Forum Król Lew Strona Główna Król Lew
RPG [PBF] w realiach 'Króla Lwa' Nowy adres: http://pbf.krollew.pl/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum przeniesione na adres: http://pbf.krollew.pl/
Złota Skała - Szczyt
Idź do strony 1, 2, 3 ... 23, 24, 25  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Złota Skała
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Sob Cze 05, 2010 10:20 pm    Temat postu: Złota Skała - Szczyt Odpowiedz z cytatem

Sam czubek Złotej Skały, dość sporo tu przestrzeni. Za dnia jest tu szczególnie gorąco, zaś nocą - można się przeziębić i to bez większych trudności.

Nuko wlazł aż tutaj. Z wolnych ziem. To dawało informację o stanie jego zdrowia psychicznego, czyż nie? Lew padł na złotą powierzchnię, wzdychając ciężko. Wyglądało to groteskowo - pomimo pozy żałobnika, jego pysk wykrzywiał uśmiech. Dodajmy jednak, że pełen goryczy. Smutny, zimny.. Co za cholernie beznadziejna sytuacja. Stracił przyjaciółkę, został, ekhm, zgwałcony, w dodatku mógł mieć 90% pewności, że Kami zaszła w ciążę. Coraz lepiej. Cholerna Złoziemska sucz, akurat teraz jej się zachciało. Akurat na niego trafiła.. Akurat.
Pokręcił łbem, śmiejąc się bez krztyny wesołości. On to miał szczęście. Permanentnie się go trzymało.
Jedno wiedział - musi powiedzieć Ven. Musi się przyznać, nieważne jakie będą konsekwencje. Czuł obrzydzenie do własnych instynktów, do Kami i jej mocy.. Czy może bardziej do Kami i jej głupich pomysłów. Własnego przyjaciela..?!
Uniósł łeb, wpatrując się w gwiazdy. Tyle jest opowieści o tym, że żyją tam zmarli władcy. Że patrzą w dół i potrafią doradzić. A tu, jak na złość, zupełnie nic. Milczą. Oni też nie wiedzą, co zrobić.
Albo to po prostu zwykłe gwiazdy, bez żadnych cholernych podtekstów. Nuko wbił w nie uparte spojrzenie. Jeśli je przekona, odpowiedzą. Muszą. Bo on nie wie co ma zrobić.
Przymknął na chwilę ślepia, starając się odegnać nadciągające łzy. Tak, był mięczakiem. Ciotą. Ale, cholera jasna, wierną! Nigdy nie myślał, że zdarzy mu się zdradzić Vendettę. Co z tego, że nie umyślnie?! Stało się i już. Zadziałały instynkty i nadprzyrodzone moce. A on teraz siedział tu jak ostatni idiota i płakał nad własnym cholernym pechem.

Kto wie, jak długo to trwało.. Jednak zdołał wreszcie się uspokoić. Odetchnął i ponownie uniósł łeb. Czy to gwiazdy dały mu odpowiedź, czy też on sam ją odnalazł - nie wiem. Ale w umyśle jaśniało mu jedno postanowienie. Wynagrodzić Ven to, co się stało. Od dzisiaj być jej jeszcze mocniej oddanym, bardziej pomocnym, lepszym towarzyszem niż do tej pory. Da z siebie wszystko, czy może nawet jeszcze więcej. Byle tylko przebaczyła. Bo nie liczył, że wybaczy od razu. Nie była wszak świętą. Oczekiwał awantury. Ale wiedział, że się przyzna. Musi, jeśli chce jeszcze spojrzeć sobie w oczy.

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 2:49 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Nie Cze 06, 2010 1:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A Vendetta jak gdyby nigdy nic przechadzała się po terenach Złotych, aż dotarła na skałę. Na jej pysku widniał lekki uśmiech, bo mimo kłopotów z Surreal czuła się szczęśliwa - właściwie to oprócz tej drobnej kwestii nie miała żadnych zmartwień. Do czasu.
Kiedy dostrzegła swego partnera, od razu ruszyła ku niemu, a jej uśmiech jeszcze się pogłębił. Zbladł dopiero wtedy, kiedy lwica znalazła się wystarczająco blisko, by dostrzec minę Przywódcy. Była taka... Zbolała?
- Coś się stało? - spytała niepewnie, ostrożnie kładąc się obok niego. Następnie trąciła pyskiem jego pysk, wbijając pytające spojrzenie w jego zasmucone ślepia.
Nie chciała, żeby był smutny. Nie chciała, żeby był taki, a ona nawet nie wiedziała, z jakiegoż to powodu. Nie wiedziała, co się dzieje z jej własnym partnerem, no do czego to doszło? Dlaczego widywali się tak rzadko? Prawie jak Weiser... A jeśli on też chciał odejść, jak tamten?
Odwróciła wzrok, starając się odgonić od siebie te niezbyt przyjemne myśli. Spokojnie, Ven, zaraz wyjawi ci powód jego złego humoru, ty go pocieszysz i wszystko będzie w porządku.

