Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Słone Jezioro
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Równina
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Nie Paź 03, 2010 11:47 am    Temat postu: Słone Jezioro Odpowiedz z cytatem

Jeden z trzech zbiorników wodnych (obok Jeziora Duchów i Mgły) znajdujących się na Równinie. To właśnie stąd lwy ze złych stad czerpią sól, przydatną do torturowania więźniów. Czasem jej grudki same wypływają na brzeg, innym razem trzeba się nieźle namęczyć, by znaleźć choćby szczyptę na samym dnie. Czy warto się tak wysilać? Jeśli dla kogoś widok czyjegoś cierpienia jest wartością nadrzędną to owszem.
_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 5:27 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ziel
Gość





PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 5:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie pamiętałam co przez ostatni czas robiłam, ani też gdzie w ogóle się znajdowałam. Coś zwyczajnie wyjadło mi pamięć. Dłuższą chwilę wędrowałam wokoło jeziora, jednego z licznych tutaj na tej równinie.To było aż dziwne. Wciąż nie dawało mi spokoju myśl, ze nie ma ani jednego już stadka. Wszyscy uciekli przed tymi hienami. To było dziwne.... i gdzie miałam się teraz podziać? A ja durna łudziłam się że gdzieś znajdę schronienie, przy kimś kto będzie miał oczy dookoła głowy kiedy będę spać, kto mnie nakarmi i zwyczajnie ze mną będzie.
- Cholera
Mruknęłam i wcisnęłam się w jakąś opustoszałą jamkę. Tu przynajmniej nie wiało i tylko przed sobą miałam pustą przestrzeń, dookoła ziemia a za sobą jezioro pełne wstrętnej soli, która właśnie wbijała mi się w futro. Przez te kryształki soli było mi niewygodnie, ale już nie narzekałam. Ważne, że żyję. Ułożyłam się gdzieś i siedziałam. Nie spodziewałam się nikogo... nie na takim odludziu. No i w porządku.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 6:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Minąwszy ponownie Dolinę Spokoju zwinny łowca skierował się bardziej na południe. Zwierze zwinnie przemknęło się przez zarośla, aż dotarło na pustą równinę. Mokra, piaskowa sierść przybysza powoli schła, delikatnie muskana lekkimi powiewami wiatru. Powietrze było ciepłe, miało niemalże doskonałą temperaturę. Od jakiegoś czasu przez myśli przechodziło mu polowanie. Wyraźnie odczuwał głód, potrzeba rosła z każdą minutą spędzoną na wędrówce. W końcu zaszedł do niewielkiego buszu. Szedł tak dłuższy czas. Minąwszy zagęszczenie drzew znów wyszedł na otwartą przestrzeń. I tu nadarzyła się okazja. Wśród gęstych traw dostrzegł młodą gazelę. Nie była ona niewinnym noworodkiem, miała na karku już kilka miesięcy. Natychmiast rozpoczął polowanie. Mimo iż teren nie był doskonałym miejscem łowów dla przedstawicieli jego gatunku, podjął próbę. Kot przyczaił się i czekał. Minęło kilka minut. Doskonale ocenił swoje szanse i ruszył przez sawannę przyczajony w trawie. Powoli zbliżał się do ofiary. Był niezauważony aż wreszcie... jedna ze starszych gazeli ogłosiła alarm. Widać nakrapiany, koci ogon zawalił sprawę. Myśliwy bez namysłu ruszył w pościg. Odległość jaka dzieliła go od posiłku była niewielka, toteż rozpędził się do odpowiedniej odległości i skoczył. Był już nad ofiarą, jego pazury zaczepiły się o zad gazeli i mocno przywarły aż... poczuł palący ból w udzie. Coś odepchnęło go z takim impetem że trzymając kilkumiesięczną gazelę odleciał kilka metrów w bok. Wylądował na karku. Zabrudzone krwią kopytnego pazury były puste. Porażka. Podniósł się otrząsnąwszy się z szoku jaki doznał na skutek uderzenia. Gdy uniósł wzrok zobaczył uciekającą gazelę z młodym. Tak, owe młode miało na zadzie ślady jego pazurów. Matka przyszła z odsieczą. Widać instynkt macierzyński uczynił z niego większą ofiarę od swojego niedoszłego posiłku. Zrażony ruszył w przeciwną stronę.
Pantera doszła do niewielkiego jeziora. Z racji tego iż upał zaczął dawać się we znaki zanurzyła pysk w wodzie. Kilka sekund. Tyle wystarczyło aby samiec przekonał się iż ta woda jest niezdatna do picia. Prychnął rozwścieczony. Nie dość że został ugodzony ostrym rogiem w udo, to jeszcze nie może znaleźć dobrego wodopoju. Usiadł zastanawiając się co dalej poczynić.

