwierze w palącym słońcu mogło mieć w sobie jakiś przymiot boskości niczym spersonifikowana postać Bastet. Jednakże wyobraźnia i zmysły mogły ponownie zwodzić lwa. Jak już, to wcześniej uczyniły łudząc go, że nie ma tu nikogo tu poza nim. Dlatego też Lex przestał krążyć i usiadł w cieniu na wpółmartwego drzewa obserwując ruchy nieznanego mu lwa. Dopiero po dłuższej chwili przypomniał sobie o obecności lwiątek. Nie odwracając głowy od lwicy stwierdził po chwili zamyślenia:
– Racja, to nie jest mój interes. Co więcej, nie jest to mój problem. Dlatego jak mniemam po waszym zachowaniu chcecie, zostać tu same... - Lew urwał na chwilę w środku zdania, gdyż łza spłynęła mu po poliku. Oczy miał mocno zaczerwienione i od dłuższego czasu marzył by wyciągnąć się w jakimś cichym i spokojnym miejscu by móc się przespać. Jednakże teraz ta błoga czynność była a wykonalna. Lex mrugnął parę razy oczami i podjął urwany wątek
– cóż, zostanę tu chwilę… może dwie. A potem ruszam dalej. Mnie się nie musicie obawiać. - Zakończył przekonywująco swe zdanie wciąż bacznie obserwując lwice. Jakieś dziwne szaleństwo w jej oczach dojrzał. Także postanowił poczekać, aż zacznie mówić mową powszechną.
Powrót do góry
Darkned
Gość





PostWysłany: Nie Lut 13, 2011 12:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przymrużyła powieki, gdy słońce zaczęło dokuczać już jej oku. Dlaczego w tej krainie musi być tak dużo lwiątek, dlaczego?! Przecież są to tylko małe, głupie stworzenia ...
- Dlaczego w tak suchym i nieprzyjemnym miejscu, znajdują się takie stworzenia, jak Wy?- Rzuciła do wszystkich ponurym tonem. Po chwili ogon już nie oplątywał łap. Teraz falował po wysuszonej ziemi w geście lekkiego zdenerwowania. Bóg jeden wie, czy nie zrobi nic lwiątkom, bądź lwu w taki upalny dzień. W końcu świeża krew może poprawić jej humor ...
Powrót do góry
Frey
Adept
<b>Adept</b>


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 1962

PostWysłany: Nie Lut 13, 2011 4:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie muszą się go obawiać, taa? Ha, niech uważa, bo mu uwierzą. Tym razem zwrócił wzrok na tamtą lwicę, której początkowo nie poświęcał zbyt wiele uwagi. Teraz jednak wypadało to zrobić, jako, że na tak łagodną jak Lex nie wyglądała. Robienie sobie wrogów podczas pierwszych dni pobytu w tej krainie nie było dobrym pomysłem, wszak nie wiadomo, jak długo jeszcze tu zabawią.
Zerknął na siostrę, by następnie powrócić wzrokiem do tamtej, którą to obrzucił uważnym, nieufnym spojrzeniem. Ciekawe, co to za jedna?
- A znasz jakieś lepsze? - odpowiedział pytaniem na pytanie, jak to mu się czasem zdarzało.
Hej, a może im się uda ją jakoś wykorzystać? Na przykład poprzez zaprowadzenie w jakieś przyjemniejsze miejsce. Albo po prostu ukradkiem pójdą za nią lub za tamtym lwem, kiedy któreś z nich będzie się zbierać. Tak, to całkiem niezły pomysł.

_________________
<center>Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
</center>


Avatar (c) lineart - Malaika4, kolor - KamiLionheart, t?o - MaximeCourty / KibakiProductions
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Asmo
Inne Zwierzę
<b>Inne Zwierzę</b>


Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 26

PostWysłany: Sro Lut 16, 2011 12:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

//
Cytat:
Gdzieś w oddali dostrzegł niewyraźnie sępa wzbijającego się w powietrze oraz drzewo na którym wcześniej padlinożerca siedział.
Sorka Lex ale mogę twierdzić iż nie widziałeś Asmo bo czas między napisanym ostatnim postem Asmo, a przyjściem Frey to spokojnie minęło kilka dni jak nie więcej.