_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Nie Cze 06, 2010 3:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nuko uniósł wzrok i spojrzał na nią, niezdecydowany. Brakowało tylko, by zaczął przestępować z nogi na nogę. Wiedział, że musi odpowiedzieć. A jednak nie potrafił zdobyć się na odwagę. Nie umiał udawać, że wszystko było w porządku. Zresztą, nie miał takiego zamiaru. Chciał powiedzieć jej wszystko. Ale.. Co, jeśli przez to ją straci? Co, jeśli ona go odrzuci? A co, jeśli ucieknie, gdy tylko dowie się, co się stało? Wtedy nawet nie da rady jej tego wyjaśnić. Nie, nie mógł. Nie potrafił tam wejść i załatwić wszystkiego tak, ja to sobie zaplanował. Za bardzo.. za bardzo się bał. Jeśli ją straci - straci wszystko. Bo Ven tym właśnie dla niego była. Całym otaczającym go wszechświatem. Myśl o niej powodowała u niego dreszcze. Nie potrafiłby o niej zapomnieć, choćby nawet chciał tego jak niczego innego na tym świecie. Nie umiał i nie chciał umieć. Bo Ven była jego największym skarbem.
Zacisnął powieki, powstrzymując wzbierające ponownie łzy. Cholera jasna, jak bardzo chciałby cofnąć te wydarzenia. Niczego nie pragnął tak, jak wymazania ich z kart historii. Ale to nie działa tak prosto - musiał ponieść konsekwencje. I bał się ich potwornie.
Liczył się z tym, że prawie na pewno oberwie. Ba, gdyby był na miejscu Białej, przemodelowałby sobie pysk tak, że sama Triffe czy nieboszczyk Hakord by go nie poznali. Wszak zasłużył. Własne instynkty wprowadziły go w ślepą uliczkę. Teraz nie było gdzie uciekać, nie miał wyjścia. Choć zdecydowanie wolałby oszczędzić swej partnerce takich opowieści, wolał by dowiedziała się od niego, niż od przeklętej Kami czy nawet samego pieprzonego dzieciaka, którego Złoziemka miała urodzić. Zrani ją, by nie zraniono jej stokroć mocniej. Uderzy ją, by ją ratować. A mimo to nadal czuł się jak zbrodniarz. I bał się popełnić swojej zbrodni.
Wierzchem łapy otarł samotną łzę, która spłynęła mu po policzku. Ciota, mięczak. Delikatnica zwyczajna. Westchnął. Właściwie, dlaczego do tego doszło? Nie potrafił sobie odpowiedzieć. Chciał choć szeptem spróbować powiedzieć to, co musiał niedługo rzec pełnym głosem. Jednak ów właśnie głos go zawiódł, załamując się pod ciężarem słów. Słów, których nie chciał wyrzec, a musiał. Obiecał to sobie i gwiazdom. A nawet taki skończony nieudacznik dotrzymuje obietnic. Ocierając kolejną słoną kropelkę, żłobiącą sobie płytką ścieżkę w brązowym futrze porastającym jego policzek, przymknął ślepia. Wyobraźnia nie próżnowała - widział Vendettę. Ale nie płaczącą, nie złorzeczącą na niego. Nawet nie poirytowaną. Przeciwnie. Biała samica w umyśle Nuko śmiała się, ukazując w uśmiechu ostre kły. Promieniowała z niej radość i piękno. Gdy zaś przygryzł dolną wargę, walcząc z nadciągającym płaczem, obraz zmienił się. Zobaczył Ven, leżącą we śnie przy jego boku. Wyraz jej pyska był tak niewinny i piękny.. Aż poczuł ukłucie w piersi, niebezpiecznie blisko serca. Poruszała się w rytm spokojnego oddechu, łeb opierajac na jego łapie. Znowu te durne łzy. Coraz więcej wysiłku kosztowało go powstrzymywanie ich. Jednak przeważył trzeci obraz. Przywódczyni Złotych, siedząca przy nim podczas święta stadnego. Noc sprawiła, że jej niesamowite, białe futro pięknie lśniło w blasku księżyca. I gwiazd. Na Skale płonęło wielkie ognisko, odbijając się w jej błękitnych, żywych ślepiach. Na niebie zaś wybuchały fajerwerki, rozkwitając tysiącem barw i wywołując na jej pysku wyraz szczerego zachwytu. Lew zamarł, bojąc się że choćby poruszenie łapą kamyka zaowocuje płaczem i najczarniejszym wśród rodzajów rozpaczy.
Teraz. Musi jej powiedzieć dzisiaj, teraz. Tutaj. Zanim się rozmyśli. Zanim ją straci.
Znów przygryzł dolną wargę, a gdy odkrył że płacz jest odrobinę dalej, niż się zdawało, poprzestał jedynie na mocniejszym niż zwykle zaciskaniu kłów. Bał się, że może to nie wystarczyć. Że rozpłacze się tam, przy niej. Ale ten strach był niczym, gdy porównać go do obaw o przyszłość. Co będzie z nim? I z Ven? Z cholerną Kami, która swoją drogą mogłaby zrobić światu przysługę i zdechnąć? Ale najważniejsze z tych pytań to oczywiście - Vendetta. Czy mu wybaczy? Czy zrozumie? I, co równie ważne, czy pozwoli mu opowiedzieć wszystko do końca? Czy przypadkiem nie ucieknie, nim dowie się jaką rolę Nuko tam pełnił? Bo prawda była taka, że był pozbawionym woli narzędziem.
"Jeśli mi się uda, jeśli ona mnie nie wyrzuci na zbity pysk, przysięgam nigdy jej nie zawieść. Nieważne, co by się stało, zawsze będę przy niej. Zawsze ją wesprę. Będę lepszym partnerem, niż byłem. Ale niech mi się uda, do kurwy nędzy!"
Zdecydował. Podniósł się i z ciężkim sercem usiadł, pozwalając jej nadal leżeć. Spojrzał jej w oczy. Jego własne wyrażały tyle bólu.. Tyle cierpienia. Bał się. Potwornie się bał.
- Ven... Obiecaj, że wysłuchasz wszystkiego, co ci teraz powiem, a dopiero później wyciągniesz wnioski. - rzekł ze ściśniętym gardłem, bojąc się zaufać swojemu głosowi i zacząć mówić normalnym tonem.
Proszę, niech będzie w porządku..