_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 6:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Otrząsnęłam się. Gdzieś perfidnie musiała mi ta sól cała wpaść do ucha i momentalnie musiałam wyjść, żeby zaraz zacząć się w spokoju drapać. Drapałam się dobre kilka minut zanim stwierdziłam, ze to daremny sposób na wyzbycie się uczucia swędzenia. Potrzepałam głową i znów nic. Powtórzyłam z lekkim skutkiem, jednak już od tego trzepania i drapania ucho bolało mnie gorzej niż wcześniej. Mruknęłam coś pod nosem i obejrzałam się na lichą norkę w której byłam. Ogarnęło mnie lekkie uczucie melancholijności i pustki gdzieś tam w sobie. Pełno było w niej drobinek soli, które błyszczały się od delikatnego światła słońca. Stuliłam uszy. Ta norka się na zbyt wiele nie zda, już domyśliłam się czemu właściciel tej norki najprawdopodobniej uciekł i wykopał w odległym miejscu drugą. Też bym tak zrobiła gdybym tylko mogła. A ja? Wyglądałam jak siedem nieszczęść, wychudła i obolała, z podbitym okiem i postrzępionym futerkiem, którego i tak miałam mało. Szczurza dieta była kiepskim pomysłem, dającym tylko gówniane szanse na przeżycie. Dobre i to.
Nagle pochwyciłam jakieś odgłosy. Odwróciłam się, nagle jakby porzucając swoje nędzne życie gdzieś w głąb rozmyślań i zajęłam się oglądaniem przedstawienia. Wystraszona czym prędzej czmychnęłam z powrotem do tej lichej norki mając nadzieję, ze pójdzie sobie nie zauważywszy mnie. Nie będę cudzą kolacją.
A widocznie polowanie musiało mu nie wyjść skoro usłyszałam parę jego kroków przy jeziorze. Parę. To znaczy, ze na cokolwiek polował mu się nie udało bo by ciągnął to ze sobą. Na co więc przyszedł nad jezioro? Ani tu drzewa ani schronienia, a jezioro było pełne tej obrzydliwej soli, przez co woda nie nadawała się do picia. Kichnęłam, mam nadzieje, na tyle cicho, ze mnie spod ziemi nie usłyszy. W sumie to byłoby dziwne.
Powstrzymywałam się nawet od wiercenia się w tych skałkach i grudkach. Było mi niewygodnie, ale nie chciałam być posiłkiem dla pana Kota. Zatem powstrzymywałam się przed wyściubieniem nosa z całych sił. I od kichania również.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 7:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Udo coraz bardziej piekło. Nie mogąc ogarnąć swoich myśli, lampart podniósł wzrok i prześledził z uwagą każdy ruch na spalonej słońcem sawannie. Gdzieś dalej, w buszu, widać było jakieś poruszenie. Być może to spłoszone stado antylop uciekając pozostawiło po sobie nieznaczne poruszenie w gęstwinie. Samiec powstał i odszedł parę kroków od jeziora, po czym ułożył się wygodnie na ziemi i zaczął wylizywać ranę. Wiedział że sól ma działanie odkażające, wiedział także jak cholernie piecze. Wolał nie narażać się na większy ból, choć miał na uwadze także to, że do rany może wdać się zakażenie. Uderzył niespokojnie ogonem o ziemię. Minęło kilka minut. Jego futro na łydce nie było już takie matowe jak przedtem. Nabrało blasku i wyglądało teraz o wiele lepiej. Zanim przystąpił do pielęgnacji następnych partii ciała uważnie się rozejrzał. Nic. Może kilka kilometrów dalej, na horyzoncie panoszyły się jakieś cienie, aczkolwiek nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Jednak było coś, co go mocno niepokoiło. Obcy zapach. Z pewnością nie należał do znanych mu osób i był świeży. Dziwnie świeży. Aż przeszedł do siadu i odwrócił się tyłem do wcześniej oglądanych widoków. Ani śladu żywej duszy. To z pewnością nie wróżyło najlepiej. Przymknął na to jednak oko przechodząc do czyszczenia swojej okazałej piersi. Rozmyślał też nad spotkaniem z Białym Lwem. To była sylwetka która zapadła mu głęboko w pamięć. I te jego wielkie, kruczoczarne oczy... Nigdy takich nie spotkał. Mimo to sam lew zdał się być przyjaźnie nastawiony. Ba, nawet otworzył się przed Przyjacielem. Lampart postawił uszy na sztorc. Na wszelki wypadek, bo nie ufał obcemu otoczeniu w którym kryć się mógł agresor.