No to wysoko w powietrzu pojawiła się ptaszyna o krzywym dziobie i czarnych piórach. Leciała dosyć powoli jak na tak dużego ptaka, widocznie nie śpieszyło mu się zbytnio. Lecz mimo tego, że nie leciał szybko to dosyć prędko znalazł się na ulubionej gałęzi. Spojrzał najpierw na lwiątka... Były takie przepyszne. Może mógł by sobie jedno wziąć? I tak nikt nie zauważy bo lwiątka są niemalże identyczne. Szybko przeniósł wzrok na Darkned.
-Witam cię z powrotem czarna lwico.-Powiedział zachrypnięty głos.

_________________
G?os Asmo

Avatar (c) Tomoe
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 9:29 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Lex
Gość





PostWysłany: Sro Lut 16, 2011 11:13 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@Asmo: W zupełności zgadzam się, że Lex nie mógł zobaczyć lecącego sępa. Zapewne jego wyobraźnia zrobiła mu psikusa wykreowawszy ów widok pod wpływem gorącego słońca. A tak poważniej, to mea culpa. Gdyż nie zwróciłem uwagi na daty poszczególnych postów (;

@Jako, że dołączył się kolejny gracz a Freya nie odpisuje, to myślę, że nietaktem byłoby wstrzymywanie reszty. Także pozwolę sobie odpisać. Mam nadzieję, że mnie za to nie skrzyczycie (;

Lex miał zauważyć lecącego padlinożerce dopiero, gdy mijał się z nim w drodze. Wtedy, to przez moment spojrzał na ptaka, nie przywiązując zbytniej wagi do tego przypadkowego spotkania. Jako, że każdy miał swoje sprzeczne z drugim interesy, lew potrząsną jedynie grzywą i kontynuował swoją chód w stronę zielonych terenów.
Jednakże póki co spojrzał bacznie na lwice, która w końcu przemówiła normalnym głosem. Może to pod wpływem prażącego słońca wcześniej jej nie zrozumiał, ale w każdym razie teraz spostrzegł, że zachowuje się co najmniej podejrzanie. W sumie wiedział, że u każdej baby można stwierdzić wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa, agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament. Ta ciemna lwica najwyraźniej potwierdzała w całej rozciągłości ową jakże życiową maksymę, którą nauczył go ojciec. Wtedy jak, to mówił Lex zbytnio nie dowierzał, lecz Stary Lew westchnął, spojrzał bardzo wymownie na lwiątko(jakim był wtedy Lex) i mając na tym polu ciężki bagaż doświadczeń, rzekł mu tylko parę słów - zobaczysz synu... zobaczysz - Lex rozumiejąc teraz słowa ojca, nie chciał wcale nic oglądać, więc mimo zmęczenia postanowił ruszać w dalszą drogę. Poza tym coś mu zaświtało w głowie, iż to drzewo w cale nie wygląda tak ładnie jak wcześniej, co więcej pustynia tak średnio nadaje się na miejsce wypoczynku. Nawet jeśli ma być do cień rzucany przez konar. Dlatego też zanim ruszył w drogę powrotną, to odpowiedział gwałtowanie Darkned jakby bił się z sprzecznymi myślami:
- Na bogów! Tożto sam nie wiem, co ja tu w sumie robię. Ale tak się składa, że niestety muszę już iść... Szkoda, że nie mogliśmy dłużej porozmawiać, wielce nad tym ubolewam. Acz mimo wszystko rad jestem z tego spotkania niezmiernie. - Skłonił nieznacznie głową lwicy na pożegnanie i ruszył przed siebie.
Jako, że lwiątka go tak średnio interesowały, to spojrzał jedynie na nie. Ich Sprawą i problemem było co zamierzają teraz zrobić. A Lex nie miał w zwyczaju nikogo niańczyć, więc i tu wyjątku nie będzie. On sam sobie musiał radzić przez większość życia, więc uważał samodzielne działanie za dobrą szkołę przetrwania...

zt//Dolina Spokoju
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Pustkowie -> Ognista Pustynia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group