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Nie Cze 06, 2010 7:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Biała znów wpatrywała się w lwa tym swoim niewinnym, pytającym wzrokiem. O cóż znowu mu chodziło? Dlaczego nie chce odpowiedzieć? Milczała, nie będąc pewna, co ma o tym wszystkim myśleć. Czyżby miał coś na sumieniu? Otworzyła pysk, chcąc coś powiedzieć, jednak zaraz potem go zamknęła. Nie, nie będzie się go dopytywać o co chodzi, zapewne niedługo zmięknie i bez tego. W zamian znów trąciła go pyskiem, chcąc dodać mu otuchy. Cokolwiek by się nie stało, ona zawsze będzie przy nim, mimo wszystko. Chciała mu to powiedzieć, jednak, żeby go nie spłoszyć, póki co postanowiła milczeć. Oparła łeb na łapach, cierpliwie oczekując jakiekolwiek reakcji.
I wreszcie usłyszała. Co? Słowa, a co niby innego? Znów uniosła łeb, a w miarę słuchania pysk otwierał jej się ze zdziwienia coraz szerzej. O co mu w ogóle chodzi?
- Ale o co chodzi? - powiedziała na głos, marszcząc przy tym brwi.
Skoro mówi to takim tonem, to znaczy, że chodzi o coś niezbyt miłego. Tylko dlaczego tak? I dlaczego dotyczy to akurat jej? Odsunęła lekko pysk, a brwi stały się uniesione, zaś mina niepewna. Vendetta zupełnie nie wiedziała, jak ma zareagować, miała mętlik w głowie, nie miała pojęcia, co o tym myśleć, bo w gruncie rzeczy w ogóle nie znała tej sytuacji, która właśnie zaistniała.