_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 7:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z podenerwowania przygryzłam lekko wargę. Zabolało aż. Cholera, za jakie grzechy mnie akurat spotkało takie coś. Ten Kot nie mógł sobie w spokoju odejść od tego jeziora? Liczyłam na nieco więcej spokoju prawdę powiedziawszy, a już na pewno nie liczyłam na 'towarzystwo' kogoś co mogło by mnie zjeść, albo gorzej, podziurawić jak sitko i zostawić na pastw losu i bym czekała aż mnie coś łaskawie albo uratuje albo wybawi szybką śmiercią. Mrugnęłam. Musiałam się chyba poruszać, bo coś atmosfera nieco napięta się wydawała. Znów kichnęłam. Przeklęta sól. Na tyle na ile mogłam rozprostowałam łapki, bo siedzenie w podenerwowaniu w tak małym miejscu niezbyt dobrze wpływało na moją kondycję. Zdenerwowanie. Ciągle się denerwowałam, chyba na razie jak nigdy nie czułam aż tak narastającego napięcia, zupełnie jakby całe ciśnienie boleśnie wbijało się we mnie i przygniatało tak, ze nie mogłam myśleć.
Tulimy. Sól boleśnie drapała mnie w oczy, musiałam chociaż tak się poruszać by przecierać oczy. Jeszcze oślepnę, co byłoby dla mnie największą katorgą. Nie chciałaby się silić na czyjąś dobroduszność i łaskę. Wychyliłam głowę. Świerze powietrze, aż mnie uderzyło, tak duszno było w tej mojej jamce. Przetarłam jeszcze raz oczy i rozejrzałam się za tajemniczym osobnikiem, który mógł mnie pozbawić życia, ale najwyraźniej mnie do tej pory nie zauważył. To dobrze, lepiej dla mnie. Machnęłam coś ogonem z podenerwowania, strącając parę grudek z 'sufitu' tej norki. Sama tego nie zauważyłam. Jedynie co nie uszło mej uwadze był cudzy ogon. Momentalnie się schowałam do środka norki. Cholera, może był..o, to dosyć daleko, ale właściciel takiego ogona był wystarczająco duży, ze jeśli był cholernie dobrym myśliwym, mógł mnie wywęszyć do tej pory. A to oznaczało, ze była w pułapce. Cholera. Nawet bym nie zdążyła uciec, chyba ze.... skorzystałabym z chwili zaskoczenia.
Kiepski pomysł.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 8:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jednak owe poruszenie nie umknęło czujnym bursztynom Afrykańskiego myśliwego. Uniósł zaintrygowany prawą brew i podszedł do jamy. To, co zobaczył nie było... królikiem czy jakimś innym, mniejszym zwierzęciem. Może to był serwal? Mało razy spotykał się z tym niesamowitym kotem zamieszkującym równiny takie jak ta, aczkolwiek... to coś było masywniejsze od szczupłego akrobaty. Zmarszczył brwi kierując swe kroki w stronę niewielkiej szczeliny. Podchodził powoli, delikatnie stawiając piaskowe łapy zaopatrzone w wytrzymałe, brązowe poduszki. Obszedł niewielką jamę kilka razy i w końcu zdecydował się przybliżyć nieco pysk do otworu w ziemi. Wciągnął powietrze nosem. Malutkie drobinki soli wleciały mu do nozdrzy. Zapach był nieprzyjemny, taki duszący i drapiący. Kot kichnął, a kurz przy wejściu do nory wzniósł się w powietrze.
Mimo to dziecięca ciekawość wzięła górę nad wszystkimi innymi potrzebami. Lampart zaczął rozkopywać wejście do nory swoimi zdartymi pazurami na których widać było jeszcze ślady zaschniętej krwi. Z zapałem kopał tak w ziemi zapominając o nieodnalezionym właścicielu tajemniczej woni i o niebezpieczeństwie jakie mogło kryć się na równinie. To mogło być dlań zgubne, ale jak tu powstrzymać narastającą ciekawość i ukryte głęboko w serduchu dziecko które aż się prosi o chwile harców i swawoli?