_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Pon Cze 07, 2010 6:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Słuchaj.. Zrozumiem, jeśli po tym co usłyszysz dasz mi w pysk. - westchnął, siląc się na w miarę spokojny ton głosu. Da radę, musi dać radę. Spojrzał jej prosto w błękitne ślepia. Cholera, to co musiał powiedzieć, zapewne złamie jej serce. A już teraz łamało jego. Spuścił wzrok.
- Spotkałem Abaddona Złej Ziemi, Kami. Nie wiem, co jej strzeliło do łba, ale użyła na mnie swojej cholernej mocy.. - mówił coraz ciszej, nie patrząc na Ven. Nie chciał na nią patrzeć, bał się widzieć jej ból. A może bardziej bał się, że go nie zobaczy, że lwica po prostu na wieść o tym, co się stało, zostawi go tu bez słowa?
- Użyła jakiejś pieczęci czy czegoś podobnego, co odebrało mi wolną wolę. I.. - tu zaś się zawahał. Jak on ma to niby powiedzieć?! Zgwałcili mnie?! Nie. To przecież jakaś niedorzeczność. A może jeszcze "odbyłem wymuszony stosunek seksualny z Kami"? Ta, jasne. Dłuższą chwilę milczał, nie wiedząc czy da radę się wysłowić. Teraz już patrzył na swoją partnerkę. W sumie, lepiej jeśli się na nią napatrzy, nim ta go zostawi. W jego ślepiach widać było bezradność i rezygnację.
- Ja.. Na 90 procent będę ojcem. - dokończył niemalże szeptem. Od razu załatwił obie sprawy. Powiedział w tenże sposób i o stosunku, i o jego skutkach. Pięknie, Nuko. Tylko co z tego, skoro ona zaraz cię zapierdoli?
Patrzył na nią bezradnie. Jego oczy mówiły "nie miałem możliwości obrony." Tylko czy Przywódczyni Złotych wysłucha tego, co wilgotne od łez ślepia Nuko mają jej do powiedzenia..?
I proszę, na domiar złego w kąciku ślepia pojawiła się słona kropla. I następna. I kolejne. Nuko stał tam w milczeniu i płakał, zaciskając kły by nie rozkleić się do końca. Zwyczajnie sterczał koło Vendetty, pozwalając by łzy wyżłobiły sobie drogę przez jego kudłaty pysk. Cicho, bez jednego dźwięku. Czekając.

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Wto Cze 08, 2010 7:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dać w pysk? Niby dlaczego miałaby robić coś takiego? Już miała protestować na takie przedwczesne oskarżenia, jednak Nukot był szybszy - zaczął mówić, zanim błękitnooka zdążyła to zrobić. Co on tam szepcze? Spotkał Kami, tak? I ona użyła swojej mocy? Co z tego? Przecież każdy, kto ma rangę specjalną, może zrobić coś takiego i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tylko co to za moc, skoro brązowy nic nie ucierpiał, przynajmniej fizycznie? Sprawiła, że stał się taki ponury jak teraz? Nie, mówi coś o pieczęci, która odbiera wolną wolę... Ale to przecież niemożliwe. Nie ma czegoś takiego. Wkręca ją, na pewno. Tylko teraz ciekawe, co było skutkiem tego, jak to tam, 'odebrania woli'? Niby powinna mu uwierzyć, ufała mu przecież, ale... To brzmiało dziwnie. No nieważne, posłucha dalej, może wreszcie dowie się, o co tak właściwie chodzi.
Odpowiedź nadeszła zadziwiająco szybko. Pierwsza myśl: 'przecież jesteś ojcem, pacanie'. Ale nie. Mówił o Kami. Kami. Wolna wola. Ojciec.
- CO KURWA?! - wrzasnęła, wytrzeszczając oczy i od razu podnosząc się na równe łapy.
No nie, tego to się zupełnie nie spodziewała. Nigdy! Kto jak kto, ale on?! Nie obchodziły ją łzy, które właśnie się pojawiły w jego oczach, by później zacząć spływać po sierści lwa. Co mają do tego jakieś cholerne płacze?! To jest dla bab. Nie powinien płakać. Po zdradzie zachowuje się inaczej. Oczywiście, poczucie winy powinno być, ale takie mazanie się? Właśnie, zdrada.
- Zdradziłeś mnie! - powiedziała już ciszej, a wtedy to z kolei ona się rozpłakała, chociaż nie miała o tym zielonego pojęcia, tak była przejęta tym wszystkim.
Cofnęła się o krok, a słone krople zaczęły coraz bardziej mnogo spływać po jej sierści. Wpatrywała się w swego partnera, o ile jeszcze mogła go tak nazwać, z mieszaniną niedowierzania i odrazy. A jednak dominowała zupełnie inna emocja - rozczarowanie, smutek z powodu utraty zaufania u osoby, którą przedtem obdarzała tym uczuciem niemalże bezgranicznie. Zaczęła powoli się odwracać; nie mogła już dłużej na niego patrzeć, musiała sobie to wszystko przemyśleć w samotności. Jak on mógł zrobić jej coś takiego?! W końcu stała już tyłem do niego, po czym zerwała się do biegu. Przebiegła przez całą zewnętrzną Złotą Skałę, by następnie do końca opuścić to miejsce, byle dalej od niego.

_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Wto Cze 08, 2010 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Coraz mocniej rozmazywał mu się obraz, ślepia odmawiały czynienia swego obowiązku. W rozpaczliwym geście, lew chciał za nią pobiec.. Ale nie mógł. Nie chciała, by był przy niej. Nie potrafił się z tym pogodzić, ale nie mógł uczynić nic ponad to. Zacisnął kły, chwytając się wiórów z ostatniej deski ratunku, lecz nie udało się - zawył z bólu. To bolało jego serce, przełamane na dwoje. Resztki samokontroli zostały mu wytrącone z łap, ktoś perfidnie wyrwał mu je i zrzucił ze skały. Skała.. Był na samym szczycie, czyż nie? Z wahaniem, kołysząc się lekko w rytm własnego ryku, lew zbliżył się do krawędzi, patrząc w dół. Leżała tam malutka skałka, zwykły odłamek. Lew zsunął razem kilka, bez wyraźnego powodu. Cholera, jakimś cudem kształt jaki utworzyły przypominał serce. Tego już za wiele. Nuko pokręcił głową, wciąż wylewając hektolitry łez. Strzelił łapą w owe kamyki, rozbijając znajomą formę. Kamienne serduszko rozleciało się, jak jego własne. Pieprzony połamaniec.
Jeszcze jedno łączyło lwie serce Nuko i owo kamienne. Nie były wytrzymałe. Byle wstrząs mógł łatwo je uszkodzić, a co dopiero mówić o takim trzęsieniu ziemi. Nie zostanie po nich nic prócz pyłu. Pyłu, który jedynie jedno lwie wcielenie mogło na powrót przywrócić do życia.
W pierś Nuko uderzyła kolejna fala bólu, gdy tylko na myśl przyszło mu jej imię. Vendetta. Jego Vendetta.. Ven, która nie chciała już dłużej być jego. Odeszła. Nie wysłuchała. Pobiegła w siną dal. Zostawiając go, gdy chciał jej zapewnić, że kocha. Gdy miał zamiar dać jej to świadectwo - dla jej własnego dobra. A on nie uwierzyła, nie dała szansy wyjaśnień. Ale w sumie.. Czy sam Nuko by ją dał?
Przygryzł wargę z taką siłą, że poczuł wzbierającą pod kłami falę krwi. No, może nie falę.. Ale niezły strumyk, na pewno. Splunął krwistą mazią w stronę zniszczonego kamiennego serduszka, ponownie pochylając się ponad krawędzią. Niestabilne, targane emocjami cielsko drżało. Kiwało się, raz w jedną, raz w drugą. A co, gdyby przechylił się za mocno..?
Oczywiste - spadłby. Ale czy ktoś prócz niego by ucierpiał? Wątpliwe, może kępa trawy. A on zasłużył sobie na rany, na fizyczne cierpienie do wtóru psychicznemu. Spowodował ból istoty, którą kochał najbardziej na całym świecie. Nie liczyło się już, czy zrobił to z miłości, czy nie. Po prostu zranił Ven, sprawił jej ból. Dał powód, by cierpieć.
Za to należała się kara. Cholernie surowa.
Krople krwi skapywały z jego pyska pospołu ze słonymi strumieniami łez. Kap, kap, płyną łzy, w łez kałużach ja i ty.. Niby wszystko pięknie, ale on widział w cieczy zbierającej się we wgłębieniu skały tylko siebie. Żałosnego, zapłakanego głupca. Wychylił się, mocniej niż poprzednio. Trzymać się, czy nie?
Nie - zabrzmiała odpowiedź, niosąc się echem po otępiałym z bólu umyśle Nuko. Lew schował pazury, nie trzymając się już skały. Przednie łapy podniósł, tylnymi odepchnął się od podłoża.. I skoczył.
Spadał. Leciał na spotkanie z twardą Matką Ziemią. Powietrze świszczało w uszach, serce biło szybciej niż kiedykolwiek. Za chwilę oberwie. Nie ma odwrotu. Zgotował to sobie sam.


...bum!