_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 8:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wcisnęłam się na tyle na ile mogłam. No to po mnie! Rozkopie tę lichą norkę dorwie mnie i będzie już po mnie. Przerażenie mną wstrząsnęło i nie pozwoliło nawet myśleć o niczym innym jak o ucieczce. Ale nie było jak. Już widziałam te błyszczące pazury i niesamowity ból jaki wbijał mi się w moje chuderlawe ciałko. Dlatego chciałabym być w jakimś stadku, chociaż takim najmniejszym, żeby tylko mieć kogoś kto by obronił. Skuliłam się, pozostawiając najwięcej wolnej przestrzeni dla tego osobnika. Może się w końcu mu to znudzi, może zostawi te norkę w spokoju i będę mogła uciec. Może... liche szanse, ale każdy gram tego łutu szczęścia się w tym momencie liczył.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Sob Sie 13, 2011 11:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powoli, powoli, przestrzeń wokół jamy zaczynała przypominać miejsce żerów Europejskich dzików. Lampart był strasznie ciekawy co też kryje się w tej małej norce. Gdy tylko jego pazury zetknęły się z barkiem małego kotowatego wyciągnął jedną łapę, drugą zaś niedelikatnie przygniótł lwiątko i dosłownie wywlókł z nory jednym, pewnym ruchem. Działał szybko i zdecydowanie pomimo tego, że była to dziecięca igraszka, zabawa którą rozpoczął jedynie impuls. Gdy tylko kark lwiątka został wysunięty za norę kot chwycił go w pysk i uniósł łeb. W pierwszej chwili potraktował piaskową kuleczkę jako trofeum. Małą trzęsło i bujało. Kot szedł do miejsca w którym niedawno ułożył swoje cielsko. Przeszedłszy kilka kroków usadowił się wygodnie i po kilku chwilach już leżał układając małą na łapach. Nie dał jej nawet chwili wytchnienia, bo natychmiast szorstki, różowy jęzor zaczął miętolić jej brudną, skołtunioną sierść. Cały czas trzymał młode między łapami, ale nie przyciskał, nie przyduszał, w każdej chwili mogło uciec, bo wielkie kły już dawno oswobodziły jej kark. Tylko pytanie czy lwiątko nie było w takim szoku że mogło jedynie przyglądać się co ten osobnik z nim wyczynia.
_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Sob Sie 13, 2011 2:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie ruszałam się. Zupełnie jakby coś wyssało ze mnie całe życie w momencie kiedy tajemniczy pan Kot, który okazał się być chyba lampartem, nie wiedziałam tego, dotknął mnie i bez wahania 'wyszarpał' na zewnątrz. Nie poczułam się za najlepiej. Postanowiłam się nie ruszać, może uzna mnie za rzecz bezużyteczną, niejadalną i w ogóle nie zasługującą na moment uwagi i zostawi mnie w spokoju, jeszcze żywą, miałam nadzieję. Oczy musiałam co chwile przymykać, bo kiedy mnie tka wyciągał coś wsypało mi się do oczu i cholernie piekło. W ogóle nie wiedziałam co się dzieje, nie rozumiałam ani jednej czynności tego lamparta. Właściwie nie wiedziałam czy to lampart, po prostu wyglądał jak on i uznałam, ze taką rasę będzie reprezentował. Po chwili już nie czułam uścisku na sobie tylko cudzy język. Było mi to zupełnie obce uczucie, dotąd w ten sposób myłam się sama, ale.... po co to? Chciałam uciec, ale nogi miałam jak z waty. Rozdziawiłam tylko pyszczek i nawet nie drgnęłam. No, poza powiekami, które nadal paliły ostrym bólem.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Pon Sie 15, 2011 10:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lampart nie przestawał. Z wielkiej gardzieli płynęły wolno ciche pomrukiwania. Mruczał. Ów pan Kot mruczał jak najęty pielęgnując sierść małej lwiczki. Schowana w objęciach nakrapianych czekoladowymi plamami łap małe lwiątko było bezpieczne. Ten skromny i dziwny gest napawał samca niesamowitym uczuciem. Czuł się tak dobrze, w duchu było mu tak ciepło i przyjemnie, że nawet nie myślał o zaprzestaniu pieszczot. Mijały wolno sekundy, po nich zaś wlokły się niemiłosiernie minuty. Dla kogo? Dla lwiątka które wyrwane ze swej doczesnej kryjówki musi znosić te tortury. Mimo wszystko lampartowi było nadal dobrze, jego język nadal mierzwił z zapałem jej sierść. Co jakiś czas młode było obracane, to na brzuch, to na plecy czy bok.
Można było z całą pewnością stwierdzić, iż ów "napastnik" nie był do końca ustatkowany psychicznie. I tu jestem zmuszona potwierdzić tą tezę. Mimo wszystko był jednak jednym z najłagodniejszych osobników kręcących się po tych okolicach. To nietypowe połączenie sprawia że jest samotnikiem dość nietypowym, ma niepowtarzalny charakter i zwyczaje. Ale czy niestabilność jego charakteru wpłynie na przeszłość jaka stoi przed nim otworem?