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Sro Cze 09, 2010 7:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedy znalazła się już na zewnątrz Skały, lwica miała zamiar pójścia na tereny Złotych, by tam wypłakać się przed pozostałymi, to znaczy, wiadomo - rodziną, znajomymi... Bo poza rodziną, tą prawdziwą jak i przybraną, to przyjaciół raczej nie miała. Zresztą, jakie to teraz ma znaczenie? No właśnie. Zwolniła, idąc, a właściwie człapiąc ze spuszczonym łbem, niepewnie powłócząc łapami. Powoli docierało do niej to, co się wydarzyło. Niestety, wciąż nie mogła dociec jednego - dlaczego on to zrobił? Zupełnie nie wpadłaby na to, że Kami go... Zgwałciła? Przecież to bez sensu! W naturze samce zmuszają samice do stosunku, a nie na odwrót. To od niego musiała wyjść inicjatywa, a to, co mówił, to tylko taka wymówka, żeby Ven zbytnio się nie wkurzyła. Tak, na pewno tak było.
Z zamyśleń wyrwał ją nagły huk, który rozległ się nieopodal, tuż obok miejsca, które opuściła chwilę temu. Ostrożnie nadstawiła uszu i odwróciła łeb, by zobaczyć, co też się takiego stało. Niewyraźny obraz lwa majaczył w oddali, a biała postanowiła sprawdzić, co też się takiego stało. Czy to Nuko? Dlaczego on tam jest? Nie widziała, żeby wychodził. Może go przeoczyła? Przyspieszyła kroku, a sylwetka Złotego z każdym krokiem stawała się coraz wyraźniejsza. To niewątpliwie był on. Ale dlaczego leży? Co mu się stało? Serce przyspieszyło swe bicie, a puls Przywódczyni również zdecydowanie zaczął być coraz bardziej odczuwalny. Teraz już biegła, a że daleko nie miała, już po kilkunastu sekundach zatrzymała się przed swym partnerem.
Zamarła. Co on, rzucił się z tej skały?! Na to wygląda. Ale przecież... Dlaczego? Jakie miał powody? A, no tak, wydarła się na niego i uciekła. To chyba wystarczy.
- Nuko, ty idioto - wysyczała, a łzy znów zaczęły cieknąć po jej obliczu, chociaż poprzednie jeszcze nie zdążyły do końca wyschnąć.
Usiadła przed nim, bezradna, zupełnie nie wiedząc, co robić. Mogła przemyć rady, opatrzyć go albo coś, ale w tym momencie zupełnie zatraciła zdolność logicznego myślenia. Tak więc, po prostu siedziała, co jakiś czas pociągając nosem, przyglądając się brązowemu z bliżej nieokreślonym wyrazem pyska. Miała zamglony obraz, całkowicie straciła poczucie czasu i miejsca. Teraz była tylko ona i ten, który ją zdradził, a teraz rzucił się ze skały, zapewne przez nią... Teraz jeszcze miała go na sumieniu. I dlaczego wyzywa go od idiotów? Sama jest idiotką! Załkała rzewnie, pozwalając strumieniom słonych kropel lać się bez żadnych przeszkód. W końcu legła na ziemi, nie mając już na nic siły. Położyła łeb na łapach, zamknęła oczy i tak leżała, oczekując na cud, jakim bałaby reakcja Nuko. A co, jeśli coś mu się stało? A jeśli... A jeśli on odejdzie? Nie, to niemożliwe! Gdyby tak się stało, nie wybaczyłaby sobie tego nigdy, przenigdy, do końca życia i jeszcze dłużej. Kochała go. Mimo wszystko nadal go kochała. A osobom, które się kocha, nie robi się takich rzeczy, nie doprowadza się ich do czegoś takiego.
- Co ja zrobiłam... - wyszeptała sama do siebie, nie zastanawiając się nad tym, czy partner ją usłyszy czy też nie; szczerze mówiąc, było to dla niej zupełnie obojętne. W tym momencie liczyło się dla niej jedynie... Właściwie co? To, kiedy wreszcie Przywódca się ocknie, oczywiście.

_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Sro Cze 09, 2010 9:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lew leżał nieprzytomny. Krew kapała obficie z jego pyska - z rany, którą sam zadał sobie kłami. By się nie popłakać. By być dzielnym. Dobrym. Dla niej.
Dla niej...
Vendetta była wszystkim, co w życiu miał. Rodzina zawodziła, odchodziła i zacierała po sobie ślady, ale ona zawsze była. A teraz - już jej nie będzie. Nie wiedział przecież, jak się sprawy mają w Krainie Przytomnych. Dla niego jej nie było. A jego nie było dla niej. Czy wróci..?
Spod powiek lwa nadal spływały łzy, a świeże ślady na policzkach odcinały się ostro. Cielsko leżało bezwładnie, poruszane jednak płytkim oddechem. Jedyną nadzieją.
Koło niego leżała jego słynna Gwiazda. Strzaskana. Odłamki lśniły błękitnym blaskiem, posyłając świetlne refleksy na wszystkie strony świata.
Niekiedy dało się dostrzec krew. Jednak nie tak wiele, jak mogłoby jej być. Łapy zapewne miał połamane, może i kręgosłup ucierpiał.. A może i żebra. Kto wie, może Nuko nie miał już wrócić do świata? Może tak będzie lepiej? Przynajmniej dla pewnej istoty. Tej, którą pokochał najmocniej na świecie. To dla niej rzucił się ze skały. Z desperacji. Gdy nie mógł liczyć na życie z nią, postanowił dokonać żywota. Dla tej, którą doprowadził do łez. Której sprawił ból. Którą chciał chronić przed cierpieniem stokroć większym. A ona nie wiedziała. Widziała w nim zdrajcę. Może go znienawidziła?
Czy to już pora odejść, Nuko?

Nie, jeszcze nie.

Nierówny, urywany oddech lwa wstrząsał raz po raz jego ciałem. Łapy drgały, a pysk miał lekko uchylony, jakby podczas skoku wymawiał jakieś krótkie słowo. Może imię?
Może.. Ven?

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Pią Cze 11, 2010 3:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nagle promienie słońca padły na roztrzaskaną gwiazdę, która właśnie przykuła uwagę lwicy. Podniosła się niepewnie, by następnie ostrożnie zbliżyć się do tego, co zostało z wisiorka. Tyknęła jeden z większych odłamków łapą w bliżej nieokreślonym celu. Cofnęła się o krok, po czym odwróciła wzrok. Nie mogła patrzeć na naszyjnik, który rozpadł się na kawałki, podobnie jak życie Nuko. I czyja to wina? Nuko? Kami? Właśnie, że nie! To sama Vendetta, przez jej idiotyczną reakcję, doprowadziła do tego wszystkiego. I po co?
W pewnym momencie zauważyła, że jej partner jakby się... Poruszył? A może jej się tylko zdawało? Nachyliła łeb nad jego pyskiem, przyglądając mu się w milczeniu. Zaraz, czyżby coś mówił? Biała nadstawiła uszu, jednak nie zdołała niczego usłyszeć.
Utkwiła wzrok w ranach ukochanego, tych w okolicach warg, oczu, ogólnie całego oblicza. Jeśli wróci do świata przytomnych, zapewne już nie będzie tak przystojny jak niegdyś, a żadna Kami go nie zechce... Ej, jak możesz tak myśleć w takiej chwili?! Potrząsnęła łbem, znów bezwiednie wgapiając się w krew. I co niby ma z tym zrobić? Hm, a może by tak... Nie, to głupie. A może jednak?
Przywódczyni zaczęła niespiesznie zlizywać słodkawą ciecz z pyska rannego. Zaczęła od góry, powoli schodząc coraz niżej. Ominęła usta, zajmując się czyszczeniem podbródka lwa. Skrzywiła się nieco, dlaczego on musi mieć takie czepliwe futro? Odsunęła się, by następnie zjeść trochę... Trawy. No co? Tak robią koty, kiedy nie chcą, by robiły im się kłaczki z sierści lub po prostu chcą oczyścić z niej język, więc ona też może.
Po raz kolejny utkwiła wzrok w Przywódcy. No, to teraz czas na wielki finał. Zbliżyła się do niego, po czym dała mu przeciągłego całusa prosto w usta, chcąc, by ta chwila trwała jak najdłużej, delektując się nią, ale jednocześnie pragnąc jak najszybszego ocknięcia się brązowego. Niczym w baśni o śpiącej królewnie, tyle, że w tej opowieści role się odwróciły. Oby tylko piękny król nagle nie zamienił się w ohydną żabę, w dodatku ze złamanymi łapami i sierścią upaćkaną w ziemi. Ale to nic, biała gustuje w gadach.

_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Salim
Lwiątko
<b>Lwiątko</b>


Dołączył: 04 Maj 2009
Posty: 6890

PostWysłany: Czw Cze 17, 2010 7:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W pewnym momencie wyszła, przyjdzie innym razem.
_________________
Avatar (c) lineart - MazBourne, kolor - Kami, tlo - sh4de-pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Saraband
Gość





PostWysłany: Wto Cze 22, 2010 7:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wylądowała na samym szczycie Złotej Skały - tam, gdzie jeszcze niedawno cała Złota Gwiazda świętowała Galan-Mai. Rozejrzała się z niepokojem. Od jakiegoś dłuższego czasu nikogo tutaj nie było, co ją dziwiło - w końcu było to centrum tych ziem. Nad Skałą zbierały się ciemne, deszczowe chumry, odstraszające wszystkich swym drapieżnym i ponurym wyglądem. Sfrunęła niżej, by łatwiej przyjrzeć się okolicy. Nic, nic, nic. Wyraźnie czuła całym swoim ciałem, że coś było nie tak. Doszła na skraj dolnej części skały. Spojrzała w dół... i zamarła. Lwie ciało i krew, całe mnóstwo krwi. Cóż to za idiota chciał poświęcić swoje życie? I dla jakiej głupiej sprawy? Trzeba to sprawdzić. Ile sił w łapach popędziła na dół. Serce biło jak oszalałe, w miarę, jak podchodziła do samca-samobójcy. Stanęła jak wryta, gdy go rozpoznała. Wolnym krokiem podeszła do niego i delikatnie trąciła łapą.
- Nuko...? Ojcze?
Powrót do góry
Nuko
Samotnik
Mistrz Gry
<b>Samotnik</b><br><i>Mistrz Gry</i>


Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 2487

PostWysłany: Wto Cze 22, 2010 10:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słabe, bijące z rozpaczliwą mocą serce od dłuższego czasu zbierało siły. Do powrotu. Jedyne pytanie - czy dusza pragnęła go tak, jak ciało? Nie, Nuko był przecież nieświadom tego chaosu. Nie wiedział, że Vendetta jakiś czas temu przepłakała przy nim trochę czasu. Nie miał pojęcia, że świat toczył się dalej - ale nie bez niego. On nadal tam był, choć odcięty. Odgrodzony murem. Na całe szczęście, ten mur był dziadowski. Pozostawiono w nim luki, zaprawa ułożona była nierówno, cegły poruszały się i wypadały z czasem.