_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Pon Sie 15, 2011 8:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Drgałam. Cała byłam w malutki, okropnych drgawkach, które opanowały moje ciało niczym plaga nieznośnych mrówek. Nie wiem czy to było z wciąż tkwiącego we mnie strachu czy po prostu było mi zimno. Nie było mi za wygodnie, kiedy byłam obracana jak zwykły worek ziemniaków. Byłam pewna i ta pewność wypełniałam mnie zewsząd, że musiałam coś z tym zrobić. Tylko nie wiedziałam jak. Nawet myśli nie potrafiłam zebrać do kupy a co dopiero powiedzieć o tym by się stąd wyrwać. Chciało mi się płakać, krzyczeć, wyć... wszystko na raz. Ja biedna, pomyślałam, że też mnie coś takiego zwykle spotyka. Chociaż, jakby patrzeć na to z drugiej strony, nie byłam pożerana ani rozrywana na kawałki, więc w tym dziwnym zachowaniu lamparta był jakiś mały plus.
Powrót do góry
Przyjaciel
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Sie 2011
Posty: 45

PostWysłany: Wto Sie 16, 2011 12:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I w końcu, po tych minutach tragedii kot zaprzestał tej irracjonalnej czynności i przytulił małą do swej piersi. Wyciągnął długą szyje, ułożył swój wielki łeb koło łap które nadal oplatały lwiątko w ciepłym uścisku. Kątem oka spojrzał na małą. Mimo jego starań ta nie wyglądała zbyt dobrze. Przymknął oko na ten fakt i zmrużył bzowe ślipia. Leżąc na sawannie nie bał się faktu, iż ktoś go zaskoczy, zajdzie od tyłu. Małe prawdopodobieństwo. Uderzył ogonem o ziemię rozkoszując się ciepłem południowego słoneczka. Co jakiś czas spoglądał na samotną latorośl jakiegoś lwa która była przez niego tulona do wielkiej, lamparciej piersi.
W końcu stracił zainteresowanie bękartem i zostawił go w cholerę. Wybył.

_________________
Statystyki przydzieli?am wk?adaj?c wi?kszo?? w zr?czno?? jak to czyni? lwice poniewa? jest nierealnym posiadanie postaci lamparta silniejszego od zdrowego lwa.

Avatar (c) Wasza Elerinowato??.


Ostatnio zmieniony przez Przyjaciel dnia Sro Sie 17, 2011 12:16 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ziel
Gość





PostWysłany: Wto Sie 16, 2011 9:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Obudziłam się z tego dziwnego transu, może ten cały szok z wolna mi przechodzi, tuż po tym 'lizaniu' najmniej komfortowym jaki w życiu przeżyłam. Na początku się poruszałam dosyć wolno, nagle jednak wyrwałam się do przodu, dosyć niespodziewanie i sama byłam tym zdziwiona, ale wolałam uciec, niż ten psychopatyczny dziwak zacznie robić ze mną coś dziwniejszego. Potem do mnie doszło, ze coś do mnie mówił. Stałam tak w pewnej odległości, tępo gapiąc się w jego osobę. Bez przekonania odwróciłam się i zaczęłam biec w jakiejś trawie. No nic, ze potykałam się przy niemal każdym kroku, no, ale mało mnie to w tym momencie interesowało.


zt
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 5:27 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kalzur
Wojownik
<b>Wojownik</b>


Dołączył: 22 Paź 2009
Posty: 1745

PostWysłany: Czw Sie 18, 2011 7:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kalzur wolnym krokiem przyszedł nad słone jezioro. Usiadł przy brzegu i zamoczył przednie łapy. Normalnie Morze Martwe... Pustki, słona i ciepła woda, a wokół piach. Dla mnie bomba.
Kalzur przymknął ślepia. Zaczął intensywnie myśleć o tym co wybrać.

_________________
<center>Kalzur by Destiny|Kalzur Secret Santa|Karta Postaci

Times are looking grim these days
Holding on to everything
It's hard to draw the line
I can't wait to rip my eyes out and look at you
Peace through pain is precious
Especially when it's done by you
</center>

Avatar (c) Av: MisterKay/t?o-Zoeim/obróbka-Ate.
Logo (c) MadKakerlaken
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Równina Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group