A czas właśnie nadszedł.

Zamknięte pod powiekami lwa gałki oczne poruszyły się, jakby lew nie leżał bez przytomności, a jedynie śnił. Ten ruch powtarzał się jakiś czas, a wreszcie przymknięty pysk lwa wydał z siebie jakby westchnienie. Chcą cię tu z powrotem, stary. Nie masz wyboru, chcą bisu. Wychodź na scenę.
Westchnienie przerodziło się w jęk. Jęk rozpaczy, bólu i bezradności. Oto Nuko brutalnie wybudził się z otępienia.

Chcę wrócić. Chcę do ciepłej, czysto szarej nicości, do mgły oddzielającej mnie od świata. Była taka przyciągająca.. Ciągnęła mnie w swoją stronę.. Chciała mnie przy sobie. Ledwie budzący się lew zadrżał, myśląc o miejscu, do którego wzywał go ten tajemniczy zew. Czy to był.. koniec? Śmierć? Kto wie. Chcę wrócić. Tam mogłem udawać, że jestem kimś innym. Kimś, kto nie zawiódł świata. Kimś, kto sprostał oczekiwaniom. A tutaj jestem, który jestem. - pomyślał gorzko.

Nie otworzył oczu. Powieki uwolniły jednak samotną łzę, która spłynęła foremną kropelką po policzku. Ponownie jęknął. Wiedział już, że wrócił. Ale czemu to musiało być tak nieskończenie bolesne?

Ciało połamane, przetrącone, spieprzone.
Dusza tym bardziej.

I żyj tu w takich warunkach.

_________________
<center>[url=http://www.youtube.com/watch?v=kO4BF67pvsc&feature=player_embedded]

We had joy, we had fun, we had seasons in the sun

But the hills that we climbed

Were just seasons out of time.



All our lives, we had fun, we had seasons in the sun

But the stars that we reached were just starfish on the beach.



Mój kolor moderowania - #9966CC
</center>

Avatar (c) Kira-immoral
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inés
Samotnik
<b>Samotnik</b>


Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 160

PostWysłany: Sro Cze 23, 2010 9:36 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niczego nieświadoma Ines, pewnym siebie krokiem obeszła całą Złotą skałę, wypatrując kogokolwiek, kto mógłby jej się przydać. Spostrzegając Ornareni, zamrugała kilkukrotnie i zbliżyła się do niej. To co ujrzała autentycznie ją zatkało. Jej własny ojciec, z deka potłuczony i poobijany, zupełnie jakby ktoś zepchnął go o tam, z góry, ze szczytu Złotej Skały. Uniosła łeb, szacując wysokość z jakiej spadł i starając się z wizualizować sobie owe wydarzenie. Nie znała szczegółów, więc jej wyobrażenia były dosyć ograniczone.

-Co się stało?-spytała cicho, nachylając się nad pyskiem lwa i sprawdzając czy oddycha. Wszystko wskazywało na to, że Nuko żyje, jednak wcale nie ma się dobrze. Ale właśnie, co z winowajcą tego wydarzenia? Gdzie osobnik który zepchnął lwa? Ines rozejrzała się nerwowo, na samym początku wykluczając że była to Orn. Nie widząc nikogo oddalającego się czy czającego gdzieś w okolicy, westchnęła. No nie, znów wszystko na jej głowie, znowu ona musi do wszystkiego dochodzić... Ale czy musi? Nie, po prostu odczuwa tego potrzebę. Przysiadła na ziemi, czekając na wyjaśnienia.

_________________


Avatar/Logo (c) Tigon
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 2:49 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Saraband
Gość





PostWysłany: Sro Cze 23, 2010 3:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Delikatnie pacnęła łapą Nukota w pysk.
- Powiedz coś, debilu! - syknęła gniewnie, a łzy napływały jej do oczu. Dziwne. Była wściekła, a jednocześnie bała się o jego życie. W końcu śmiertelnik nie ma tak łatwo jak demon.
- Nie wiem, Ines - odparła, gdy w końcu ją spostrzegła - Leć po pomoc. Po Surreal, Vendettę... nie wiem!
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Król Lew Strona Główna -> Złota Skała Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 23, 24, 25  Następny
Strona 1 z 25
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group